Mark Cavendish (Columbia-HTC) był rozczarowany po tym jak nie udało mu się odnieść sukcesu na etapie do Revel. Brytyjczyk w szczególności ubolewa nad pracą jego ekipy Columbia-HTC, która włożyła bardzo wiele aby skasować odjazd, a następnie kontrolować sytuację na ostatniej hopce. Na osłodę pozostała mu wygrana na finiszu z peletonu, podczas której udowodnił że jest najszybszym kolarzem w  Tour de France.

Menadżer ekipy HTC – Rolf Aldag powiedział, że Cavendish potrafi przetrwać niewielkie podjazdy w końcówce i udowadniał już to w przeszłości m.in. na Poggio kiedy to wygrał Mediolan-San Remo w 2009 roku.

W Revel pokonał Alessandro Petacchiego (Lampre-Farnese Vini) oraz Edvalda Boasson Hagena (Tam Sky). Niestety 13 sekund przed młodym kolarzem kreskę przekroczył Aleksander Vinokurov (Astana).

“To było wielkie rozczarowanie, że nie udało się wygrać. Na podjeździe było bardzo ciężko, udało mi się przetrwać, ale Vino pojechał rewelacyjnie i udowodnił że on zasługuje na to zwycięstwo,” przyznał Cavendish.

“Zespół pracował dziś niesamowicie. Skasowaliśmy ucieczkę, wydawało się już że wszystko będzie dobrze, ale wtedy zaatakował Vino. Jego przyspieszenie było niesamowite.”

Cavendish wskoczył na trzecią pozycję w klasyfikacji punktowej. Pomogło mu w tym 30 punktów jakie zdobył za drugie miejsce w Revel. Petacchi z powrotem założył zieloną koszulkę i obecnie posiada 187 punktów, o dwa więcej niż Hushovd. Cavendish ma 25 punktów mniej niż Włoch i łącznie ma 162 punktów.

Aby zniwelować przewagę do swoich dwóch konkurentów, „Człowiek z Wysypy Man” musi powalczyć na sprintach w Bordeaux i Paryżu.

W ostatnim tygodniu musimy skupić się na finałowych sprintach. Nie warto poświęcać zespołu na lotne premie. Nie jestem takim typem kolarza jak Thor, który potrafi zdobywać punkty również w górach. Ja musze walczyć na finałowych sprintach,” kończy „Cav`s”