Heulot uważa, że decyzja o nie zaproszeniu jego drużyny odbije się w przyszłości na poziomie francuskiego kolarstwa. Uderza także w drużyny, które wygrały rywalizację o dziką kartę: BMC, RadioShack i Team Sky.

Po tym jak ASO, organizator Tour de France, ogłosiło listę zaproszonych ekip na tegoroczny wyścig, rozległy się głosy krytyki. Stéphane Heulot, menedżer francuskiej kontynentalnej drużyny Saur-Sojasun, otwarcie skrytykował wybór drużyn z dzikimi kartami. Heulot ze złością stwierdził, że „przeważyło kolarstwo przeszłości, zamiast drużyny przyszłych nadziei”.

Stéphane Heulot, który kieruje drużyną składającą się głównie z młodych kolarzy, był zawiedziony decyzją ASO o przyznaniu dzikich kart dużym, międzynarodowym drużynom. Jego rozczarowanie jest tym większe że Christian Prudhomme, dyrektor Tour de France, zapewniał wcześniej, że mniejsze drużyny takie jak Saur-Sojasun, Skil-Shimano czy Vacansoleil również będą miały szanse, o ile dobrze zaprezentują się na początku sezonu.

– Sprawili, że uwierzyliśmy, że rywalizacja o dzikie karty rozegra się na poziomie sportowym. Tymczasem wygląda na to, że decyzja została podjęte kilka tygodni wcześniej – powiedział Heulot dla francuskiej prasy. – To nie jest kwestia tego, że nie możemy pogodzić się z porażką w rywalizacji. Chodzi o to, że tej rywalizacji w ogóle nie było. Kryteria wyboru i zasady przyznawania dzikich kart nigdy nie zostały jasno zdefiniowane.

Heulot był zasmucony ponieważ jego młodzi i zdolni kolarze stracili szansę na potwierdzenie swojej wartości w walce przeciw najlepszym zawodowcom na świecie. Stwierdził również, że taka rywalizacja przyniosłaby jego ekipie wielkie korzyści. – Potrzebujemy tej rywalizacji, żeby się rozwijać. Jesteśmy zaangażowani w długofalową współpracę z młodymi francuskimi kolarzami, którzy potrzebują jazdy na najwyższym poziomie, aby wykazać swój talent i przynieść światowemu kolarstwu świeży powiew. Jeśli nie będziemy brać udziału w tego rodzaju zawodach, nie będziemy w stanie zapewnić im rozwoju. Więc ludzie nie powinni być zaskoczeni, kiedy francuskie kolarstwo nie będzie się rozwijać tak, jak powinno… – skwitował Stéphane Heulot.

Z początkowo Francuz spokojnie przyjął decyzję, jednak później dał się ponieść emocjom i skrytykował BMC Racing Team, drużynę która otrzymała dziką kartę na tegoroczny Tour między innymi kosztem Saur-Sojasun. – Wybór został oparty jedynie o jednego człowieka [Cadela Evansa]. Oczywiście, to jest mistrz świata, ale nic nie osiągnął na zeszłorocznym Tour de France. Co więcej, obiektywnie mówiąc, BMC nie wygrało jeszcze żadnego wyścigu. Nie zapominajmy też, że ta ekipa jest kierowana przez ludzi, którzy zarządzali niegdyś drużyną Phonak [rozwiązaną z powodu wielokrotnych wpadek dopingowych]. To boli, gdy widzę tych ludzi, którzy są głusi lub ślepi, że nie widzą co się stało, wracających dumnie do sportu, zatrudniających mistrza świata tylko po to, aby zapewnić sobie miejsce na Tour de France.

Jednak to nie koniec złości Francuza. Mówiąc o nowopowstałych drużynach Sky i RadioShack stwierdził: – Złości mnie, kiedy widzę kiedy transfery wielkości milionów dolarów zapewniają kwalifikację na Tour de France. Żeby było jasne: dzisiaj Evans nie ma żadnych szans na wgranie Touru. Podjął tę decyzję tylko dla pieniędzy, ale nie ma drużyny. A jeśli on nie mógłby wystartować w Tourze, kto byłby liderem? Hincapie? Świetnie – kolejny młody, obiecujący zawodnik…! – ironizuje Stéphane Heulot.

Foto: ouest-france.fr