Etap z jedną premia górska, co prawda poza kategorią, to za mało by wywrócić klasyfikacje generalną. Tego można było się spodziewać, po morderczym wczorajszym etapie a przed jutrzejszym równie trudnym, faworyci do końcowego zwycięstwa Contador, bracia Schleck, Evans, Basso, oszczędzali się wyraźnie. Od startu szły ucieczki, ale bez powodzenia do 60km. Wtedy uformowała się grupa 10 kolarzy, którzy odskoczyli od peletonu i jak się później okazało skutecznie. Znaleźli się w niej zawodnicy którzy zajmują odległe miejsca w generalce z dużymi stratami, ale za to bardzo utytułowani : Alessandro Petacchi, Edvald Boasson Hagen, David Moncoutié, a także aktualny mistrz świata i do niedawna kilkudniowy lider TdF Thor Hushovd.

U podnóża premii górskiej zaatakował Norweg, uzyskał kilkadziesiąd metrów przewagi. W połowie wzniesienia z grupki uciekających urwał się Jeremy Roy, a chwilę za nim Moncoutie. Ten pierwszy minął mistrza świata i ruszył by zdobyć jako pierwszy szczyt. Drugi z Francuzów chwilę jechał z mistrzem świata lecz też go zostawił by zameldować się jako drugi. Trzeci był Thor, tracąc do prowadzącego Roya 2 minuty a do Moncoutie 1,15 min.

Peleton, który jechał spokojnie miał w tym momencie ponad 8 min. straty.

Do mety pozostało 40km zjazdów. Od tej pory obserwowaliśmy szaleńczą pogoń Hushovda, za dwójką walecznych francuzów. Dosyć szybko dogonił Davida, jednak by dojść Jeremy Roya musiał się nieźle napracować, gdyż Moncoutie w ogóle nie dawał zmian, co mocno irytowało Hushovda. W końcu po pięknej, czasami szaleńczej pogoni, zdeterminowany Norweg na dwa trzy kilometry przed metą dochodzi załamanego Francuza, mija go, zostawia drugiego i samotnie mija linię mety. Widziałem powiewające flagi norweskie uradowanych kibiców, zastanawiając się czy czasami nie jestem na jednej z aren sportów zimowych.

Roy, przyjechał na metę załamany, prawie płacząc, jednak powinien się cieszyć, wszak został posiadaczem “muchomorka”.

A peleton i faworyci? Zaliczyli etap na remis, jedynie Gilbert, który odskoczył od peletonu wypracowawszy 2 minutową przewagę awansował na 9 miejsce.

W uzupełnieniu dzisiejszego etapu,dodać trzeba smutną wiadomość dla kibiców teamu RadioShack, po wczorajszym upadku wycofał się kolejny zawodnik tej grupy Andreas Kloeden. To już nie pech a klątwa jakaś ciąży na amerykańskim zespole, tym bardziej że Levi Leipheimer też jest mocno poturbowany. Przypomnę że wcześniej, w wyniku kontuzji odniesionych w kraksach, wycofali się Janez Brajkovic, Christopher Horner i Yaroslav Popovych.

Artur