“Dziś były ciężkie warunki pogodowe, dużo czasu spędziłem w autobusie czekając na start. Modliłem się o słońce. Moim celem na dziś było pokonanie dystansu w 10 minut i to mi się udało.

Pojechałem bardzo dobrze, udowodniłem że jestem mocny, szczególnie na etapach jazdy na czas. Moja wygrana to nie jest zemsta. Nie muszę niczego udowadniać. Po przyjeździe zabrano mi rower, aby go prześwietlić. Powiedziałem kontrolującemu, że jak szuka silnika, to znajdzie go we mnie.

Chciałbym utrzymać koszulkę lidera na kolejnych etapach, szczególnie na trzecim z metą w Arenberg, tam gdzie rozgrywany jest Paryż-Roubaix. Drugi etap z metą w Spa nie jest zupełnie płaski, tam wszystko się może zdarzyć.

Niesamowici byli dziś kibice, pomimo kiepskiej pogody przez wiele godzin dopingowali kolarzy na trasie.”