Tegoroczna edycja Liège-Bastogne-Liège dostarczyła kibicom wielu emocji, już od samego początku, bo działo się od pierwszych kilometrów. Ostatecznie górą znów był Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), ale po raz kolejny ambitną postawę i dużą moc zaprezentował Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team). Co mieli do powiedzenia na mecie najlepsi zawodnicy tegorocznego wyścigu? Sprawdźmy!
Nie da się ukryć, że zwycięstwo na trasie Liège-Bastogne-Liège 2026 nie byłoby możliwe, gdyby nie solidna i bardzo oddana praca kolegów z zespołu. Koledzy Słoweńca mocno dla niego pracowali, starając się dogonić grupkę Remco Evenepoela (Red Bull-BORA-hansgrohe). Ostatecznie ta misja zakończyła się powodzeniem, a później do głosu doszedł już najlepszy z najlepszych, a więc Tadej Pogačar. Słoweniec skomentował na mecie cały wyścig, o czym donosi nam WielerFlits.
Dziś naprawdę wiele się wydarzyło. W początkowej fazie byłem z tyłu. Czułem, że idzie bardzo szybko, a gdy spojrzałem przed siebie zobaczyłem, że peleton podzielił się na dwie części […] To była duża grupa mocnych kolarzy, ale często dzieje się tak, że współpraca nie jest tam optymalna, choć Remco oczywiście potrafi atakować z daleka. Byłem trochę zdenerwowany, ale udało się nam zachować kontrolę. W pewnym momencie z pomocą przyszedł też Decathlon. Moi koledzy z drużyny wykonali naprawdę świetną robotę. Ostatecznie mieliśmy wszystko pod kontrolą. Na La Redoute naprawdę szedłem mocno. Widziałem, że Paul jest na granicy wytrzymałości, ale na szczycie mnie wyprzedził. Byłem pod wrażeniem. Potem też jechaliśmy szybko. To była dla nas dobra sytuacja. Po Redoute miałem w głowie sprint, bo Paul był tak mocny, ale postanowiłem przyspieszyć na Côte de la Roche-aux-Faucons. Znam dobrze tę wspinaczkę i bardzo mi pasuje. Udało mi się go wtedy zgubić. Ten sukces naprawdę wiele dla mnie znaczy. To jeden z największych wyścigów w kalendarzu. Nie startuję w wielu wyścigach, więc nie mam wielu okazji na wygraną, dlatego jest duża presja, aby w takie dni spełnić nadzieje. Bardzo się cieszę, że nam się udało. Jestem naprawdę dumny z mojego zespołu
– powiedział zawodnik UAE Team Emirates-XRG.
W pewnym momencie mogło się wydawać, że Paul Seixas pozostanie u boku Słoweńca do samego końca, ale ostatecznie Pogačar załatwił wszystko po swojemu i pokazał, kto rozdaje karty w peletonie. Młody Francuz może być jednak dumny ze swojego osiągnięcia, ponieważ pokonał wszystkich innych zawodników, pokazując przy okazji, że na przyszłość trzeba się z nim liczyć – praktycznie na każdym obszarze. Seixas opowiedział o wyścigu w rozmowie ze Sporzą.
Mój zespół zadbał o to, abym był dobrze ustawiony przez cały wyścig. Dowód: u podnóża La Redoute byłem z Pogačarem i mogłem to utrzymać aż do szczytu. W tamtej chwili wszystko miałem rozmazane. Później? Musiałem przejąć kontrolę i pracować razem z nim. Pogačar był po prostu lepszy w finale. Ponownie zaatakował na Roche aux Faucons. Po prostu nie miałem wystarczająco sił, aby pojechać za nim. W każdym razie dałem z siebie wszystko i zajęcie drugiego miejsca daje mi ogromną satysfakcję
– mówił kolarz Decathlon CMA CGM Team.
Na trzeciej pozycji niedzielne zmagania ukończył Remco Evenepoel, który przez pewien czas mógł mieć nadzieję na zdecydowanie więcej, głównie za sprawą nagłego podziału w peletonie. Ostatecznie Belg musiał uznać wyższość Słoweńca oraz Francuza, ale przyznał na mecie, że było to maksimum, które mógł osiągnąć w niedzielnym monumencie. Remco rozmawiał o tym ze Sporzą.
Byłem na trzydziestej pozycji i nagle pojawiła się luka. To poszło dość szybko i nagle odjechaliśmy. To był zaskakujący rozwój sytuacji. Był to przypadek i nie zmarnowałem na to zbyt dużo energii. Przez cały czas byłem w dobrej sytuacji, ale w pewnym momencie poczułem, że nie odegram znaczącej roli. Tym razem ustawienie było dobre, ale po prostu nie miałem już nóg na Redoute. Postanowiłem zachować spokój i skupić się na Côte de la Roche-aux-Faucons oraz sprincie, bo wiedziałem, że mogę jeszcze stanąć na podium. Od czasu do czasu wykorzystywałem kartę w postaci Jaia Hindleya w grupie pościgowej. Musisz dobrze ocenić sytuację. Dałem z siebie wszystko na ostatnim podjeździe i w sprincie. Nie było łatwo, ale cieszę się, że mogę dać zespołowi miejsce na podium. Wyciągnęliśmy z tego maksimum
– opowiadał zawodnik Red Bull-BORA-hansgrohe.










Wow, Remco nie szukał głupich wymówek tylko uczciwie powiedział jak było
Remco aleś Ty mi teraz zaimponował inteligencja emocjonalną, tak trzymaj a będzie dobrze. Sexas dzieki bardzo, że w końcu jest jakies nawiązanie walki z Pogim. Dobrze sie to wszystko oglądało.