fot. Soudal Quick - Step

Wiele osób zastanawiało się, dlaczego tak właściwie Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) wycofał się z tegorocznego Tour de France. Belg był krytykowany za swoją decyzję z wielu stron, a teraz dowiedzieliśmy się, że na Tourze belgijski zawodnik jechał ze złamanym żebrem.

Remco opublikował obszerny komunikat w swoich mediach społecznościowych, odnosząc się głównie do wycofania z Tour de France 2025 oraz zwracając się do swoich kibiców. To właśnie z tego komunikatu możemy wyczytać, że Remco borykał się z poważnym problemem i dlatego nie był w stanie rywalizować na najwyższym poziomie przez całe trzy tygodnie.

To, co miało być najważniejszym wydarzeniem sezonu, zamieniło się w spore rozczarowanie. Tour był moim wielkim celem. Mimo licznych przeciwności losu i problemów z przygotowaniami starałem się przyjechać na Tour w formie. Po drodze straciłem jednak dużo czasu, którego nie dało się nadrobić. Na treningach nie do końca czułem się sobą, ale nie chciałem przestać wierzyć i zrezygnować ze swojego marzenia. Po urazach moje ciało potrzebowało czasu, aby dojść do pełnej sprawności. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że było to wyczerpujące doświadczenie. Nie rozpoczynałem Touru z naładowanymi bateriami. Tuż przed Tourem doszło do kraksy na mistrzostwach krajowych, kiedy to złamałem żebro. Reasumując, rozpoczynałem najważniejszy wyścig w sezonie ze złamanym żebrem i zmęczonym ciałem – nie było to idealne połączenie. Nie chciałem jednak rezygnować z wyznaczonego celu

– opowiada Evenepoel.

W dalszej części Remco opisał swoje odczucia związane z samym wyścigiem, w trakcie którego wygrał nawet jeden z etapów. Belg przyznał jednak, że to wszystko kosztowało go mnóstwo energii, a motywację do kontynuowania wyścigu czerpał od fanów.

Mimo wszystko dawałem z siebie maxa. Udało mi się nawet wygrać etap i byłem wysoko w klasyfikacji generalnej. Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, pierwszy tydzień poszedł mi naprawdę dobrze. Wszystko zmieniło się w drugim tygodniu. Trzymałem się, ale wiedziałem, że nie jestem w najwyższej formie, aż w końcu moje ciało powiedziało DOŚĆ. Po raz pierwszy pękłem na poważnie na dwunastym etapie, ale nie chciałem się poddawać, przede wszystkim dla moich kibiców. Dwa etapy później poczułem, że nie mam już sił. Dodatkowo pojawiła się infekcja i postanowiłem zejść z roweru. To był jeden z najtrudniejszych momentów w mojej karierze, ale w sumie jestem z tego dumny. Pokazało to tylko, że jestem człowiekiem. To była właściwa decyzja, wsłuchałem się w swoje ciało i kieruję przesłanie do młodszych zawodników: nie ma nic złego w tym, aby się zatrzymać i pokazać, że jest się tylko człowiekiem, każdy może być zmęczony. Teraz skupiam się na regeneracji

– zakończył belgijski kolarz.


Wszystko o 112. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułMedia: Filippo Fiorelli trafi do Team Visma | Lease a Bike
Następny artykułTour de Pologne 2025: Wstępny skład reprezentacji Polski
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

Jaj brakuje jak widać.

Jay
Jay

To złamane żebro to chyba retroaktywnie też na Dauphine dokuczało, a może i na LBL ^^

Anty hiphop
Anty hiphop

Tory były złe