fot. Israel-Premier Tech

Derek Gee zajmując 9. miejsce w Tour de France osiągnął nie tylko życiowy sukces, ale i zapisał się na zawsze w historii swojej drużyny. Nikt z Israel-Premier Tech dotychczas nie ukończył wielkiego touru w czołowej „10”.

Jeszcze tuż przed startem Tour de France Derek Gee oraz jego dyrektor sportowy Eric Van Lancker opowiadali, że Kanadyjczyk po bardzo udanym Critérium du Dauphiné na Wielką Pętlę jedzie tylko po wygrane etapowe, ale nie ma mowy o walce w klasyfikacji generalnej. Czy była to zasłona dymna? A może nagle zmieniły się plany? Tego nie dowiemy się pewnie nigdy, ale faktem jest, że 26-latek ukończył Tour de France na 9. miejscu zostając pierwszym w historii Israel-Premier Tech kolarzem w czołowej „10” wyścigu trzytygodniowego.

Byłem bardzo zestresowany w ostatnich dniach. Niespodziewanie znalazłem się w dobrej sytuacji i starałem się tego nie schrzanić. Mam poczucie swoistej ulgi po tym jak utrzymałem lokatę w czołowej „10”. To bardzo przyjemne uczucie. Na ostatnich etapach jechało się dziwnie – nie miałem pojęcia w jakim stanie będą moje nogi. Cały czas towarzyszył mi taki wielki znak zapytania. Dopiero na zjeździe do Nicei tak naprawdę wiedziałem, że jest dobrze

— przyznawał Derek Gee.

Dumny z występu swojego podopiecznego jest także Sylvan Adams, właściciel Israel-Premier Tech, a przy okazji rodak Dereka Gee. Szef bliskowschodniej formacji od dawna wierzy w Kanadyjczyka oferując mu umowę aż do końca 2028 roku, a ten jak odwdzięcza się za zaufanie zapisując się w historii drużyny.

Jestem dumny z występu zespołu. Moi zawodnicy jechali naprawdę solidnie. Trzynaście miejsc w pierwszej dziesiątce etapów oznaczało, że rywalizowaliśmy na ponad połowie z nich. Mając cztery podium i pierwszą dziesiątkę Dereka Gee w klasyfikacji generalnej, powiedziałbym, że to był nasz najlepszy wielki tour w historii, mimo że nie wygraliśmy etapu

— podsumował Sylvan Adams.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułHans Becking i Carolin Schiff wygrywają Gran Fondo Gravel Adventure Poland na Polanie Jakuszyckiej
Następny artykułTour de France 2024: Ocena występu poszczególnych zespołów
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze