Domenico Pozzovivo (Colnago CSF) w pięknym stylu wygrał etap Giro del Trentino na szczycie Punta Veleno. Tuż za nim uplasował się Sylwester Szmyd (Liquigas-Cannondale). O to co obaj kolarze mieli do powiedzenia na mecie.

“W końcówce mieliśmy kiepską pogodę, kilka razy przejeżdżaliśmy przez chmurę. Ogólnie cały finałowy podjazd był piekielnie ciężki, jednak ja lubię takie wzniesienia, gdyż trzeba na nich walczyć z samym sobą.  Gdy zobaczyłem, że mam już kilkanaście sekund przewagi to wiedziałem, że jeśli będę kręcił równym tempem to nikt mnie nie dogoni. Puls nie spadał poniżej 190 uderzeń, jestem bardzo zmęczony”, powiedział Pozzovivo, który na swoim koncie wygraną na słynnym Alpe di Pampeago podczas Giro del Trentino 2010.

“Zwycięstwo na takiej górze jak Punta Veleno smakuje podwójnie. Nigdy nie widziałem takiego stromego podjazdu, jednak z drugiej strony bardzo go polubiłem. To jeden z najcięższych o ile nie najcięższy podjazd jaki wjeżdżałem. W pewnym sensie jest podobny do Mortirolo. Duża stromizna i wąska droga cechują obie góry. Ta dzisiejsza jest jeszcze mało znana, ponieważ to dopiero pierwszy profesjonalny wyścig zorganizowany w tym miejscu. Wcześniej organizatorzy bali się nas tu wysłać”, dodał z uśmiechem na twarzy. “Wydaje się, że dziś wszystko poszło zgodnie z planem i mam nadzieję, że będziemy zaglądać tu częściej”.

“Na początku nie wierzyłem, że mogę powalczyc w Trentino ale teraz wiem, że mogę wygrać generalkę. Zdecydowanie jestem bardziej pewny siebie”, zakończył 30-letni kolarz.

Z kolei drugi na mecie Sylwester Szmyd jest równie zadowolony ze swojego sukcesu jak nowy lider i etapowy triumfator. “Dzisiaj w Liquigasie wszyscy mieliśmy wolną rękę. To bardzo ciężka góra więc nie kalkulowaliśmy. W zasadzie każdy jechał pojedynczo jak na czasówce”, powiedział tuż po przekroczeniu mety Polak.

“Jutro będę walczył o generalkę, ale wiem, że będzie ciężko. Pozzovivo jest bardzo silny i naprawdę trudno go pokonać. Wszystko okaże się jutro”, podsumował 34-letni zawodnik z Bydgoszczy.

Z Branzano, Andrzej