Fot. Bahrain-Merida

Kilka dni temu informowaliśmy, że Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida) wystartuje w wyścigu Tour of Flanders, a teraz poznaliśmy opinię o tym pomyśle samego zainteresowanego. 

Vincenzo Nibali z powodzeniem ścigał się do tej pory w wyścigach monumentalnych (dwukrotnie wygrał Il Lombardię, był trzeci w Mediolan-San Remo i drugi w Liège-Bastogne-Liège), ale w poważnej akcji na kocich łbach widzieliśmy go jedynie podczas Tour de France 2014, kiedy to jeden z etapów zawierał brukowane sektory wykorzystywane w Paryż-Roubaix. Wówczas poradził sobie najlepiej spośród kolarzy rywalizujących o żółtą koszulkę.

Za każdym razem, gdy oglądałem ten wyścig w telewizji, przyciągał moją uwagę. Muszę przyznać, że nie wiem na jego temat kompletnie nic. Ci, którzy się na nim znają to Greg Van Avermaet i Peter Sagan.

To [start w Tour of Flanders] dla mnie wielka i zarazem całkowicie nowa rzecz. Nie znam trasy, nie znam tego wyścigu. Chciałem już kiedyś tam wystartować, by przekonać się, czy mógłbym na ten wyścig wrócić, by powalczyć. Pamiętam, co powiedział mi Giancarlo Ferretti, gdy zostałem profesjonalistą w drużynie Fassa Bortolo. Pierwsze dwa lub maksymalnie trzy starty w Tour of Flanders są po to, by się z tym wyścigiem zapoznać, a za czwartym razem możesz jechać po zwycięstwo. Poza tym będzie to wspaniała okazja do nabrania pewności siebie przed etapem z brukami w Tourze

– powiedział Vincenzo Nibali portalowi VeloNews.

Dla sztabu drużyny Bahrain-Merida logistyczne wyzwanie będzie stanowiło przetransportowanie Nibaliego do Kraju Basków, gdzie dzień później wystartuje w wyścigu Vuelta al Pais Vasco. Według doniesień portalu VeloNews rozważane są dwie opcje. Pierwsza to lot prywatnym samolotem, który miałaby sfinansować Merida lub książę Bahrajnu Nasser, natomiast druga to natychmiastowa podróż na lotnisko w Brukseli i trwający niecałe dwie godziny lot do Bilbao. Wówczas „Rekin z Mesyny” wylądowałby o godzinie 22:40 i musiałby pokonać jeszcze godzinną podróż samochodem do miasta Zarautz, skąd wyruszy pierwszy etap.

Na pewno wystartuję we Flandrii, ale musimy to wszystko dobrze zaplanować, ponieważ dzień później rozpoczyna się Vuelta al Pais Vasco…dzień później. To wymagający wyścig jednodniowy i na pewno zabierze mi trochę energii przed ściganiem w Kraju Basków, ale te dwa wyścigi będą dobrym blokiem treningowym przed ardeńskimi klasykami

– wyjaśnił Vincenzo Nibali.

Tegoroczna edycja Ronde van Vlaanderen odbędzie się w Niedzielę Wielkanocną. Kolarze wystartują z Antwerpii i po przejechaniu 267 kilometrów będą finiszować w Oudenaarde. Po drodze pokonają osiemnaście słynnych flamandzkich bergów, w tym legendarne Oude Kwaremont i Paterberg.