Upss! To już tyle czasu minęło od ostatniego wpisu? Wszystko przez tzw. „portale społecznościowe”, gdzie szybciej można umieścić krótką informację, to przez to blog znów zbiedniał, ale obiecuję, że na Giro się poprawię i co kilka dni postaram się zdać relację.

Nie będę już wracał do tego, co było w zeszłym miesiącu, bo przecież liczy się „tu i teraz” a jestem na starcie Giro d’Italia. Nie było łatwo się tu dostać, a i droga przygotowań do lekkich nie należała – nawet ostatni Tour of Turkey, dla mnie jak najbardziej udany, był wymagający. Kilka etapów z przewyższeniami po 2500-3000m na drogach o strukturze asfaltopodobnej!

Herning zwariował na punkcie Giro, wszystko jest różowe i mimo transferu i dnia wolnego już po 3 etapach, myślę, że to dobrze, że startujemy z innego kraju, to będzie coś innego, dla nas kolarzy i dla kibiców.

Cieszę się, że na starcie jest siedmiu Polaków, a ze mną w ekipie „Kwiatek”, będzie łatwiej psychicznie. Już w peletonie chodzą głosy, że „polska mafia” zaczyna rządzić! Dodajmy do tego sporą grupę masażystów i jesteśmy w komplecie. Oczekiwania – powalczyć na jednym z etapów, na innych trzeba pomagać Dario i Francesco. Nastawienie pozytywne, głowa jest dobra, więc musi wypalić!

www.michalgolas.blogspot.com

Foto: www.bettiniphoto.net

Poprzedni artykuł„Huzar”: „Moje drugie giro. Mój drugi wielki tour.”
Następny artykułSylwester Szmyd przed startem Giro: „To już mój dwudziesty Wielki Tour”.
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze