Gerald CiolekGerald Ciolek z pro-kontynentalnej ekipy zarejestrowanej w Afryce Południowej wygrał zimowy wyścig Mediolan-San Remo! Niemiec wyprzedził Petera Sagana (Cannondale Pro Cycling) i Fabiana Cancellarę (RadioShack-Leopard).

Tegorocznej edycji Milan-San Remo z pewnością nie można nazwać “Primaverą”. Kolarze przez ponad 200 kilometrów walczyli z bardzo niską temperaturą oraz śniegiem. Organizatorzy zostali zmuszeni do zneutralizowania kilkudziesięciu kilometrów trasy włącznie z podjazdem pod Passo Turchino oraz Le Manie, gdzie warstwa białego puchu nie pozwalała na przejazd rowerem szosowym.

Prawdziwymi twardzielami, którzy w takich warunkach zabrali się w ucieczkę byli:  Maxim Belkov (Katusha), Lars  Bak (Lotto), Filippo Fortin (Bardiani), Diego Rosa (Androni), Matteo Montaguti (Ag2r) oraz Pablo Lastras (Movistar Team). Szóstka uciekinierów na 117 kilometrze dojechała do miejscowości Ovada, gdzie zatrzymano wyścig. Zawodnicy wsiedli tam do autobusów i przejechali zneutralizowany, ośnieżony odcinek. Rywalizację wznowiono o 15:00. Peleton wyruszył 7 minut i 10 sekund po harcownikach, czyli wartości przewagi czołówki w miejscu neutralizacji. Do mety było jeszcze 125 km.

Mocne tempo od razu zaczęli dyktować Cannondale Pro Cycling, a zwłaszcza Maciej Bodnar. Polak gdy zakończył swoją pracę wycofał się z wyścigu. Podobny los spotkał Toma Boonena (Omega Pharma – Quick Step) i Matthew Harleya Gossa (Orica GreenEdge). 75 km przed kreską zrezygnował także Michał Kwiatkowski (Omega Pharma – Quick Step).

30 kilometrów dalej czołówka miała już tylko 2 minuty 10 sekund przewagi. Na czele byli już tylko Belkov, Bak i Rosa. Pozostali byli konsekwentnie kasowani przed peleton.

Tuż przed Cipressą przed zasadniczą grupą nie było już nikogo. Tempo nadawał Sky Team. Na przedostatnim podjeździe doszło do mocnej selekcji, zwłaszcza po atakach Thomasa Lovkfista (IAM Cycling) i Maxime`a Bouet (Ag2r La Mondiale). “Strzelili” m.in Edvald Boasson Hagen (Sky Team), Alessandro Petacchi (Lampre-Merida) i ubiegłoroczny triumfator – Simon Gerrans (Orica GreenEdge).

Na zjazdy czołowa grupa wjechała w około 40 osobowym składzie. Trudne techniczne zakręty chciał wykorzystać Philippe Gilbert (BMC Racing). Mistrz świata zaatakował, jednak dojechali do niego: Peter Sagan (Cannodale Pro Cycling), Sylvain Chavanel (Omega Pharma – Quick Step), Fabian Cancellara (RadioShack Leopard), Eduard Vorganov (Katusha), Ian Stannard (Sky Team), Jurgen Roelandst (Lotto-Belisol).

16 km przed kreską odjechali: Chavanel, Vorganov i Stannard, a pozostali znów znaleźli się w bardzo małym peletonie. Trójka szybko zyskała 20 sekund przewagi, a wjeżdżając na Poggio różnica wzrosła do blisko pół minuty! Z grupki liderów samotnie ruszył w kierunku prowadzących Maxim Iglinsky (Astana), a od prowadzących odpadł Rosjanin Vorganov.

Kazachowi nie udało się doścignąć jadącej na przedzie dwójki, a na szczycie podjazdu oderwali się: Sagan, Ciolek (MTN-Qhubeka), Cancellara i Luca Paolini (Katusha). Czwórka dogoniła Brytyjczyka i Francuza na 3 km przed kreską.

Na czele było sześciu zawodników i to właśnie między nimi, po sprinterskim pojedynku rozstrzygnęły się losy zwycięstwa w Mediolan-San Remo. Najwięcej sił zachował Niemiec Gerald Ciolek. Kolarz MTN-Qhubeka najbardziej oszczędzał się na ostatnich kilometrach i sprawiając niespodziankę wygrał “Wiosenne mistrzostwa świata”! Drugi był Sagan, a trzeci Cancellara.

Top 18:

1. Gerald Ciolek (MTN-Qhubeka) 5:37:20
2. Peter Sagan (Cannondale) m.t.
3. Fabian Cancellara (RadioShack-Leopard) m.t.
4. Sylvain Chavanel (Omega Pharma-Quick Step) m.t.
5. Luca Paolini (Katusha) m.t.
6. Ian Stannard (Sky) m.t.
7. Taylor Phinney (BMC) m.t.
8. Alexander Kristoff (Katusha) a 14
9. Mark Cavendish (Omega Pharma-Quick Step) m.t.
10. Bernhard Eisel (Sky) m.t.
11. Francisco Ventoso (Movistar Team)
12. Sonny Colbrelli (Bardiani) m.t.
13. Heinrich Haussler (IAM) m.t.
14. Enrico Gasparotto (Astana) m.t.
15. Sébastien Turgot (Europcar) m.t.
16. Jurgen Roelandts (Lotto-Belisol) m.t.
17. John Degenkolb (Argos-Shimano) m.t.
18. Yoann Offredo (FDJ) m.t.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej