Drugi monument w sezonie 2026 i drugie zwycięstwo Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG). Przyzwyczailiście się już do takich rozstrzygnięć? Słoweniec potwierdził swoją kapitalną formę i z uśmiechem na ustach może się już przygotowywać do tegorocznego Paryż-Roubaix (12 kwietnia). Jak Tadej skomentował swój niedzielny sukces? Sprawdźmy.
Obecna forma słoweńskiego kolarza sprawia, że nikt nie może się z nim równać. W niedzielę Tadej Pogačar sięgnął po swój trzeci triumf na trasie Ronde van Vlaanderen i po raz kolejny triumfował w pięknym stylu. Kiedy się to skończy? Z pewnością takie pytanie zadają sobie jego rywale, ale końca nie widać. Zatem trzeba zachować cierpliwość.
Zawodnik UAE Team Emirates-XRG przyznał na mecie, że jest bardzo zadowolony ze swojego rezultatu, ale był to jednocześnie dość dziwny i niezwykle wymagający wyścig. Informuje nas o tym WielerFlits.
Nie wiem, co powiedzieć… Było bardzo ciężko i nie pamiętam dokładnie, jak daleko się to zaczęło. Cały czas musieliśmy dużo z siebie dawać. Nawet wtedy, gdy utworzona została grupa faworytów. To był dość dziwny wyścig. Cieszyłem się, że nadal współpracujemy na czele, bo było to dla mnie korzystne. Później nie chciałem, aby Remco zdołał powrócić. Wiem jak duża jest jego moc i na co go stać. Zawsze mógł wrócić i nas pokonać. Z tego powodu chciałem utrzymać przewagę i mi się to udało. Nie ścigam się zbyt dużo, ale kiedy to robię, to jest presja, aby wygrać. Jak dotąd wszystko szło dobrze, więc mogę być więcej niż szczęśliwy. W przyszłym tygodniu mogę pojechać na Roubaix z dużą motywacją, aby cieszyć się brukami
– powiedział Tadej Pogačar.
Skoro o tym mowa, to już 12 kwietnia Słoweńca czeka start w kolejnym monumencie, Paryż-Roubaix. Czy Tadej spełni swoje wielkie marzenie i sięgnie tam po zwycięstwo? Wydaje się, że Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech, 2. na Ronde van Vlaanderen 2026) ma tam większe szanse na wygraną z Tadejem, niż podczas Ronde van Vlaanderen. Jak będzie w praktyce? Przekonamy się już niebawem.










Ciągnie go tam jak kota do waleriany, spore ryzyko, ale i nie dziwię mu się.
Chciałbym, żeby Paris- Roubaix był jedynym monumentem, którego Tadej nigdy nie wygra w karierze.
Chce skosić wszystkie monumenty w jednym sezonie (czego nikt nie dokonał), co zdaje się coraz bardziej realne. Z jednej strony trudno nie mieć wobec tego uznania, z drugiej mam z tyłu głowy, że im więcej tych rekordów, tym mniejsza szansa, by sport by się jeszcze pozbierał, gdyby się okazało, że mamy powtórkę z Armstronga (nie twierdzę że tak jest, ale też nie potrafię się przekonać, że na 100% nie, patrząc na to co wyczynia). Choć ci co tym zarządzają i z tego żyją też to wiedzą, i dlatego nawet gdyby miało co, to raczej nigdy nic nie wyjdzie (a przynajmniej będą się o to mocno starać).
po dzisiejszej ucieczce na płaskim dojeździe do mety pogacar robi naprawdę dobre wrażanie i pokozaje że stać go na Roubaix w kolejnym tygodniu, za co mocno trzymam kciuki
Do Pepe. Chciałbym abyś całe życie mieszkał w piwnicy bez okna. Twoje życzenie komuś niepowodzenia, kiedy on ciężko od małego dziecka uczciwie na to pracuje, jest podłe. Jakie ty wartości wyniosłeś z domu, mały zawistny człowieczku.
Nigdy nie cieszyły mnie triumfy Realu i Portugalii że względu na Pepe.
Nie wierzę, że pogacar coś bierze bo jak już brać to o wiele później gdy wiesz, że bez tego nie masz szans na wielkie wygrywanie. Tymczasem Pogacar miażdży już od kiedy ma tę 20-21 lat a wcześniej też już coś pokazywał więc chyba nikt w jego wieku nie ryzykował by wtedy brania czegoś ryzykując całą karierę i pojęcie do pracy w fabryce