fot. La Vuelta

Enric Mas jako 1. zameldował się na Alto de Aitana, gdzie zlokalizowana została meta 9. etapu Vuelta a España. Hiszpan z Movistar Team w ten sposób umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej 81. edycji domowej dla siebie trzytygodniówki.

Na niedzielę organizatorzy 81. edycji Vuelta a España przygotowali naprawdę selektywny etap pomiędzy La Vila Joiosa a Alto de Aitana. Na trasie znalazło się aż 6 górskich premii, w tym na metę prowadził niemal 22-kilometrowy podjazd o średnim nachyleniu 6%. To zapowiadało bardzo pasjonującą walkę pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej.

Dzisiejszy etap od samego początku obfitował w ataki, a po godzinie jazdy przed peletonem kręciło około 30 zawodników podzielonych na liczne grupy i grupeczki. Wciąż nie kończyły się jednak przetasowania, a po dwóch godzinach jazdy czołówka cały czas nie jechała w stałym składzie, tymczasem peleton prowadzony przez kolarzy Movistar Team tracił coraz więcej minut. Ostatecznie na 85 kilometrów przed metą udało się doliczyć, że w czołówce znalazło się 24 zawodników, w tym tacy górale jak Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Pavel Sivakov (UAE Team Emirates-XRG), Finn Fisher-Black (Red Bull – BORA – hansgrohe) czy będący objawieniem tegorocznej La Vuelty Ramses Debruyne (Alpecin – Premier Tech).

Za wygrywanie górskich premii zabrał się przede wszystkim pierwszy z wymienionych, na skutek czego ten już na Puerto de Tudons został wirtualnym liderem tego zestawienia. Niedługo później na solową akcję zdecydował się mistrz Hiszpanii Marcel Camprubí (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), do którego doskoczył Pavel Sivakov, a następnie także Alessandro Romele (XDS Astana Team). Trójka u podnóża ostatniej wspinaczki dnia, Alto de Aitana (21,9 km; 5,9%), miała około minuty przewagi nad kolejną grupą i niemal 6 minut zapasu nad peletonem, w którym za pracę wzięli się przedstawiciele Decathlon CMA CGM Team. Ich wysiłki zaczęły szybko przynosić skutki, a grupa faworytów z jednej strony mocno się redukowała, z drugiej zaś błyskawicznie doganiała zmęczonych uciekinierów.

Finałowy odjazd z kilometra na kilometr coraz bardziej wyrastał na coś, co zwykło się nazywać „absolute cinema„. Z przodu harcownicy nie poddawali się i co rusz następowały tam przegrupowania za plecami Sivakova i Camprubíego, tymczasem praca francuskiej grupy sprawiała, że coraz mocniej zanosiło się na to, że to jednak faworyci zgarną etapowy triumf. Matthew Riccitello, Léo Bisiaux czy wreszcie Gregor Mühlberger narzucili wręcz szalone tempo, a gdy Austriak kończył swoją zmianę, za jego plecami pozostało już tylko 6 kolarzy. 7 kilometrów przed metą do ataku ruszył Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team), ale jego przyspieszenie było zdecydowanie za słabe. Bez problemu dopadł go m.in. Enric Mas (Movistar Team), a gdy zapanowało rozluźnienie, grupa faworytów szybko rozrosła się.

Z przodu bronić samotnie próbował się Pavel Sivakov, za którym z 2. grupy wyskoczył jeszcze Santiago Buitrago, ale coraz mocniej zanosiło się na to, że to jednak kolarze z klasyfikacji generalnej zgarną etapowy triumf. W momentach przestojów skakali m.in. Jarno Widar (Lotto Intermarché) i Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), ale trzeba przyznać, że pismo nie jest w stanie oddać tego, jak wielki, ale pozytywny chaos panował na podjeździe pod Alto de Aitana. Kolarze raz za razem doganiali się i wzajemnie atakowali, a przetasowania w składach poszczególnych grup następowały z minuty na minutę.

Z czasem złapano ostatnich uciekinierów, a na ostatnich 3 kilometrach odjechali Enric Mas (Movistar Team) i Oscar Onley (Netcompany INEOS). Momentami ich koło łapał jeszcze Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), ale wyraźnie było widać, że Słoweniec jest dzisiejszym nr 3 w stawce. Brytyjczyk tymczasem usiadł na kole lidera wyścigu, który pracował bardzo mocno, a następnie czekał na finałowy kilometr. Ten nastąpił, ale kolarz w białym trykocie ani myślał o wyjściu z koła Hiszpana i czas pokazał, że nie wynikało to z taktyki, a braku sił. Enric Mas był dziś najlepszy i to jego łupem padł 9. etap Vuelta a España. Kolarz Movistar Team w ten sposób umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej przed 1. dniem przerwy w wyścigu.

Wyniki 9. etapu 81. Vuelta a España:


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułSzybcy czy wściekli? – zapowiedź Bretagne Classic CIC 2026
Następny artykułJan Jackowiak: „Czuję, że się zdecydowanie poprawiłem w dłuższych etapówkach”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Że portal wam się zepsuł akurat w ten weekend gdzie Pogi wycofał się z wyścigu etapowego pierwszy raz w karierę a Mas zrobił piękny sukces etapowy.

Pro hip-hop
Pro hip-hop

Nie chcę żeby to źle zabrzmiało, bo nikomu źle nie życzę i mam nadzieję, że się Tadek szybko pozbiera, ale od wczoraj ten wyścig dopiero zrobił się ciekawy.

Btw ktoś jeszcze zamierza robić jakieś podśmiechujki ws „nowego” wyznania Remco i tego jakie gość ma fory u „kogo trzeba”?

szczebelek
szczebelek

Teraz będzie na ostrzu noża…

Karol
Karol

@Pro hip-hop
Co to za wyznanie? Jakie fory? Czy to nie jakaś nowa teoria spiskowa? 😉

sebix
sebix

Będzie mi brakowało opowieści o tym jak rywale celowo męczą Tadeja Pogacara przed mistrzostwami świata, a także o tym, że Pogacar atakuje i nadrabia po kilka minut z desperacji i strachu.

Marek
Marek

@Pro hip-hop
Mam podobne odczucia. Nie dzierżę Pogaczara nawet bardziej od Remco, ale wolałbym żeby np. stracił koszulkę po bombie na 10 minut w górach, niż po upadku. Tak czy siak wyścig zrobił się teraz mega ciekawy i otwarty. Nawet odpaliłem transmisję z etapu, co właśnie z powodu Pogaczara ostatnimi laty robię bardzo rzadko. Teraz jedynie liczę na to, żeby Vuelte wygrał ktokolwiek, tylko nie masters-Roglicz

Arnaud
Arnaud

@sebix ale za to będziesz miał opowiastki o kolarzu Masie i jego walce z jakimś tam syndromem, którego nazwa mi ciągle ucieka z pamięci 😉