Tom BoonenTo miał być wyścig Boonena, miał dziś przełamać złą passę i zająć wysokie miejsce. Stało się jednak zupełnie inaczej. Słynny Belg wywrócił się bardzo szybko, co tym samym pogrzebało jego szanse na sukces w Tour of Flanders. Po wszystkim opowiadał jak to się stało i jak się czuje.

Jechałem za Stijnem [Stijnem Vandenberghiem, kolegą z drużyny Boonena- przyp.red.]. Prędkość była bardzo wysoka. Peleton skręcił trochę w lewo, a my podążyliśmy za nimi, a ja nagle uderzyłem w plastikowy znak na drodze. W jednej chwili znalazłem się na asfalcie. Na początku nie mogłem złapać tchu. Odczuwałem ból, zwłaszcza po lewej stronie mojego ciała. Natychmiast zorientowałem się, że coś jest nie tak. Wtedy, zobaczyłem, że mam głęboką ranę na prawym kolanie i wiedziałem, że wyścig się dla mnie skończył– opowiadał po wszystkim Boonen.

Boonen został przetransportowany do szpitala w Roeselare. Ma kontuzjowane lewe biodro, a także ranę na lewym łokciu oraz na prawym kolanie, która wymagała założenia kilku szwów. Prześwietlenie nie wykazało na szczęście żadnych złamań. Po ustaleniach z kierownictwem drużyny oraz sztabem medycznym Belg podjął decyzję, że nie wystartuje w wyścigu Paryż-Roubaix.

Nie ma możliwości, abym tam wystąpił. Odczuwam spory ból i to z pewnością nie zmieni się w najbliższych dniach. Niestety 2013 rok nie jest dla mnie szczęśliwy. Mam chyba zbyt wiele problemów. Teraz muszę naprawdę uważać na moją kondycję psychiczną. Łokieć i biodro naprawdę mnie bolą, zresztą cała lewa strona mojego ciała jest bardzo zobolała– zakończył Tom.

 

Foto: bettiniphoto.net

Marta Wiśniewska