Ekipa Ag2r La Mondiale, potwierdza swoją  wartość i fakt, że jest jedynym francuskim zespołem ProTeam. Podczas 2. etapu wyścigu Etoile de Besseges, na dwóch pierwszych miejscach podium stanęło dwóch kolarzy tej francuskiej ekipy, Lloyd Mondory oraz nowy lider wyścigu Anthony Ravard. Trzecie miejsce przypadło Ino Ilesica (Team Type 1).

Drugi etap pierwszej w sezonie francuskiej etapówki prowadził z Nîmes do Saint Ambroix i liczył sobie 149,4 km. Już 6 kilometrów po starcie na brawurowy atak zdecydował się Bram Schmitz (Verandas Willems-Accent), który spróbował samotnego ataku. Kolarz został odpuszczony przez peleton i już na 27 kilometrze miał 7 minut i 30 sekund przewagi! Duża grupa zaczęła stopniowo odrabiać straty, chodź wiadomo było że Schmtzowi wiele energii już nie zostało. Jednak wysiłki Holendra nie poszły na marne, zdołał wygrać dwie premie górskie drugiej kategorii pod Côte de la journé i Côte de Méjannes-le-Clap, i to on pojedzie jutro w koszulce lidera klasyfikacji górskiej.

Akcja Holendra została skasowana na 41 km przed metą, za to z kontratakiem ruszyli Pavel Brutt (Katusha Team), Lieuwe Westra (Vacansoleil-DCM) oraz Alexandre Pichot (Team Europcar). W peletonie mocno pracowały ekipy FDJ oraz Ag2r, których sprinterzy tego dnia mieli wielką chrapkę na ściganie. Prowadzące trio wypracowało sobie maksymalnie 35 sekund przewagi i tanio skóry sprzedać nie chciało. Kolarze schwytani zostali dopiero na 6 km przed kreską.

Ag2r La Mondiale wyprowadziła znakomity pociąg. Rywale nie byli w stanie wyjść z koła kolarzom w białych, charakterystycznych koszulkach. Lloyd Monodry, który rozprowadzał Anthonego Ravard miał taką prędkość, że jego rodak nie był w stanie wyjść mu z koła…Trzecie miejsce przypadło dla Ino Ilesicia. W końcówce zupełnie pogubił się lider i jego ekipa, Yauheni Hutarovich i FDJ.

“Naprawdę nie spodziewałam się, że dziś wygram, ponieważ chorowałem przez ostatnie dziesięć dni i przyjechałem praktycznie bez żadnego treningu. Jestem bardzo podekscytowany ponieważ do tej pory byłem 2 i pół roku bez zwycięstwa. Wracając do sprintu, miałem rozprowadzić Anthonego, jednak trochę się zagubił i na 500 m. przed kreską nie było go za mną. Wtedy postanowiłem zaatakować sam, jak później się okazało Anthony w tym momencie usiadł mi na koło i zdobyliśmy dwa pierwsze miejsca”, cieszy się Francuz.

Ravard dzięki bonifikatom za dwa drugie miejsca na etapach, został nowym liderem wyścigu.

“Oczywiście, że to bardzo frustrujące, aby  dwa razy z rzędu być drugim. Jednak nadal jestem zadowolony z Lloyda, któremu od dłuższego czasu brakowało zwycięstwa. W końcówce byłem zablokowany, nie byłem pewny czy zdołam wrócić na jego koło dlatego krzyknąłem żeby zaatakował. Jemu udało się wygrać, ja zdobyłem żółtą koszulkę i wszystko zostaje w ekipie”, opowiada Ravard.

Foto: www.corvospro.com