fot. Instagram @taylorphinney

Choć zawodową karierę zakończył jeszcze w poprzedniej dekadzie, albowiem w 2019 roku, to głód kolarstwa na najwyższym poziomie nigdy w nim nie umarł – Taylor Phinney wraca i stawia sobie szalenie ambitny cel, jakim jest medal Igrzysk Olimpijskich – Los Angeles 2028.

35-letni Taylor Phinney, prywatnie mąż Katarzyny Niewiadomej, po 7-letniej przerwie chce powrócić do rywalizacji na najwyższym światowym poziomie. Amerykanin, który reprezentował World Teamy w latach 2010-19, a konkretnie bronił barw Radioshack (2010), BMC Racing Team (2011-16) i EF Education First (2017-19), tym razem jednak nie będzie skupiał się na szosie, a na kolarstwie torowym, które uprawiał na początku swojej sportowej drogi. W swoim wpisie ogłaszającym wielki powrót Amerykanin śmieje się nawet, że w wyjątkiem mety Paryż-Roubaix, ostatni raz na welodromie był w 2010 roku, a zatem niemal 16 lat temu. Teraz znów się melduje na kolarskim torze, gdzie spróbuje zakwalifikować się do amerykańskiej drużyny, by wraz z nią powalczyć przed własną publicznością o olimpijski medal.

Oczywiście to nie jest tak, iż Taylor Phinney powraca do kolarstwa po 7 latach spędzonych na kanapie – Amerykanin po zakończeniu zawodowej kariery nie odstawił roweru, a jedynie ten nie był już najważniejszą częścią jego codzienności. 35-latek w ostatnich latach przemierza świat wspierając swoją żonę Katarzynę Niewiadomą, a samemu rywalizował głównie w imprezach gravelowych – chociażby w tym roku był 7. w dobrze obsadzonym, 4-dniowym Sahara Gravel.

Nigdy bym tego nie przewidział, ale oto jestem! To, co zaczęło się poprzez powrót w formie wyścigów szutrowych, przerodziło się w pełnoprawne marzenie olimpijskie. Odnalezienie miłości do treningów i szaleńczej jazdy na wysokich prędkościach w ciągu ostatnich kilku miesięcy było świetną i satysfakcjonującą zabawą. Ogromne podziękowania dla USA Cycling, a zwłaszcza dla Allena Lima, za zasianie w mojej głowie tego pomysłu. Na początku to zbagatelizowałem, ale dzięki zachęcie żony ziarno zaczęło rosnąć i zanim się zorientowałem, myślałem tylko o zamknięciu tej ostatniej pętli w mojej karierze kolarskiej. Tor był miejscem, w którym po raz pierwszy odnalazłem miłość i sukces w tym sporcie. To była nawet pierwsza dyscyplina, która złamała mi serce, gdy mój ukochany wyścig indywidualny na dochodzenie został usunięty z programu olimpijskiego, co skłoniło mnie do szybkiego porzucenia toru i poświęcenia się całkowicie szosowym wyścigom. Ostatnio chłopaki z USA poczynili ogromne postępy w biegu drużynowym na dochodzenie i nie mogę się doczekać, żeby dołączyć do nich w pogoni za olimpijskim marzeniem. Mam przed sobą dużo pracy na siłowni i nad dopracowaniem pozycji, ale po moim pierwszym obozie treningowym z nimi (i pierwszym razie w pozycji do dochodzenia od około 7 lat…) muszę przyznać, że wspaniale jest wrócić do drużyny. Jestem zadowolony z tego, jak wpasowałem się w grupę, biorąc pod uwagę, że trenuję dopiero od listopada i nie mogę się doczekać, żeby w ciągu najbliższych dwóch lat zwiększyć swoje zaangażowanie. Energia i atmosfera w drużynie są na najwyższym poziomie. Niezależnie od tego, czy dostanę się do oficjalnej drużyny na LA28, czy nie, jestem zaszczycony, że mogę być w gronie kandydatów i z niecierpliwością czekam na możliwość dołączenia do drużyny na zawody Pucharu Świata, aby wynieść drużynę na szczyt i zapewnić jej pozycję kwalifikacyjną na igrzyska olimpijskie!

— napisał w swoim obszernym poście Taylor Phinney, któremu odpisała jego żona Katarzyna Niewiadoma:

Magia zdarza się, gdy pasja i miłość do dwóch kółek mówią głośniej niż jakakolwiek inna pokusa. Kto by pomyślał, że aerodynamika znów stanie się głównym tematem naszych rozmów.

Podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie torowym – Santiago 2025, amerykańska drużyna zajęła 4. miejsce tracąc w biegu medalowym niespełna sekundę do Nowozelandczyków. Sen o medalu olimpijskim nie jest zatem taki zupełnie nierealny, szczególnie iż można się spodziewać, że na rywalizację przed własną publicznością gospodarze przygotują się perfekcyjnie zarówno pod kątem fizycznym, jak i niezwykle ważnym w tej konkurencji aspektem sprzętowo-technologicznym. Taylor Phinney jest m.in. 2-krotnym torowym mistrzem świata w indywidualnym wyścigu na dochodzenie (2009 – Pruszków, 2010 – Kopenhaga), ale w jego dorobku dotychczas brakowało olimpijskiego krążka. Kto wie, może za 27 miesięcy 35-letni Amerykanin, który na szosie był mistrzem świata w drużynowej jeździe na czas z 2015 roku z Richmond, dołoży ten sukces do swojego palmares?

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Taylor Phinney (@taylorphinney)

Poprzedni artykułMedia: Emmanuel Macron osobiście zaangażowany w sprawę Paula Seixasa
Następny artykułWibatech Lubelskie Perła Polski na liście startowej Tour of Slovenia 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Kibic
Kibic

Ciekawe