Alejandro Valverde, drugi zawodnik Paryż-Nicea, przygotowuje się do Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Hiszpańskiego kolarza czeka również inne wyzwanie – kolejne przesłuchanie przez Sportowy Sąd Arbitrażowy w sprawie dopingu.

W czwartek ruszy czterodniowy proces, który UCI oraz WADA (Światowa Agencja Antydopingowa) wytoczyły Hiszpańskiemu Związkowi Kolarskiemu (RFEC) i Valverdemu. Sprawa ma związek z domniemanymi powiązaniami Valverdego z doktorem Eufemiano Fuentesem w ramach Operacji Puerto.

Adwokaci Hiszpana bronili go już w czasie styczniowego przesłuchania. Dotyczyło ono apelacji złożonej przez kolarza przeciw Włoskiemu Komitetowi Olimpijskiemu (CONI), który w maju 2009 roku zdyskwalifikował Valverdego we Włoszech na 2 lata. To właśnie z tego powodu kolarz Caisse d’Epargne nie mógł wystartować w zeszłorocznym Tour de France (trasa szesnastego etapu przebiegała przez Włochy). Decyzja ma zostać wydana jeszcze w marcu, jednak żadna konkretna data nie została podana.
Valverdemu grozi dwuletnia dyskwalifikacja, jeśli przegra najbliższą rozprawę w Sportowym Sądzie Arbitrażowym (CAS). Co gorsza dla Hiszpana, jeśli przegra sprawę z CONI ze stycznia, dwuletnia dyskwalifikacja nałożona przez Włochów może przybrać rozmiar globalny.

Pomimo dużego stresu związanego z oboma procesami, Alejandro Valverde trenuje i ściga się dalej. Wygrał lutowy Tour of the Mediterranean i finiszował drugi w Paryż-Nicea, tylko 11 sekund za Contadorem. Valverde był w stanie utrzymać tempo swojego utytułowanego rodaka na ostatnim podjeździe pod Col d’Eze, wygrywając potem finisz z grupy, co dało mu 6 sekund bonifikaty. Valverde przyznał później, że będąc rozczarowanym drugim miejscem w klasyfikacji generalnej, jednocześnie jest podbudowany swoją kondycją w stosunku do Contadora: – Muszę być zadowolony z tego drugiego miejsca w klasyfikacji, tak jak w 2005 roku, ale przyznaję, że liczyłem na coś więcej. Co ważne, różnica między mną a Contadorem to tylko 11 sekund – stwierdził Valverde. – Wszyscy znamy Alberto, on jest bardzo dobrym kolarzem. Nie jest łatwo z nim wygrać, ale nie jest to niemożliwe. To mnie motywuje – dodał kolarz Caisse d’Epargne.

Jeśli decyzja Sądu Arbitrażowego będzie korzystna dla Valverdego, kolarz pojedzie w Wyścigu Dookoła Kraju Basków, który odbędzie się w dniach 5-10 kwietnia. Poza celem samym w sobie, wyścig ten umożliwi Hiszpanowi przygotowanie przed jednodniówkami.       – Teraz, po Paryż-Nicea, trochę odpocznę, zanim rozpocznę kolejne treningi. Do ścigania powrócę na Wyścig Dookoła Kraju Basków. Zakończy on moje przygotowania do klasyków – powiedział Valverde.

Natomiast w przypadku niekorzystnego dla Valverdego rozstrzygnięcia apelacji, kolarz zamierza wrócić do zawodowego peletonu. Dla hiszpańskiego dziennika El Pais powiedział: – Wrócę do ścigania i wciąż będę wygrywał. Bez dwóch zdań. Myślę tylko o zwyciężaniu.

Valverde przyznał, że wciąż jest bardzo zły z powodu swojej obecnej, niejasnej sytuacji. Z tego powodu rozpoczął swój sezon już w styczniu od australijskiego Tour Down Under, znacznie wcześniej niż zwykle. – Nie jeżdżę każdego wyścigu, tak jakby miałby być moim ostatnim. Jestem daleki od takich myśli, sytuacja jest taka sama jak w zeszłym sezonie –  zakończył Alejandro Valverde.

Rud