fot. Szymon Gruchalski / Tour de Pologne

Gdyby porównać 83. edycję Tour de Pologne do gry w pokera, to za nami rozdanie kart, a także moment, gdy zobaczyliśmy którzy gracze pozostaną w grze o pełną pulę. Wciąż jednak nie wiemy jeszcze, do kogo ta trafi, a moment na z jednej strony przebijanie, z drugiej zaś sprawdzanie rywali bądź wypisywanie się z gry właśnie nastąpił. Kolejne karty trafiają na stół, a krupierzy na piątek przygotowali coś, co może solidnie odmienić układ na stole – finał na Kocierzu należy bowiem do naprawdę wymagających.

Po trzech dniach ścigania dedykowanych sprinterom w ramach 83. Tour de Pologne, nasz jedyny wyścig rangi UCI World Tour wjechał w góry. Inauguracja zmagań w takowych miała niestety słodko-gorzki smak, albowiem piękne widowisko w Karpaczu zostało nieco przyćmione przez kraksę, która miała miejsce na dojeździe do niego, a na skutek której część kolarzy wypadła z dalszej rywalizacji, a która też przyczyniła się do wyłączenia z trasy podjazdu do Borowic. Smutek związany ze stratą niektórych zawodników szybko zastąpiły jednak emocje związane z walką tych, którzy wciąż mieli siłę i nogi by się ścigać, a na podjeździe do Karpacza wyłoniła nam się 4-osobowa czołówka, spośród której Bart Lemmen oraz Christian Scaroni zdołali ubiec peleton i wpaść na metę z kilkunastosekundową przewagą. Ta daje im solidny handicap przez kolejnymi dniami ścigania, ale jednocześnie cały czas nie zamyka losów klasyfikacji generalnej 83. Tour de Pologne, albowiem przed nami kolejne akty walki o triumf w całym wyścigu.

Kolejnym ważnym wyzwaniem dla kolarzy będzie niewątpliwie drugi najdłuższy z etapów w ramach tegorocznego wyścigu, czyli niemal 220-kilometrowy odcinek z Opola na Kocierz. Po drodze kolarze przejadą przez ulokowaną na początku zmagań górską premię PZU na Górze św. Anny (2,1 km; 5,7%), kluczem do walki pomiędzy faworytami będą jednak wspinaczki na Przegibek (4,1 km; 5,7%), którego szczyt od mety oddalony jest o niespełna 30 kilometrów, a następnie finałowy podjazd na Kocierz (1,5 km; 11,5%). To jedna z tych ścianek, na których trzeba być mocnym od samego początku do końca, a na mecie z pewnością powstaną kolejne, mierzone raczej w sekundach różnice pomiędzy zawodnikami.

Oto, co na temat 5. etapu Tour de Pologne 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

5. etap (7.08, piątek): Opole – Kocierz (219 km | 2119 m przewyższenia)

W piątek na zawodników czeka kolejny kolarski maraton, a choć niemal 220-kilometrowy odcinek będzie w większości zupełnie płaski, to jednak 2 górskie premie w końcówce mogą mocno wpłynąć na kształt klasyfikacji generalnej. Przełęcz Przegibek (7,5 km; 4,2%) prawdopodobnie jedynie rozgrzeje stawkę, ale już finałowa wspinaczka na Kocierz ma w najtrudniejszym momencie kilkanaście procent nachylenia przez ponad kilometr, a zatem tam po prostu będą musiały powstać różnice.

Pogoda

Prognozy wskazują, że nad ranem na szczęście ma się wypogodzić, a w Opolu choć drogi mogą być mokre, to kolarzy przywita już słońce i temperatura, która z godziny na godzinę ma dynamicznie rosnąć. Z czasem ta osiągnie poziom około 26 stopni Celsjusza, choć im bliżej Kocierzu, tym bardziej aura może się na powrót zacząć psuć. Na mecie synoptycy ponownie przewidują przelotne opady deszczu, ale trzymajmy kciuki, że tym razem tych uda się uniknąć.

Faworyci

W czwartek zdecydowanie najbardziej swoją odwagą i determinacją zaimponowali ci, którzy postanowili nie czekać na sam podjazd na Orlinek i ruszyć szybciej do przodu. Taka taktyka powiodła się nowemu liderowi klasyfikacji generalnej, którym został Bart Lemmen (Team Visma | Lease a Bike), a także 2. na kresce i zyskującemu nad rywalami Christianowi Scaroniemu (XDS Astana Team) oraz ostatecznie dogonionemu i tym samym 4. na mecie Marco Brennerowi (Tudor Pro Cycling Team). Cała trójka będzie miała jednak w piątek ten problem, że nic 2 razy się nie zdarza, a rywale tym razem z pewnością będą już dużo czujniejsi, przez co myślę, że w roli kandydatów do zwycięstwa zobaczymy jednak nieco innych kolarzy.

Tym, który najbardziej zaimponował finiszem z peletonu w Karpaczu był Axel Laurance (Netcompany INEOS). W swojej powyścigowej wypowiedzi Michał Kwiatkowski bardzo bił się w pierś i żałował, że nie wsparł Francuza i nie pomógł w dogonieniu ucieczki, albowiem wówczas była spora szansa, że to właśnie jego zespół mógłby świętować zwycięstwo etapowe. Jednocześnie z 25-latkiem, byłym mistrzem świata do lat 23 z Glasgow, jest ten problem, że ten ma już niemal minutę straty w klasyfikacji generalnej po tym, jak odpadł od peletonu na jednym z płaskich etapów – w obliczu tego brytyjska drużyna gra obecnie „tylko” o wygrane na pojedynczych odcinkach, nie zaś o pełną pulę w ramach 83. edycji Tour de Pologne.

O wszystko wyraźnie zagrać chciało za to Team Visma | Lease a Bike, albowiem w czwartek zobaczyliśmy nie tylko akcję Barta Lemmena, ale tuż przed tym najpierw atakował wspierający go Tijmen Graat. Jak mi się jednak udało usłyszeć, przyspieszenie obu Holendrów nie było cały czas wyłącznie próbą odjazdu, ale ci przygotowywali grunt pod zwycięstwo Louisa Barré – ostatecznie poukładało się inaczej i to właśnie Lemmen został zwycięzcą, aczkolwiek i Francuz pokazał się ze świetnej strony, bo kolejny z zawodników Vismy zajął w Karpaczu 5. miejsce. Istnieje zatem szansa, że na Kocierzu zobaczymy kolejną wygraną holenderskiego zespołu, ale tym razem ręce do góry uniesie inny z zawodników z tej formacji.

Po bardzo, bardzo nieudanym dniu rządzą rewanżu pałać mogą kolarze UAE Team Emirates – XRG. Poza wyścigiem na skutek kraksy znaleźli się Juan Sebastián Molano i Benoît Cosnefroy, ale na tym lista poszkodowanych nie kończyła się – udało mi się porozmawiać z João Almeidą, że ten czuje się stosunkowo nieźle, ale dopiero na starcie dowiemy się, ilu zawodników z tej formacji pozostanie w stawce 83. Tour de Pologne. Wydaje się jednak, że w walce cały czas liczyć będzie się Jan Christen – w czwartek mistrz Szwajcarii zajął 16. miejsce, ale na Kocierzu ten może spróbować jakiejś śmiałej akcji, albowiem 22-latek jest z nich bardzo dobrze znany.

Na stromej ściance prowadzącej na piątkową metę w walce o zwycięstwo etapowe powinni liczyć się także tacy zawodnicy jak Paul Lapeira (Decathlon CMA CGM Team), Finn Fisher-Black (Red Bull – BORA – hansgrohe), Andreas Kron (Uno-X Mobility), Alberto Bettiol i Diego Ulissi (XDS Astana Team), Aaron Dockx (Alpecin-Premier Tech), Iván Romeo (Movistar Team) czy Pau Martí (NSN Cycling Team). My możemy mocno trzymać kciuki za to, by w górę klasyfikacji generalnej piął się nie tylko 14. w niej Michał Kwiatkowski, ale i najlepszy z zawodników z reprezentacji Polski, którym w Karpaczu był 28. na mecie Filip Gruszczyński.

Harmonogram

Start honorowy: 11:20
Kilometr 0: 11:30
Prognozowany finisz: 16:20-17:00
Transmisja TV: 11:00-16:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max / Player), 10:55-17:25 (TVP Sport / sport.tvp.pl), 15:15-17:00 (TVP 1)


Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
Poprzedni artykułKim Le Court Pienaar: „Nie mogę uwierzyć, że wciąż miałam siłę finiszować”
Następny artykułGigant Prowansji – zapowiedź 7. etapu Tour de France Femmes 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Jacek
Jacek

Kocierz jest rodzaju męskiego, co łatwo sprawdzić, bo miejscowości u podnóża Przełęczy Kocierskiej, gdzie jest ośrodek (pardon – resort 🙃) Kocierz, nazywają się Kocierz Rychwałdzki czy Kocierz Moszczanicki. A więc etap kończy się na Kocierzu. Będę tam z resztą dziś, oczywiście na rowerze 😎.

Jacek
Jacek

Panie Jakubie, przy nazwach geograficznych, które czasami odmienia się bardzo różnie (np. Włoszczowa i Limanowa) zdarzają się takie sprawy – proszę się nie przejmować zanadto. Gdybym nie mieszkał w okolicy, to też pewnie nie wiedziałbym ☺️.

Jacek
Jacek

Cały podjazd pod ośrodek Kocierz ma według moich danych (podjeżdżałem tam wielokrotnie) może nawet 12 kilometrów – na załączonej grafice z mojego ostatniego podjazdu chyba nie ma końcówki pod sam ośrodek. Większość jest łagodna, ale co się dzieje na ul. Widokowej w Kocierzu Rychwałdzkim, to widać. Jakiś kilometr jest naprawdę gruby, do tego jeszcze częściowo po płytach dziurkowanych, z paskiem asfaltu w środku.

1000036414
Tajfun
Tajfun

Dojadą do wzniesień bez neutralizacji?