Kolarz – legenda. Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii kolarstwa. Dzięki swoim sukcesom został nazwany „Il Campionissimo” – Mistrz nad mistrze. Świetnie jeździł w górach i na czas. W sprincie też nie miał sobie równych.

Urodził się w 15 września 1919 r. w miasteczku Castellania, w północnych Włoszech, jako Angelo Fausto. Był czwartym z pięciorga dzieci Domenico i Angioliny Coppi. Szkoła  go nie interesowała, bo przeszkadzała mu w jeździe na rowerze. Szybko porzucił naukę i rozpoczął pracę u rzeźnika Domenico Merlaniego, gdzie po drodze spotykał kolarzy i tak zainteresował się wyścigami. Pierwszy rower był wspólny dla wszystkich członków rodziny, nieco zardzewiały i bez hamulców, ale Fausto uwielbiał na nim jeździć. Pieniądze na swój pierwszy, własny rower otrzymał od wujka i ojca. Jego wujek był wielkim fanem kolarstwa i kiedy dowiedział się, że jego bratanek lubi jeździć rowerem podarował mu 600 lirów na zakup nowego. Fausto po rower pojechał do oddalonej o ok. 200 km Genui. Gdzie robiono rowery na zamówienie, specjalnie dobierane do wymiarów użytkownika. Rower dla Fausto miał być gotowy po tygodniu, był dopiero po 9 i wcale nie zgodny z zmówieniem Fausto. Ale jak przystało dobrze wychowanego, młodego, nic nie powiedział wykonawcy,  ukrył swoją złość, zabrał rower i wrócił do domu.

Talent Coppiego zauważył Giuseppe Cavanna, znany jako Biaggio, był to były bokser, który po utracie wzroku został masażystą, szkolącym młodych kolarz. Coppi spotkał Cavanne pewnego dnia w 1938 r. w sklepie rzeźnika, u którego pracował. U Cavanny zaczynali także C. Giradengo oraz L. Guerra. To Biaggio wprowadził Coppiego do świata kolarstwa. Cavanna od razu zauważył, że jego podopieczny jest nieprzeciętny.

Pierwsze sukcesy Coppi zaczął odnosić na początku lat 40. XX wieku, kiedy przeszedł na zawodowstwo (zaczynał w drużynie Legnano). Na początek wygrał Giro d’Italia w wieku 20 lat (1940 r.). Dwa lat później (7 listopada 1942 r.) pobił rekord godzinny, przejeżdżając w ciągu 60 minut odległość 45,798 km. Rekord ten pobił dopiero Anquetil po 14 latach. Na podziw zasługuje odwaga Coppi’ego: nie przerwał próby, pomimo, że w tym czasie dla Mediolanu, gdzie odbywało się bicie rekordu, ogłoszono alarm przeciwlotniczy.

O mierze jego talentu świadczy wygranie w tym samym roku dwóch wielkich tourów: Giro d’Italia i Tour de France w 1949 r., wyczyn ten powtórzył również w 1952 r. W Giro tryumfował pięciokrotnie (1940, 1947, 1949, 1952, 1953). Wygrał wszystko, co można było wygrać:

  • Wyścig Dookoła Emilii – 1941, 1947, 1949,
  • Wyścig Dookoła Lombardii – 1946, 1947, 1948, 1949, 1954,
  • Wielka Nagroda Narodów – 1946, 1947,
  • Wyścig Mediolan – San Remo – 1946, 1948, 1949,
  • Walońska Strzała – 1950,
  • Wyścig Paryż – Roubaix – 1950,
  • Trofeum Baracchi – 1953, 1954, 1955, 1957.

Ponadto w roku 1953 zdobył tęczową koszulkę mistrza świata. Jako jedyny kolarz może poszczycić się zwycięstwem we wszystkich wyścigach wieloetapowych i klasycznych organizowanych na terenie swojego kraju.

Oszałamiająca była przewaga, z jaką Coppi wygrywał wyścigi. W 1946 r. podczas wyścigu Mediolan – San Remo osiągnął przewagę czternastu minut nad drugim Lucien’em Teisseire’m, Gino Bartali był dopiero czwarty ze stratą ponad 18 minut. Zdeklasował również swoich rywali w Giro d’Italia w 1949 r., wygrał z przewagą ponad 23 minut nad drugim Bartalim. Prasa często rozpisywała się o rywalizacji pomiędzy Coppim a Bartalim, Włochy podzieliły się na dwa obozy, z których każdy kibicował jednemu z nich. Ale sami kolarze nie byli wrogami, twardo rywalizowali ze sobą na trasach wyścigów, ale prywatnie byli przyjaciółmi. Podczas Tour de France, kiedy Fausto zabrakło wody, Bartali wspomógł kolegę. Nie rzadko razem wybierali się na polowania. Relacje między Bartalim a Coppim można przedstawić jako wzór zdrowej, sportowej rywalizacji.

Włochy żyły skandalami wywołanymi wokół osoby Campionissimo. W połowie XX wieku społeczeństwo było bardzo konserwatywne, rozwody i romanse nie były na porządku dziennym. Fausto nie przejmował się opinią publiczną, wdał się w romans z zamężną kobiętą, sam też był w formalnym związku. „Kobietą w bieli” okazała się Giulia Occhini, która była żoną Enrico Locatelli’ego, wielkiego fana kolarstwa. Giulię kolarstwo nie interesowało wcale, ale wraz razem z mężem wybrała się na wyścig Tre Valli Varesine. Jadąc na zawody, zauważyła w przejeżdżającym samochodzie Coppi’ego. Po wyścigu udała się do hotelu, gdzie mieszkał Fausto i poprosiła go o autograf. Zaczęli się spotykać, z czasem coraz częściej, wkrótce zamieszkali razem. Opinia publiczna była zbulwersowana,  papież Pius XII postanowił zareagować i nakazał Coppiemu wrócić do żony. Ten poprosił go o błogosławieństwo na Giro d’Italia, w którym zamierzał partycypować. Nic nie było w stanie rozdzielić Fausto i Giulii.

Skandale i sprawy toczone w sądach nie pozwalały przejść Coppi’emu na emeryturę. Ścigał się  do czterdziestki i prawdopodobnie ścigałby się dalej, gdyby nie jego tragiczna śmierć. W 1959 r. został zaproszony wraz z innymi gwiazdami kolarstwa do Afryki, do Górnej Wolty (dziś Burkina Faso) na cykl pokazowych startów. Nie wiadomo do końca co mogło być przyczyną śmierci Fausto. Przypuszcza się, że była to źle leczona malaria, której nabawił się również Raphael Geminiani (dzielił pokój z Coppi’m), ale szczęśliwie wyzdrowiał. Coppi nie miał tyle szczęścia, zmarł 2 stycznia 1960 r.

W 2002 r. pojawiła się plotka, jakoby przyczyną śmierci kolarza były narkotyki, ale lekarz Coppi’ego, Ettore Allegri zaprzeczył temu. Sąd w Tortonie podjął śledztwo, które zostało umorzone rok później.

Temat narkotyków nie był obcy Coppi’emu. W jednym z wywiadów, na pytanie czy próbował amfetaminy, przyznał, że tak. Kilku kolarzy (m.in. Rik Van Steenbergen) odważyło się powiedzieć, że Coppi był jednym z pierwszych kolarzy, którzy nie koniecznie wygrywali dzięki sile swych mięśni. Nigdy nie udowodniono Coppiemu branie nie dozwolonych substancji.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Fausto Coppi był wielkim kolarzem, którego legenda żyje do dziś. Odnosił sukcesy niezwykle efektownie, samotnie walcząc z przeszkodami i przeciwnikami. Wygrywał, choć nie miał wparcia rzeszy pomocników, jak np. Merckx. Na 158 zwycięstw (8 jako amator, 150 jako zawodowiec) co najmniej 53 odniósł po samotnych akcjach. Luison Bobet, uczestnicząc w ostatnim pożegnaniu Coppiego, mówił, że „[Coppi] był największym z nas. Był po prostu naszym mistrzem” (cyt. za: K. Wyrzykowski, Tytani szos, Warszawa 1978, s. 223).

Galopente

Bibliografia:

K.Wyrzykowski, Tytani szos, Warszawa 1978,

B.Tuszyński, Złota Księga Kolarstwa Światowego, Warszawa 2000,