Jurgen van den BroeckJak zwykle podczas wyścigu Tour de France są tacy, którzy z powodu rozmaitych chorób i kontuzji zostali zmuszeni do opuszczenia peletonu. Ale są też tacy, którzy mimo tego, że cierpią, jadą w nim dalej. Oto ci, którzy najbardziej w ciągu ostatnich dni odczuli skutki kraks. 

Jak dotąd o największym pechu może mówić drużyna Astana, która straciła aż trzech kolarzy. Andrey Kashechkin wycofał się wcześniej z powodu choroby. Podczas 6. etapu ekipę opuścili Fredrik Kessiakoff oraz Janez Brajkovic. Powodem wycofania się Szweda były obrażenia których doznał podczas kraksy, która wydarzyła się na 5. etapie, a były to m.in. uszkodzenia prawego przedramienia, łokci, klatki piersiowej oraz lewego kolana. Z kolei Brajkovic na 6. etapie przewrócił się o wysepkę na szosie i przez kilka chwil po upadku siedział na drodze będąc kompletnie zdezorientowanym. Kiedy doszedł do siebie mówił, że był przerażony, kiedy zobaczył jak głęboką ma ranę na kolanie.

Kolejnym pechowcem, który musiał się wycofać jest kolarz drużyny FDJ.fr, Nacer Bouhanni. Francuz od 3. etapu zmagał się z problemami żołądkowymi, a  na 5. etapie spowodował kraksę wjeżdżając w tylne koło Matteo Trentina (Omega Pharma).

– Jestem chory i uczestniczyłem w kraksie. Opuściłem Korsykę z problemami żołądkowymi, a właściwie to zmagałem się z nimi od początku wyścigu. Kraksa w końcówce 5. etapu jeszcze skomplikowała moją sytuację. Jestem zobolały, najbardziej bolą mnie plecy, zwłaszcza kiedy chodzę. Podczas dzisiejszego etapu w ogóle nie mogłem skoncentrować się na jeździe. Myślałem tylko o tym, aby jakoś go przetrwać – opowiadał wczoraj Bouhanni.

Także w drużynie Garmin-Sharp sytuacja zdrowotna nie wygląda najlepiej. Ze złamanym żebrem jedzie potencjalny lider tego zespołu, Ryder Hesjedal. Kłopoty ma także Christian Vande Velde, który miał kraksę na 5. etapie.

– Oczywiście lepiej byłoby, gdybym nie miał złamanego żebra. To jest tak, jakbyś miał wbity nóż, który przechodziłby przez klatkę piersiową i plecy. Odczuwam to przy oddychaniu oraz podczas jazdy na rowerze – opisywał swoją kontuzję Hesjedal. Kanadyjczyk jednak wciąż ma nadzieję, że w górach będzie w stanie powalczyć, gdyż jeszcze tak naprawdę nie wiadomo kto jest w jakiej dyspozycji.

Przed wczorajszym etapem z wyścigu wycofał się również Jurgen Van den Broeck (Lotto-Belisol), który podczas kraksy na 5. etapie mocno zranił prawe kolano, które zaczęło puchnąć, a także zaczął zbierać się w nim płyn, co oznaczało, że kontuzja jest poważna. Teraz, Van den Broeck przejdzie dokładne badania w Belgii.

Foto: corvospro.com

Marta Wiśniewska