Szybko,mocno i deszczowo tak można opisać tegoroczną edycje wyścigu Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej.

Pierwszy etap na ziemi ukraińskiej był bardzo szybko. Można by go nazwać etapem miliona skoków. Do połowy dystansu średnia wyścigu wynosiła 50 km/h. Na metę jednak przyszła cała grupa. Próbowałem odjazdu na jakieś 2 km do mety ale nie udało się ale kilkunastoosobowa grupka w której byłem uzyskała 5 sekund przewagi nad peletonem.

Drugi etap na którym mocno wiało był decydujący dla losów wyścigu. Grupa bardzo się porwała, na metę przyjeżdżały strzępy. Mi udało się dojechać w drugiej 4 osobowej ucieczce, ale do pierwszej czwórki straciłem 1,45 co było trudne do odrobienia na następnych etapach.

Trzeci etap już na stronie polskiej był trudny ze względu na ukształtowanie trasy ale i także ze względu na padający deszcze. Widoczność była praktycznie zerowa a wody na asfalcie tyle, że aż nas hamowało. Jednak na rundach w Chełmie było już sucho i ponowny finisz z grupy. Po południu w deszczowej aurze odbywała się czasówka na dystansie 15 km. Trasa dość prosta z małymi “hopeczkami”. Udało mi się wykręcić 2 czas i odrobić cenne sekundy nad głównymi rywalami.

Kolejny etap bez żadnej sensacji, znów finisz z grupy. Na około 3,5 km do mety próbowałem ataku z zawodnikiem z Aktio, lecz na 1 km do mety grupa nas dopadła. Przedostatni etap obfitował we wiatry, które wykorzystali zawodnicy ukraińscy, którzy założyli “ranta” i porwali peleton. Na metę przyjechała około 40 osobowa grupka. Ostatnim etapem był wyścig uliczny w Puławach. Cały etap starałem się jechać w kołach a na końcu zafiniszować. No i się udało, etap wygrał Paweł Wdowiak, a ja byłem 4.

W klasyfikacji końcowej zająłem 6 miejsce i byłem najlepszym z Polaków. Dobre miejsca na każdym z etapów dały mi 4 miejsce w klasyfikacji punktowej. dobrze spisał się także cały zespół, który zajął w klasyfikacji generalnej 2 miejsce. Teraz czekają mnie przygotowania do MP w Kielcach.

Źródło: konradtomasiak.blogspot.com