Lider Cofidisu, Rein Taaramae wiąże duże nadzieje z sezonem 2011, po ukończeniu na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej wyścigu Paryż-Nicea. Teraz Taaramae jest w pełni skoncentrowany na tym, aby kontynuować dobrą passę mocno wierząc w swoje szanse w lipcowym Tour de France.

Estończyk traktował “wyścigu ku słońcu” jako swój cel, jednak obawiał się 27 kilometrowej jazdy na czas, w której nie czuje się najlepiej. “Przed wyścigiem byłem trochę zdenerwowany, wierzyłem że mogę ukończyć w czołowej szóstce, ale bałem się czasówki“, powiedział dla francuskiego velochrono. “Zwykle kończę jazdę indywidualną na czas w granicach 20, 30 pozycji a teraz byłem ósmy! W górach czułem się naprawdę komfortowo. Jestem bardzo zadowolony z mojego wyniku”.

Pozytywny rozwój jego kariery jest konsekwencją wielu różnych czynników – zmiany diety w zimie, odpuszczenia mniejszych wyścigów oraz z pewnością tego, że 23-latek dojrzał. “Mam o wiele większe doświadczenie i większy spokój”, wyjaśnił. “W tym tygodniu, nie odpowiadam na telefony i dalej koncentruje się nad wyścigami i odpoczynkiem. W ten sposób, już czuję się mniej zmęczony. Podczas zimy, dietetycy odkryli że jestem uczulony na gluten zawarty w jajkach i mleku. Wyrzuciliśmy to wszystko z mojego menu i poczułem ogromną różnicę. Są to małe niuanse, które powodują, że w tym roku czuję się naprawdę dobrze i mogę jeszcze się poprawić”.

Taaramae, który już pokazał że jest w stanie odgrywać ważną rolę w tygodniowych wyścigach etapowych, zajmując trzecie miejsce zarówno w Tour de Romandie 2009 jak i w Volta a Catalunya 2010, teraz chce pokazać się w Wielkich Tourach. Ambitny kolarz uważa, że “jeśli wszystko pójdzie dobrze, oraz jeśli zespół pomoże to mogę powalczyć o top 10”.

“Moim następnym wielkim celem jest Tour”, potwierdził.

Lider Cofidisu, Rein Taaramae wiąże duże nadzieje z sezonem 2011, po ukończeniu na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej wyścigu Paryż-Nicea.