Taylor Phinney (BMC-Racing) pierwszy lider wyścigu Giro del Trentino zdaje sobie sprawę, że z jego umiejętnościami bardzo trudno będzie mu dowieść koszulkę do końca rywalizacji. Młody Amerykanin to raczej specjalista od płaskich odcinków.

„Jestem bardzo zadowolony z tej czasówki. Cała drużyna pojechała znakomity wyścig, ale to nic dziwnego bo traktujemy się jak rodzina i jesteśmy bardzo zgranym zespołem, a właśnie to liczy się podczas drużynowej czasówki. Każdy dawał zmiany i nikt się nie oszczędzał, nie mieliśmy nic do stracenia”, powiedział na konferencji prasowej 22-latek.

„Bardzo trudno będzie mi utrzymać koszulkę lidera, to bardzo ciężki wyścig z wieloma podjazdami. Z drugiej strony pokazaliśmy, że jesteśmy bardzo mocni i będziemy walczyć o jak najlepsze miejsca w tej imprezie. Mamy w składzie Ballana, Pinottiego więc w razie mojego niepowodzenia, któryś z nich może powalczyć. Taktyka będzie prosta – jechać na przedzie peletonu”, dodał.

Dziennikarze spytali Amerykanina o jego ewentualny występ podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w wyścigu czas. Phinney nie jest jeszcze pewien swojego powołania na IO, jednak wie co musi zrobić, by na nie zasłużyć. „Nie wiem czy pojadę czasówkę na olimpiadzie, bo jest kilku moich rodaków, którzy specjalizują się w tym jak chociażby Leiphimer czy Zabriskie. To wszystko będzie zależało od mojej dyspozycji, jeśli będzie forma i wyniki to z pewnością dostanę powołanie na igrzyska”, odpowiedział, jak podczas całej konferencji piękną „włoszczyzną”.

Pod koniec padło również wiele pytań, które mocno odbiegały od tematu Giro del Trentino. Na jedno z nich Phinney odpowiedział – „Bardzo dobrze czuję się we Włoszech i chętnie tu przyjeżdżam nie tylko na wyścigi.  Odpowiada mi tutejsza kuchnia, krajobrazy a także lubię się tutaj zabawić”, dodał z uśmiechem na twarzy.

Foto: Artur Machnik

Z Arco, Andrzej

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments