O tym, że Tadej Pogačar co rusz wystawia różne rzeczy na charytatywne aukcje wiadomo od dawna. Tym razem na takową trafił jego strój z Mediolan-San Remo, który nosił ślady kraksy mającej miejsce niedługo przed Cipressą. Tak wyjątkowa pamiątka znalazła hojnego nabywcę – trykot mistrza świata sprzedał się za aż 95100 euro.
Kilka tygodni po Mediolan-San Remo włoski monument powrócił do przestrzeni medialnej za sprawą charytatywnej aukcji Tadeja Pogačara. Słoweniec wystawił na sprzedaż swój trykot z tego wyścigu, na którym znalazł się autograf zarówno jego, jak i pozostałych kolarzy UAE Team Emirates-XRG biorących udział w La Primaverze. Strój jest to nie byle jaki, albowiem ten nosi wyjątkowe ślady rywalizacji – mistrz świata zaliczył upadek niedługo przed Cipressą, na skutek którego ten został dość wyraźnie uszkodzony. O ile w przypadku zwykłego stroju byłoby to sporą wadą odbierającą mu jakąkolwiek wartość, o tyle w przypadku pamiątki okazało się to być kluczem do wywindowania ceny do niebotycznego poziomu. Kupiec wydał na niego aż 95100 euro, co według doniesień medialnych czyni ten trykot najdroższym w historii kolarskich aukcji.
Tadej Pogačar nie pozostał bierny na taki rekord – aby uczcić go postanowił podwoić zebraną kwotę, a zatem niemal 200 tysięcy euro trafiło na konto Fundacija Tadeja Pogačarja, czyli fundacji, którą obecny mistrz świata założył przed kilkoma laty wraz ze swoją żoną Uršką Žigart, a którą zarządza jego ojciec Mirko Pogačar. Fundacja ta przede wszystkim wspiera młodych sportowców, szczególnie tych powracających do zdrowia po chorobie i urazach.
Patrząc na pozyskane na cel charytatywny niemal 100 tysięcy euro aż żal, że Słoweniec nie zdecydował się sprzedać w podobny sposób swojego roweru. Ten jednak, mający pękniętą ramę na skutek kraksy sprzed Cipressy, trafił do prywatnej kolekcji Tadeja Pogačara.










Szaleństwo ale w szczytnym celu !
Uwielbiam Kolarstwo, Tadej Szef pięknie się to ogląda . Ale Łachy podarte za 100tys gdzie tyle osób nie ma co jeść . Lepiej by te pieniążki przeznaczył na ważniejsze cele
Ale przeciez te pieniądze trafią do fundacji, ktora bedzie pomagac ludziom…
To chyba dobrze, ze kupil za 100 kola i kasa trafila do fundacji Pogacara. Jakby tego nie zrobil, to ten bogacz pewnie kupil by jakis zegarek albo obraz i z tej kasy nikt z potrzebujących by nie skorzystal.
A propos pękniętej ramy roweru, zaraz po ukazaniu się tej informacji sugerowałem, by wystawił go na licytację, a prywatną kolekcję „zasilił” jakimś egzemplarzem przygotowanym na indywidualne zamówienie. Jeśli jego rzeczy osiągają tak zawrotne sumy, to taki rower miałby za ułamek kwoty, którą przypuszczalnie by wylicytowano za ów „trefny” egzemplarz.
Ja też mam podarte i sprzedam o wiele taniej…