fot. Cannibal B Victorious

W sobotę odbyła się 4. edycja juniorskiego Liège-Bastogne-Liège. Oficjalnym zwycięzcą wyścigu został Harry Hudson, choć oglądając film z finiszu nie sposób nie stwierdzić, że wygrana ta została odebrana ostatecznie drugiemu Leanderowi De Gendtowi. Ten został na ostatniej prostej zablokowany przez policyjny motocykl.

4. edycja juniorskiego Liège-Bastogne-Liègeli liczyła sobie 137 kilometrów i była poprowadzona między Bastogne a La Redoute. Młodzi zawodnicy, w stosunku do elity, kończyli swoje zmagania na słynnym podjeździe, na którym można było spodziewać się pasjonującego pojedynku i rzeczywiście do takowego doszło.

Niestety wyniki wyścigu zostały wypaczone przez policjanta, który wykonał wręcz absurdalnie nieprawdopodobny manewr tuż przed metą, w efekcie którego mknący po zwycięstwo Leander De Gendt (Cannibal B Victorious) został zablokowany, a następnie minimalnie wyprzedzony przez Harry’ego Hudsona (Fensham Howes-MAS Design-CAMS). Choć od zdarzenia minęła już doba, a ekipa Belga złożyła protest to na ten moment wyniki nadal są utrzymane.

Leander musiał nagle nacisnąć hamulce i mocno zwolnić. Policjant po wyścigu natychmiast przyszedł do nas, żeby przeprosić. Miał napisane w swoich informacjach, że meta jest przy kaplicy na szczycie La Redoute, dlatego był cały czas tak blisko kolarzy i nie miał pojęcia, że ​​ci już finiszują. Dopiero na ostatnich metrach ktoś mu zasygnalizował, że musi skręcić, a ten to zrobił nie sprawdzając sytuacji. Dlatego podeszliśmy do sędziów na spokojnie. Zapytałem, czy nie byłoby lepiej zapisać zwycięstwa jako remisu dwóch kolarzy, ale najwyraźniej jury nie miało możliwości by tak zadecydować. Oczywiście Leander jest rozczarowany, ale trzyma się faktu, że był najlepszym kolarzem w wyścigu

— powiedział Francis Van Mechelen opiekujący się kolarzami Cannibal B Victorious w rozmowie dla Sporzy.

Poprzedni artykułWyścig Pokoju Juniorów 2025: Jan Jackowiak zwycięzcą rywalizacji!
Następny artykułTro-Bro Léon 2025: Dublet Decathlonu, Bastien Tronchon zwycięzcą
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Brawo Policja!