Długi etap, profil sprzyjał sprinterom, wiedzieliśmy że będzie finisz z grupy. My liczyliśmy na braci Haedo, którzy pozbierali się po wczorajszej kraksie. Wystawiliśmy dwóch zawodników, którzy pomagali ekipie Milram, HTC-Columbia i Liquigas, aby zniwelować tę różnicę która powstała pomiędzy peletonem a ucieczką.

Na rundach w Dąbrowie Górniczej staraliśmy się jak najlepiej pomóc sprinterom, dzięki czemu udało się wywalczyć siódme miejsce Sebastiana Haedo. Myślę, że pomimo obrażeń jakie doznał pod koniec wczorajszego etapu, to i tak jest dobry wynik. Jak najbardziej jesteśmy zadowoleni.

Końcówka etapu była nerwowa, dużo zakrętów i niebezpieczne miejsca. Na czele non stop zmiana prowadzących, a jest to spowodowane tym, że żadna ekipa nie przywiozła do Polski czterech, pięciu sprinterów, którzy mogliby pociągnąć 65 km/h i rozprowadzić swojego lidera.

We wtorek kolejny etap, także dla sprinterów. Zobaczymy jak się ułoży, nie wykluczam że będę chciał zaatakować, choć dojechanie do mety z ucieczką jest bardzo ciężkie, szczególnie na tego typu trasie. Jeżeli w odjeździe nie jedzie 10 bardzo mocnych zawodników, to szansa na dojazd do mety jest minimalna.

Wysłuchał Marek Bala