Zabójczy cień Pedersena
O sukcesie w Gandawa-Wevelgem marzyli jednak nie tylko topowi specjaliści od północnych klasyków. Swoje marzenia mieli uciekinierzy – tym razem w składzie: Rui Oliveira (UAE Team), Max Walker (EF Education-EasyPost), Sam Maisonobe (Cofidis), Jascha Sutterlin (Jayco-Alula), Emils Liepins (Israel-Premier Tech), Victor Vercouillie (Flanders-Baloise), Samuel Leroux, Alexys Brunel (obaj TotalEnergies), Victor Campenaerts (Visma-Lease a Bike) oraz Marco Haller (Tudor).
Swoje marzenia mieli także sprinterzy. Dla nich ten wyścig często jest najlepszą, poza całkowicie płaskim Brugge-De Panne, szansą na odniesienie sukcesu we flandryjskim klasyku. Wiedzą wszakże, że edycje takie jak ta zakończona płaczem Elii Vivianiego, który w 2018 roku minimalnie przegrał z Peterem Saganem, należą do rzadkości. Pomimo trasy pozbawionej wielu trudności, wyścig rzadko kończy się finiszem z peletonu. To oznacz, że nawet kolarze dysponujący sporą szybkością, nie mogą się bać ataków. W przeciwnym wypadku ryzykują podzielenie losu Jordiego Meeusa, Jaspera Philipsena i Jonathana Milana, którym udany finisz zapewnił przed rokiem jedynie 3,4 i 5. miejsce.
Zdecydowanie bardziej opłacalna bywa strategia, którą przyjął wówczas niemal tak samo dynamiczny jak wymienieni sprinterzy Mads Pedersen. On rok temu zabrał się w odjazd z Mathieu van der Poelem, a potem pokonał go na finiszu zgarniając końcowy triumf. Teraz postanowił powtórzyć tamten sukces. Na 72 kilometry przed metą, gdy ucieczka miała niespełna minutę przewagi, zaatakował i zabrał za sobą jedynie dwóch sprinterów – Olava Kooija i Jaspera Philipsena.
Niestety, współpraca tej trójki nie okazała się zbyt długa. Trwała zaledwie… kilkaset metrów. Zaczęło się od problemów sprzętowych Philipsena. Belg złapał gumę, więc przez kilkanaście kolejnych sekund oglądaliśmy już tylko kolejne wyprzedzające go grupki zawodników. Gdy znów znaleźliśmy się przed peletonem, okazało się, że nie tam już również Kooija. Dlaczego? Odpowiedź poznaliśmy po kilku kolejnych sekundach, gdy kamery pokazały siedzącego na poboczu obolałego Holendra.
Crevaison de Jasper Philipsen, chute et abandon d’Olav Kooij, la course s’emballe ! 🤯 #RTLsports
Ne manquez pas la fin de Gand – Wevelgem, rejoignez-nous sur RTL tvi et RTL play ! 👈 pic.twitter.com/KKhGN5nomB— RTL sports (@RTLsportsbe) March 30, 2025
Pedersen chce być jak Van der Poel
Problemy rywali nie zniechęciły Pedersena, który najwyraźniej uznał, że nawet bez ich pomocy jest w stanie oddalić się od peletonu i dogonić ucieczkę. Miał rację – już po czterech kilometrach dołączył do kolarzy, którzy z niej odpadli, a po upływie czterech kolejnych z powrotem doprowadził ich do czołówki. Choć tempo ucieczki było wystarczająco wysokie, by utrzymywać przewagę nad główną grupą, Pedersen nie zamierzał długo trzymać się ze swoimi towarzyszami.
Gdy na drugim podjeździe pod Kemmelberg (56 km przed metą) zaatakował Victor Campenaerts, Pedersen był dla niego bezlitosny. Najpierw utrzymał jego koło, potem zostawił z tyłu.
#GWmen – 🏁 62 KM
Pedersen is unstoppable! The Dane launches another attack, responding to a move from Victor Campenaerts. 💥#GW25 pic.twitter.com/EJWSdHrpbX
— Gent-Wevelgem (@GentWevelgem) March 30, 2025
W piątek przegrał w E3 Saxo Classic tylko z Mathieu van der Poelem – teraz stanął przed szansą odniesienia równie prestiżowego zwycięstwa. I jeszcze bardziej spektakularnego, ponieważ swój samotny rajd rozpoczął 17 km wcześniej, niż wówczas Holender. Jego szanse na osiągnięcie sukcesu zwiększały się z każdym kilometrem, podobnie jak przewaga nad peletonem, który w końcu połknął pozostałych uciekinierów.
W szczytowym momencie różnica wynosiła blisko dwie minuty, a przez większość czasu utrzymywała się w granicach 1:30. Duńczykowi sprzyjał wiejący w plecy wiatr, a peleton jadący za nim nie był duży – liczył około 40 kolarzy. To wszystko powodowało, że na długo przed metą mógł bardzo optymistycznie podchodzić do swoich szans na zwycięstwo. Rzeczywiście – wygrał po raz trzeci. W efekcie dziś jest jednym z siedmiu rekordzistów – oprócz niego wyścig trzykrotnie wygrali tylko: Peter Sagan, Rik Van Looy, Eddy Merckx, Tom Boonen, Mario Cipollini i Robert Van Eenaeme.
Lidl-Trek mógł świętować – nawet mimo tego, że w peletonie, który dojechał do mety 52 sekundy później, Jonathan Milan przegrał sprinterski pojedynek z Timem Merlierem.
Results powered by FirstCycling.com










Zdjęcie chyba nie jest zgodne z tytułem (Gandawa-Wevelgem 2025)… Warto podpisać 🙂
MvDP to jednak kozak, nie startował a i tak stanął na drugim miejscu podium i to jeszcze w koszulce miszcza świata ;).
Heh, zmienili zdjęcie i teraz wychodzę na pajaca z poprzednim komentarzem ;).