Blisko jednej z największych niespodzianek w ostatnich latach był Isaac del Toro, który aż do 20. etapu prowadził w klasyfikacji generalnej 108. edycji Giro d’Italia. Etap prowadzący przez Colle delle Finestre w stronę Sestrière co prawda pozbawił 21-letniego Meksykanina końcowego zwycięstwa, ale ten nadal może być zadowolony z 2. lokaty we włoskiej trzytygodniówce.
Kilkanaście dni w różowej koszulce, wygrany etap, triumf w klasyfikacji młodzieżowej – przed 108. edycją Giro d’Italia zapewne tylko najwięksi, fanatyczni kibice Isaaca del Toro mogli pomyśleć o tym, że ich ulubieniec zafunduje im tak piękny czas. 21-letni Meksykanin nie był ani pierwszą, ani nawet drugą opcją w UAE Team Emirates – XRG, ale jednak z czasem wyrósł na lidera bliskowschodniej formacji i do niemal samego końca odpierał ataki Simona Yatesa i Richarda Carapaza. Dopiero w sobotę Brytyjczyk przypuścił szarżę, na którą młody Isaac del Toro nie potrafił odpowiedzieć.
Zanim dotarliśmy do mety, już pogratulowałem Woutowi. Gdy go mijaliśmy to już wtedy wiedziałem, że straciłem wygraną w klasyfikacji generalnej. Visma genialnie zagrała. Pod koniec nie mogliśmy nic zrobić. Na początku jechałem defensywnie przeciwko Simonowi i Richardowi. Chciałem wywrzeć presję na Richardzie, żeby ten pogonił za Simonem, bo sam też tracił pozycję, ale on nie był zainteresowany. Nim znaleźli się przy mnie pomocnicy było za późno, a nikt nie chciał nam pomóc. Szkoda, że Richie się nie włączył do pracy. W pewnym momencie powiedziałem mu: „Teraz jest czas. Nie będę pracował sam. To 40 sekund, czyli prawie nic”, ale on mi odpowiedział: „Nie pomogłeś mi, gdy minęło 20 sekund, więc teraz i ja nie pomogę”. Odpowiedziałem tylko „Okej…”. Wiedziałem, że w takim razie zostaje mi pilnować by nie stracić drugiego miejsca
— opowiadał obszernie Isaac del Toro.
Mimo porażki, jaką niewątpliwie jest utrata różowej koszulki w przeddzień zakończenia 108. edycji Giro d’Italia Meksykanin nie zamierza lamentować. 21-latek docenia jak piękny to był dla niego wyścig i cieszy się z 2. lokaty, która jest jego największym osiągnięciem w dotychczasowej karierze.
Przegrałem generalkę, ale jednocześnie jestem bardzo szczęśliwy. Na początku Giro, w Albanii, mało kto spodziewał się, że mogę tu być w takiej roli. Udowodniłem swoją wartość. Zespół miał do mnie duże zaufanie. Oczywiście przegrałem, więc naturalne jest to, że czuję się poniekąd bardzo rozczarowany, ale nie chcę płakać przed kamerą. Moi koledzy z drużyny zasłużyli na więcej niż jedno zwycięstwo etapowe. Szkoda, że nie mogłem im go dać. I ta generalka… Byłem blisko, ale ostatecznie nie wygrałem. Tak już jest. Nie powinienem brać tego zbyt do serca. Oczywiście, że to boli, ale tak już jest. Nie będę płakał. Będę dalej pracował i na pewno wrócę po zwycięstwo. Czego nauczyłem się o sobie podczas tego Giro? Że mogę to zrobić. Teraz wierzę we wszystko, co powiedział mi Tadej. Chcę pozostać zrelaksowany i brać wyścigi dzień po dniu. Oczywiście, że jestem rozczarowany, ale nie stresuję się. To nadal wielki sukces i zapowiedź tego, że jeszcze tu wrócę
— kontynuował Isaac del Toro.
Niewątpliwie bardzo mieszane uczucia podczas tego etapu musiał mieć Adam Yates. Z jednej strony Brytyjczyk był pomocnikiem 21-letniego Meksykanina, albowiem oboje ścigają się w barwach UAE Team Emirates – XRG, z drugiej jednak ten słyszał, że po wygraną w wyścigu kosztem jego drużyny odjeżdża jego brat bliźniak Simon Yates, który od tego roku reprezentuje barwy Team Visma | Lease a Bike. 32-latek został zatem zapytany o swoje odczucia na mecie w Sestrière.
Jeśli ktoś inny miał wygrać Giro d’Italia, to cieszę się, że to był mój brat. Pogratuluję mu. Kiedy kolarz prezentuje taki niesamowity występ – czy jest to Tadej Pogacar, czy mój brat – trzeba to zaakceptować. Tak po prostu jest. Simon po prostu miał najlepsze nogi w sobotę. Nie wygraliśmy Giro, ale nie ma powodu do rozczarowani. Nie wiem dokładnie, co się stało, ale nie możemy być rozczarowani. Ścigaliśmy się naprawdę dobrze przez 3 tygodnie, a Isaac jest jeszcze bardzo młody. To dopiero jego pierwszy Giro d’Italia i dopiero zaczyna swoją karierę. Jutro będziemy świętować z zespołem i cieszyć się z tego co osiągnęliśmy przez to Giro d’Italia
— mówił Adam Yates, na którego twarzy ze zdania na zdanie zmieniały się nastroje od szczęścia z sukcesu brata po pewną rezygnację i rozgoryczenie z powodu porażki własnej ekipy.
Ciekawą kwestią jest jeszcze to czy Isaac del Toro dowiedział się już jak gigantyczną furorę zrobił we własnej ojczyźnie. Jak przyznał jego agent Alex Carrera, 21-latek był izolowany od zewnętrznych informacji by w pełni mógł się skupić na ściganiu.
Przez wyścig dostaliśmy masę ofert współpracy z Meksyku. Propozycje sponsorowania Isaaca, prośby o występy w telewizji. Wszystko to powstrzymuję. Stop! Nikt nie może rozmawiać z Isaakiem do niedzieli. Przepraszam, ale muszę wykonać swoją pracę w tym zakresie
— mówił Alex Carrera, który wykonując swoją pracę spotkał się z nieznaną mu wcześniej skalą zainteresowania sukcesem swojego podopiecznego. Wśród kibiców Isaaca del Toro znalazła się zresztą nawet prezydent Meksyku – Claudia Sheinbaum.
W wieku 21 lat osiągnął coś wielkiego. Kibicujmy mu stąd i wysyłamy dobre wibracje. Wszyscy go wspieramy. Naprawdę nie chcę zapeszyć. Póki co myślimy o nim i będziemy go wspierać niezależnie od wszystkiego
— pisała przed sobotnim etapem prezydent Meksyku.
Czas pokaże czy w tym północnoamerykańskim kraju pojawi się teraz prawdziwy boom na kolarstwo. Bez wątpienia 21-letni Isaac del Toro może być jednak genialną reklamą tego sportu w swojej ojczyźnie, a z racji wieku można zakładać, że ten przez lata może potencjalnie cieszyć swoją jazdą kibiców z Meksyku. Przy okazji pojawił się też wątek finansowy – sam rower Isaaca del Toro, czyli Colnago V5RS, kosztuje obecnie niemal identycznie tyle ile wynosi średnia roczna pensja w Meksyku. Dla młodych osób może to być zatem nie tylko inspiracja wynikająca z chwały sportu, ale i dowód, że dzięki kolarstwu można wydostać się z biedy, która wciąż dotyka wielu obywateli tego państwa.
Wszystko o 108. Giro d’Italia:
- Wypowiedź Simona Yatesa
- Wypowiedź Rafała Majki
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Wszystkie artykuły










Z jednej strony czapki z głów, bo np. taki Contador w jego wieku dopiero co wygrał czasówkę na Tour de Pologne i był dopiero kandydatem na wielkiego kolarza. Del Toro już jest znakomity, ale z drugiej strony…jego zachowanie w czasie, kiedy Yates oddalał się coraz bardziej nie świadczy raczej o tym, że ma charakter walczaka, który zajedzie się niemal na śmierć, zanim uzna swoją porażkę. Niby ma jeszcze mnóstwo czasu, ale to nie wyglądało dobrze.
Zmieniając temat, to taki Majka chyba tęskni za Pogacarem, bo kiedy pomaga Tadejowi, wystarczy pociągnąć super mocno tylko 2-3 minuty, a Tadej już odjeżdża w siną dal i Rafał może się regenerować w spokoju, a tu , bez Słoweńca, trzeba tyrać dłużej.
Rafał obok super formy sportowej jest mentorem dla młodego. Mieszkają chyba nawet razem w pokoju.
Może zdarzyć się tak że to ostatni sezon na rowerze a potem jakaś fucha DS.
Po tym co pokazał na zjeździe, kibicować mu będzie chyba tylko tatuś
@jasiek – w tym przypadku nie chodzi o to czy jest walczak a bardziej o to że nie zrozumiał kilku rzeczy. Klepali mu do ucha że ma pilnować Carapaza i pilnował 🙂