Philippe Gilbert (Omega Pharma – Lotto), usprawiedliwia swój słaby występ na Mistrzostwach Świata w Kopenhadze, nieodpowiednią trasą pod jego umiejętności.

W przypadku każdego innego zawodnika, moglibyśmy podrapać się po głowie przed takim stwierdzeniem i lekko zaśmiać się pod nosem. W przypadku Belga, trzeba jednak chyba przyznać mu rację. Trasa kopenhaskiego wyścigu nie pozwalała na jakiekolwiek akcje, a gdyby była choć trochę bardziej selektywna, numer jeden rankingu światowego z pewnością by zaatakował. Najskuteczniejszy kolarz sezonu, znalazł się na mecie na 17. pozycji.

„Zawsze mówiłem, że nie byłem faworytem na tej trasie i to stwierdzenie okazało się prawdziwe”, powiedział bez ogródek.

„Chcieliśmy, aby wyścig był tak trudny jak to możliwe, ale Brytyjczycy i Niemcy mieli wszystko pod kontrolą. Zdałem sobie sprawę, że nie można było uciec i postanowiliśmy z Jurgenem (Roelandtsem), że to on będzie finiszował. Mogliśmy tę końcówkę rozegrać nieco lepiej, ale myślę że jego piąte miejsce nie jest złe, nawet jeśli mogło być lepsze”.

Andrzej

Poprzedni artykułPaolo Bettini obwiniany za kompromitację Włochów na MŚ
Następny artykuł„Gapa” Hushovd sam wyeliminował się z walki o medale
Andrzej Gucwa
W redakcji naszosie.pl praktycznie od samego początku. Obecnie większość czasu poświęca na prowadzenie grupy GVT. Weekendy zazwyczaj spędza na szosach całej Polski. Dla naszosie.pl zdobył trzy medale Mistrzostw Polski dziennikarzy w tym dwa złote. W Mistrzostwach Świata dziennikarzy na Krecie wywalczył czwarte miejsce w jeździe indywidualnej na czas.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze