Zmagające się z gigantycznymi problemami Tour de Romandie będzie w tym roku wyjątkowym wyścigiem w skali UCI World Tour. Do rywalizacji w szwajcarskiej etapówce, która odbędzie się w dniach 28.04-3.05, przystąpi zaledwie 15 zespołów. To bezprecedensowa sytuacja.
Organizatorzy Tour de Romandie na tydzień przed startem swojego wyścigu zorganizowali konferencję prasową, podczas której hurtem zaprezentowali trasę, zaproszone ekipy, listę sponsorów i partnerów czy wygląd koszulek, o jakie będą walczyć kolarze podczas 79. edycji szwajcarskiej etapówki. Ta, mimo ogromnych kłopotów finansowych, odbędzie się zgodnie z planem w dniach 28.04-3.05, aczkolwiek coraz bardziej zanosi się na to, że to może być ostatni raz, kiedy zobaczymy kolarzy na szosach Romandii. Zaledwie 15 ekip na starcie tegorocznej edycji jasno pokazuje, że kłopoty tego wyścigu są naprawdę poważne, a brak zainteresowania nie będzie pomocny.
Na szczęście dla organizatorów gwiazdą tegorocznego Tour de Romandie ma być Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), który w ten sposób zbliża się do skompletowania wyścigów etapowych zaliczanych do tzw. „wielkiej 7”. Nie tylko mistrz świata, podług listy zgłoszeń, ma zaszczycić swoją obecnością szwajcarski wyścig będący częścią cyklu UCI World Tour, aczkolwiek w oczy na tej rzuca się jedno – zaledwie 15 zespołów na starcie. To niemalże najmniej, jak tylko mogłoby wystąpić zgodnie z przepisami UCI, a tak niewielu drużyn nie oglądaliśmy nawet na starcie tak egzotycznych i dotychczas nieobowiązkowych wyścigów jak Tour of Guangxi, gdzie zawsze pojawiało się minimum 18 formacji.
Ze startu w 79. Tour de Romandie zrezygnowały Alpecin-Premier Tech, Decathlon CMA CGM Team, Lotto Intermarché i Uno-X Mobility. Kto wie, być może nawet więcej ekip było tym zainteresowane, ale obecne przepisy UCI, które pozwalają każdemu z World Teamów na pominięcie w ciągu roku jednej imprezy zaliczanej do cyklu UCI World Tour, zezwalają na jednoczesną nieobecność maksymalnie 4 ekip z najwyższej dywizji. Bez wątpienia włodarzy każdej z tych formacji mógł skusić także fakt, że dany wyścig można pominąć tylko raz na 3 lata – jeśli Tour de Romandie upadnie, taka tegoroczna absencja nie będzie problemem.
14 World Teamów nie byłoby jednak problemem gdyby nie fakt, że na liście startowej praktycznie nie ma ekip z dzikimi kartami. Jedyną takowa jest Tudor Pro Cycling Team, a to oznacza, że na swój domowy wyścig nie wybiera się nawet zarejestrowane w Szwajcarii Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team. Na liście startowej nie ma też żadnego zagranicznego Pro Teamu, nie powołano również kadry narodowej. To sprawia, że peleton 79. Tour de Romandie będzie wyjątkowo niewielki jak na wyścig tej rangi. Kto wie – może jednak nie ilość, a jakość stworzy świetne widowisko?










A po co mają jechać, jak jedzie Pogacar I będzie chciał wziąć wszystko?
Więcej uae na każdym możliwym wyścigu.
Alek, tak, bo to jest właśnie główna przyczyna problemów Tour de Romandie…
Tak duży wyścig w tak złym stanie ciekawe jak to się dalej potoczy.
@Tom
Nie jest to główna przyczyna problemów, ale z pewnością jeden z powodów, dlaczego składy innych drużyn są słabe i dlaczego część ekip zrezygnowała z udziału.
Kogo na taki wyścig mają wystawić Alpecin czy Lotto?
Nie ma tu żadnego etapu dla sprinterów, a gość może wygrać każdy etap, więc bez sensu jest wysyłanie kogoś, żeby się męczył w ucieczkach. Peleton jest zdemotywowany samym widokiem tego faceta.