Foto: Dario Belingheri/Getty Images / Decathlon CMA CGM Team

Jonas Vingegaard wygrał górski etap Giro d’Italia z metą na Corno alle Scale i umocnił się w czołówce klasyfikacji generalnej. Duńczyk z Team Visma | Lease a Bike przyznał po finiszu, że początkowo jego ekipa nie planowała walki o zwycięstwo etapowe.

50. zwycięstwo w zawodowej karierze wywalczył Jonas Vingegaard. Przez długą część finałowej wspinaczki nie dawał zmian swojemu konkurentowi, ale ostatecznie jako pierwszy zameldował się na szczycie Corno alle Scale.

– Nie chcieliśmy dziś pracować na etapowe zwycięstwo i dość szybko zorientowaliśmy się, że Decathlon chce powalczyć o wygraną. Oczywiście zawsze miło jest wygrać, więc bardzo się cieszę

– powiedział Vingegaard tuż po przekroczeniu mety.

Dwukrotny triumfator Tour de France chwalił swoich kolegów z zespołu, którzy kontrolowali sytuację na finałowych kilometrach.

– Moi koledzy wykonali świetną pracę. Kiedy zobaczyliśmy, że zwycięstwo jest w naszym zasięgu, zdecydowaliśmy na ostatnim podjeździe, że spróbujemy o nie powalczyć. Felix Gall zaatakował bardzo mocno i na szczęście zdołałem pojechać za nim. Później sam zaatakowałem i udało się wygrać

– tłumaczył Duńczyk.

Lider Visma | Lease a Bike odniósł się również do postawy Davide Piganzoliego, który ponownie zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

– To naprawdę świetny zawodnik i wyjątkowy chłopak. Bardzo się cieszę z jego jazdy. Jesteśmy dokładnie tam, gdzie chcieliśmy być w klasyfikacji generalnej. Na razie wszystko wygląda dla nas bardzo dobrze

– dodał Vingegaard.

Największym rywalem Duńczyka w pierwszym tygodniu wyścigu pozostaje Gall. Austriak z Decathlon AG2R La Mondiale po raz kolejny próbował ofensywnej jazdy i choć ponownie musiał uznać wyższość Vingegaarda, był zadowolony ze swojej dyspozycji.

– Drużyna znów wykonała kapitalną pracę przez cały dzień. Nie planowałem ataku, ale stromy fragment podjazdu okazał się dłuższy, niż wyglądało to na papierze. Chciałem sprawić, żeby finał był bardzo ciężki dla wszystkich i dlatego spróbowałem

– wyjaśniał Gall.

– Cieszę się, że mogę ponownie prezentować tak wysoki poziom. Przegrywam tylko z Jonasem i mogę to zaakceptować

– dodał Austriak.

Kolarz Decathlon AG2R La Mondiale przyznał również, że w głowie miał już wtorkową jazdę indywidualną na czas, która teoretycznie sprzyja bardziej jego rywalom.

– Myślałem dziś także o czasówce. Chciałem mieć przewagę przed etapem, który nie jest moją najmocniejszą stroną. Co prawda dużo pracowałem nad jazdą na czas i liczę, że straty nie będą zbyt duże

– zakończył Gall.


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułDominika Włodarczyk: „Forma rośnie z dnia na dzień”
Następny artykułNiedzielny raport wyścigowy
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze