Jarku, jak forma przed “Flandryjską pięknością”?

Forma jest zadowalająca. Przygotowywałem się pod klasyki, chciałbym się pokazać z jak najlepszej strony. Niedzielny start jest istotny dla mnie, dla mojej dalszej kariery, a także dla całej ekipy.

Jakie będą Twoje zadania w niedzielę?

Wszystko zależy jak to będzie na początku, bo najlepszym rozwiązaniem byłoby gdybyśmy mieli jednego, dwóch zawodników w ucieczce. Ale to zależy jak duży pójdzie odjazd i kiedy. Jeśli odjazd nie pójdzie w pierwszej godzinie, to później szkoda się szarpać. Na hopkach peleton nie zezwoli na to aby uciekający uzyskali większa przewagę.

Na kogo z Saxo Banku jedziecie?

Na Nicka Nuyensa i Badena Cooka, którzy są w formie i mogą powalczyć o czołowe lokaty.

Nick to Twój kolega z pokoju?

Tak rzeczywiście, podczas wyścigów mieszkamy razem, bo obydwaj lubimy długo spać.

Jak wyglądają Twoje ostatnie godziny przed Flandrią?

Dziś przejechaliśmy 100 kilometrów za motorem, jutro w spokojnym tempie zrobimy 60 kilometrów. Jutro także mamy spotkanie ze sponsorami grupy.

Za tydzień jedziesz w Paryż – Roubaix?

Tak, na tę chwilę mogę powiedzieć, że jadę Paryż – Roubaix.

A jak noga po kraksie w Dwars door Vlaanderen?

Już teraz w porządku, choć kilka dni po upadku mocno cierpiałem. Gdy po kraksie wróciłem do peletonu, dostałem tabletkę przeciwbólową od lekarza wyścigu. Adrenalina plus tabletka sprawiły, że nie czułem bólu. Jednak następnego dnia było ciężko… Cieszę się, że mogłem pojechać Gent-Wevelgem i wróciłem do zdrowia.

Życzę powodzenia i mam nadzieję, że zobaczymy Cię podczas relacji w Eurosporcie, może w jakiejś ucieczce?

Fajnie by było, gdyby udało się odjechać. Oceniając swoją formę, śmiało mogę powiedzieć, że jestem w stanie to zrobić.

Dzięki za rozmowę

Rozmawiał Marek Bala