Fot.: Team Visma | Lease a Bike

Za Jonasem Vingegaardem naprawdę udany tydzień we Francji. Duńczyk pewnie sięgnął po zwycięstwo w Paryż-Nicea, co jest sukcesem, którego dotychczas brakowało mu w dorobku. 29-latek nie krył swojego zadowolenia z takiego obrotu spraw.

Za nami 84. edycja Paryż-Nicea. Choć francuska etapówka zapowiadała się na bardzo zacięty wyścig, to splot fatalnej pogody, kraks i odważnych akcji sprawił, że finalnie różnice w klasyfikacji generalnej były naprawdę ogromne – największe w historii istnienia UCI World Touru. Jonas Vingegaard odniósł bardzo pewne zwycięstwo w swoim pierwszym starcie w tym sezonie, co tylko podbudowało morale kolarza Team Visma | Lease a Bike.

W końcu wygrałem Paryż-Nicea! Jestem z tego niezwykle zadowolony. To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. To był wyścig, którego dotychczas brakowało mi w dorobku, więc jestem bardzo dumny, że w końcu mi się udało tu zwyciężyć. Oczywiście chciałem też wygrać ostatni etap, ale Lenny był niesamowicie mocny, więc wielkie brawa dla niego

— mówił na mecie wyścigu Jonas Vingegaard.

Dla Duńczyka to 4. wygrany wyścig zaliczany do wielkiej „7” etapówek. 29-latek ma już w swoim dorobku także Critérium du Dauphiné, Tirreno-Adriatico oraz Itzulia Basque Country. Do pełni szczęścia brakuje mu zatem Volta a Catalunya, Tour de Romandie oraz Tour de Suisse – w tym pierwszym ma wziąć udział już za tydzień, a zatem jest szansa, że zawodnik
Team Visma | Lease a Bike szybko dopisze sobie kolejny wielki sukces. Widać, że mu na tym zależy, albowiem tuż po zakończeniu Paryż-Nicea powiedział, że w przyszłym roku ponownie liderem jego ekipy na ten wyścig będzie kto inny – on sam najwyraźniej ma zamiar odhaczać inne sukcesy.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku ponownie o wygraną w Paryż-Nicea będzie mógł powalczyć Matteo Jorgenson, który wygrywał tu 2-krotnie. Ściganie się i wygrywanie wyścigów to moja największa pasja, więc szukam sobie coraz to nowych wyzwań. Świetnie się dziś bawiłem i jestem bardzo szczęśliwy. Mam nadzieję, że moja forma będzie z czasem jeszcze lepsza. Już teraz czuję się bardzo dobrze, ale oczywiście może być jeszcze lepiej

— mówił Jonas Vingegaard.

Na ten moment Duńczyk i Tadej Pogačar mają po 4 wygrane etapówki z wielkiej „7”. Dodatkowo kolarz Team Visma | Lease a Bike może niedługo sięgnąć po zwycięstwo w Giro d’Italia, co oznaczałoby, że to on skompletowałby wszystkie 3 wielkie toury przed swoim słoweńskim rywalem, któremu brakuje do tego triumfu w Vuelta a España. Choć zatem Jonas Vingegaard nie wygrywał ostatnimi czasy bezpośredniej rywalizacji z Tadejem Pogačarem, to jeśli chodzi o odhaczanie celów w imprezach wieloetapowych, 29-letni Duńczyk cały czas pozostaje konkurencyjny dla obecnego mistrza świata. Ba, istnieje szansa, że to właśnie on zapisze się jako pierwszy w historii, któremu uda się wygrać każdy z tych wyścigów co najmniej po razie.

Poprzedni artykułIsaac del Toro: „Zwycięstwo tutaj znaczy dla mnie bardzo wiele”
Następny artykułWout van Aert: „Jadę na Mediolan-San Remo, by wygrać”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze