7 lat temu na Colle delle Finestre Simon Yates przegrał Giro d’Italia. Teraz Brytyjczyk na tym samym wzniesieniu rozpoczął akcję, która dała mu wygraną w klasyfikacji generalnej 108. edycji. To piękna klamra kariery 32-latka, który nie krył łez szczęścia podczas wywiadu po etapie.
Czy Isaac del Toro obroni w sobotę koszulkę lidera? A może wyprzedzi go Richard Carapaz? Jak w tym wszystkim odnajdzie się jadący dotychczas bardzo spokojnie Simon Yates? – przed sobotnim, 20. etapem Giro d’Italia zadawać mogliśmy sobie wiele pytań, ale prawdą jest, że nazwisko ostatniego z wymienionych było jednak najrzadziej wymienianym z tej trójki. 32-letni kolarz Team Visma | Lease a Bike jechał bowiem w tym wyścigu po cichu, bez fajerwerków, a aż do 16. etapu tylko raz widzieliśmy go w czołowej „10” pojedynczego odcinka. Także i w 3. tygodniu Brytyjczyk nie szalał, choć był już dużo bliżej rywali – 8. miejsce na San Valentino, 4. w Bormio czy 7. w Champoluc pokazywały, że forma Simona Yatesa jest naprawdę dobra. Tego co zobaczyliśmy na Colle delle Finestre i później w drodze do Sestrière nie wymyśliłby jednak chyba nikt.
Kiedy zaprezentowano trasę kilka miesięcy temu wiedziałem, że to właśnie tu będę chciał coś zrobić. Chciałem zamknąć ten rozdział. Nadal brakuje mi słów, teraz, kiedy udało mi się to zrobić. Czułem się dobrze przez cały wyścig, ale też wypełniało mnie uczucie, że brakowało mi odpowiedniego momentu, aby pokazać, co potrafię. Dziś znalazłem taką okazję. Próbowałem uzyskać przewagę nad pozostałą dwójką, Isaakiem i Richiem. Wiedziałem, że jeśli mogę jechać swoim tempem to jestem wystarczająco silny by mnie nie dogonili. I to mi się udało
— mówił po etapie Simon Yates.
Ogromną rolę w sukcesie Brytyjczyka odegrał zespół, który pilnował by ten przez pełne 3 tygodnie nie zamieszał się w żadną kraksę czy nie stracił w głupi sposób czasu, czego nie wystrzegało się wielu spośród jego rywali. Dodatkowo ostatniego dnia Team Visma | Lease a Bike jako jedyna z walczących o wygraną w klasyfikacji generalnej ekip miała w ucieczce swojego zawodnika, a zmiana Wouta van Aerta okazała się być czymś, na co rywale nie mieli odpowiedzi.
Cały zespół był fantastyczny. Ten etap to była wisienka na torcie. Bez Wouta czekającego w dolinie i reszty zespołu w ciągu dnia nie byłoby to możliwe. Dziś rano miałem wątpliwości, czy dam radę, ale chłopaki mnie wspierali i wierzyli we mnie. Dzięki nim zrobiłem to. To niewiarygodne. Nadal nie potrafię znaleźć słów by opisać to co czuję
— opowiadał mocno wzruszony Simon Yates.
🏆 Winning the #GirodItalia. Yates you can. 🩷 pic.twitter.com/k8w6itNbu4
— Giro d'Italia (@giroditalia) May 31, 2025
Świetny film ukazujący kulisy finałowych kilometrów pojawił się w mediach społecznościowych Velon CC. Widać na nim jak na jazdę swoich podopiecznych reagowali dyrektorzy sportowi Team Visma | Lease a Bike oraz jakimi słowami motywowali Simona Yatesa i wspierającego go w kluczowym momencie Wouta van Aerta.
“What a story you are writing” 🩷@vismaleaseabike Sports Director Marc Reef coordinates a tactical masterpiece as Simon Yates storms into the Maglia Rosa with the help of Wout Van Aert on @giroditalia Stage 20.
_______
🇮🇹 #GirodItalia pic.twitter.com/ddFIAJgkeq— Velon CC (@VelonCC) May 31, 2025
Mieliśmy dobry plan obejmujący obecność Wouta w ucieczce. Oczywiście bylibyśmy też zadowoleni z innego kolarza, ale to był nasz plan A. Mieliśmy chyba trochę szczęścia, że ucieczkę wypuszczono na aż tak wiele minut, co stworzyło szansę, że Wout przejedzie Finestre przed faworytami. Wiedzieliśmy, że jeśli Simon będzie miał nogi to Wout mógłby być wielką wartością dodaną. Simon mówił o tym konkretnym etapie od zimy. Wszyscy wiedzą, co wydarzyło się w 2018 roku. Naprawdę chciał teraz odwrócić kartę i dokonał tego
— mówił w rozmowie dla Eurosportu Marc Reef, dyrektor sportowy Team Visma | Lease a Bike.
Do sukcesu swojej ekipy odniósł się też sam Wout van Aert, który osobiście wraca do domu z wygraną etapową odniesioną na białych drogach prowadzących do Sieny. Podczas 20. etapu Belg kolejny raz pokazał, że w kluczowych momentach potrafi wykonywać tytaniczną pracę na rzecz swoich liderów.
To niewiarygodne. Mieliśmy rano taki plan, ale nie wierzyłem, że jesteśmy w stanie zrealizować go w aż takim stylu! Jakiż to był wielki wysiłek dla Simona, żeby tak wcześnie zaatakować i od tego momentu iść cały czas na całość. Podoba mi się, że nie pogodził się z miejscem na podium tylko walczył do samego końca, naprawdę chapeau bas! Oczywiście cieszę się, że mogłem być częścią tego sukcesu, ale wygrana Simona to kwestia jego mocnych nóg i osiągnięcie wypracowane nie tylko dzięki mojej pomocy, ale działaniom całego zespołu
— podkreślał Wout van Aert.
Dziś o 15:25 kolarze wystartują do etapu przyjaźni kręcąc się po rundach przygotowanych na ulicach Rzymu. Można z niemal 100% pewnością spodziewać się tego, że Simon Yates, Wout van Aert i cała reszta kolarzy Team Visma | Lease a Bike wypiją dziś po niejednej lampce szampana świętując ten wielki sukces.









coś tak czułem,że chłop wygra to Giro, super bo pamiętam te masakrę w jego wydaniu w 2018 roku