Mathieu van der Poel zamyka swój pierwszy rozdział sezonu cyclo-crossu i kieruje się na obóz do Hiszpanii przed walką o wielkie cele. Holenderski as Alpecin-Premier Tech odniósł dziewięć zwycięstw z rzędu, potwierdzając dominację po powrocie w Namur, ale podkreśla, że wciąż nie osiągnął szczytowej formy. Teraz czeka go zgrupowanie treningowe w Hiszpanii, będące przygotowaniem zarówno do przełajowych mistrzostw świata w Hulst 1 lutego, jak i wiosennych klasyków szosowych.
Po intensywnym okresie bożonarodzeniowym, naznaczonym serią popisowych triumfów, van der Poel szuka regeneracji oraz dodatkowych godzin treningowych. Planuje przerwę od startów do 24 stycznia w Maasmechelen (runda Pucharu Świata), z możliwym epizodem w Benidorm tydzień wcześniej. Hiszpańskie słońce ma pomóc w budowaniu formy pod zdobycie tęczowej koszulki.
Cieszę się, że mogę na chwilę uciec od zgiełku treningów. Dobrze jest znów znaleźć się w słońcu. Po takim intensywnym okresie z tyloma wyścigami przełajowymi zawsze potrzebujesz dodatkowych godzin regeneracji. naprawdę mocno pracuję nad mistrzostwami świata w Hulst. To pozostaje moim wielkim celem, więc od czasu do czasu będę wykonywał interwały, aby na starcie być w szczytowej formie i celować w tęczową koszulkę. Naprawdę będę do tego dążył
Mimo 9 wygranych w tym sezonie, a także 20 wygranych z rzędu w przełajach van der Poel W rozmowie z Wielerflits Holender otwarcie przyznaje, że wciąż ma rezerwy, porównując obecną dyspozycję do zeszłego roku.
Dobrze przeszedłem ten okres, ale na pewno nie jestem jeszcze w najlepszej dyspozycji. Myślę, że rok temu o tej porze byłem lepszy, ale nie narzekam
Van der Poel nie ukrywa współczucia dla Wouta van Aerta, który zakończył sezon przełajowy po złamaniu kostki w Mol podczas ich wspólnego pojedynku. Belg przeszedł operację i szykuje się do klasyków, a Holender, sam doświadczony kontuzjami, jak zeszłoroczne złamanie nadgarstka, życzy mu szybkiego powrotu do zdrowia.
Podświadomie myślałem o tym podczas wyścigów przełajowych. To naprawdę pechowe, co spotkało Wouta. Przeszedł już tyle przeciwności losu i oczywiście nikomu nie życzy się czegoś takiego. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jego przygotowania do sezonu szosowego nie ucierpią







