chris froomeChris Froome (Team Sky) – zwycięzca setnej edycji Tour de France wyruszy dziś wieczorem na trasę tzw. “etapu przyjaźni”, by celebrować swój triumf w Grand Boucle. Wczoraj, na konferencji prasowej opowiadał, jak czuje się jako właściciel legendarnej żółtej koszulki.

Wszystko wskazuje na to, że Froome ma zamiar jeszcze przynajmniej kilkakrotnie wystartować w Tour de France, czego tak jasno nie deklarował zeszłoroczny zwycięzca tego wyścigu Bradley Wiggins.

– Byłoby wspaniale wracać tutaj każdego roku. Mam 28 lat. Większość kolarzy właśnie około trzydziestki wchodzi w najlepszy okres. Chciałbym tu wracać i bronić tytułu zwycięzcy tak długo, jak to będzie możliwe i tak długo, jak będę miał motywację – mówił Froome.

Brytyjczyk urodzony w Kenii opowiadał także, co oznacza dla niego tak ogromny sukces. – Odbyłem długą podróż, od momentu, gdy zacząłem jeździć na małym, górskim rowerze po bezdrożach Kenii. Być tutaj w żółtej koszulce na największym wyścigu na świecie jest czymś niesamowitym. Trudno to opisać słowami, to fascynujące uczucie…absolutnie fascynujące – opowiadał podekscytowany.
Froome mówił także o samym wyścigu i o momencie, kiedy rozpoczął karierę na wysokim poziomie.

– Ten Tour to była dla mnie niesamowita podróż. Wyścig był walką każdego dnia. Wiatr, deszcz, dobre dni w górach, kiepskie dni w górach…Kiedy po raz pierwszy dołączyłem do Teamu Sky zapytano mnie o moje aspiracje oraz o to, co chciałbym osiągnąć. Celowanie w zwycięstwo na Tour de France było bardzo odległym celem. Teraz, siedzę tutaj w żółtej koszulce po trzech latach od tamtej rozmowy i to jest niesamowite, nie wiem czy to się dzieje naprawdę – mówił.

– Pierwszy raz, gdy pomyślałem, że mógłbym być kolarzem na Wielkie Toury, było to na Vuelcie w 2011 roku. W tamtym momencie uwierzyłem w siebie i dziś wraz z moimi kolegami dotarłem na czoło klasyfikacji generalnej – oznajmił Froome.

Foto: www.corvospro.com

Marta Wiśniewska