Włoski trener Paolo Bettini, po zakończonych w Kopenhadze Mistrzostwach Świata, znalazł się pod krytyką obserwatorów i dziennikarzy. „Świerszcz” jest obwiniany, że jego kolarze nie potrafili współpracować podczas finałowego sprintu, który padł łupem Marka Cavendisha.

Daniele Bennati był liderem Reprezentacji Włoch i najlepszym sprinterem w tej ekipie. „Benna” stracił jednak kontakt ze swoim pociągiem, który miał go chronić w końcówce. Włoch, jak wiadomo nie lubi się przepychać, co w konsekwencji spowodowało, że nie znalazł sobie odpowiedniej pozycji i został zamknięty po ostatnim zakręcie. W efekcie, jego 14. pozycja to jeden z najgorszych wyników dla „squadra azzurra” na mistrzostwach. Porównywany jest z klęską Giuseppe Saronniego w 1983.r, kiedy to był 17. w szwajcarskim Altenrheim.

Saronni  jest jednym z najzagorzalszych krytyków włoskiego zespołu na tegoroczny czempionat. Również mistrz świata z 2002.r, Mario Cipollini wypowiedział się krytycznie o zespole i jego taktyce, żądając dymisji samego Bettiniego.

A co na to sam zainteresowany? Dwukrotny mistrz świata powiedział dla włoskiej prasy. “Jeśli ktoś chce mojej głowy, ja chętnie ją oferuje. To nie jest żaden problem, nawet mogę przy tym się uśmiechać”, powiedział. “To nie jest łatwe zadanie, stworzyć drużynę na taką imprezę. Jednak ja, zamiast siedzieć w domu i krytykować, pracowałem z chłopakami i jestem zadowolony z tego co udało mi się zrobić”.

“Tak zwane” łatwe “trasy są zawsze wielką loterią. Udowodnił to fakt, że Cancellara zajął czwarte miejsce. On nie jest przecież sprinterem. Oznaczało to, że nawet nie szybcy kolarze, mogli powalczyć na tej trasie o medal. Jest mi przykro, że przed Fabianem nie znalazł się żaden z Włochów”, kończy Bettini.

Andrzej