fot. Le Tour de France

To już ostatni dzień 111. edycji Wielkiej Pętli, a jednocześnie pierwszy dzień nowej ery, w której dublet Giro-Tour Tadeja Pogačara stanie się faktem. Ogłaszanie zwycięzców przed zakończeniem rywalizacji jest wbrew wszelkiej etykiecie, jednak tego roku Słoweńcowi sprzyjają wszystkie gwiazdy. Żółty odcień koszulki lidera przybrała nawet pełnia księżyca. Ugruntowana sytuacja na szczycie klasyfikacji generalnej zdegradowała potencjalnie decydującą jazdę indywidualną na czas w Nicei do roli pojedynku o prestiż, ale wielu kolarzy będzie chciało mieć ostatnie słowo, a ekscytująca trasa im to umożliwi.

W niedzielę przed pozostającymi w imprezie 141 zawodnikami drugi akt rywalizacji na doskonale znanych szosach, rezydentom okolic Nicei i Monako z regularnie odbywanych tam treningów, a pozostałym z wiosennego Wyścigu ku słońcu.

Zaplanowana na ten dzień jazda indywidualna na czas, która zwieńczy Tour de France po raz pierwszy od 35 lat, liczy 33,7 kilometra i ponad 700 metrów przewyższenia, zabierając kolarzy na solową przejażdżkę pomiędzy księstwem niskiego opodatkowania a największym miastem Lazurowego Wybrzeża. Dla Nicei jest to druga szansa po klapie wizerunkowej i ekonomicznej, jaką okazał się zrujnowany przez pandemię i złą pogodę Grand Depart z 2020 roku.

Uczestnicy wyścigu zjadą z rampy startowej przy głównym monakijskim porcie, wyjeżdżając z otoczonego wzgórzami księstwa ciasnymi serpentynami prowadzącymi na szczyt La Turbie (8,1 km, śr. 5,6%), gdzie zlokalizowany został pierwszy punkt pomiaru czasu (11,2 km).

4 kilometry łagodnego zjazdu prowadzą do podnóża Col d’Eze (1,6 km, śr. 8,1%), który będzie ostatnią już próbą wspinaczkową tegorocznej Wielkiej Pętli. Po minięciu szczytu, na którym także umieszczony został punkt pomiaru czasu (17,1 km), nastąpi nietypowo długi, jak na 30-kilometrowy odcinek jazdy indywidualnej na czas, zjazd – dokładnie ten sam, który każdego roku stanowi kluczową część spektaklu zamykającego wyścig Paryż-Nicea. Bardzo szybki, ale w połączeniu z rowerami czasowymi zdolny wygenerować kilka budzących dreszcze momentów.

Wyznaczone przez ostatni punkt pomiaru czasu (Nicea; 28,6 km) finałowe 5 kilometrów etapu jest płaskie, prowadząc wzdłuż morza słynną Promenadą Anglików ku wielkiemu finałowi na Placu Masséna.

Oto, co na temat 21. etapu 111. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 21 (ITT), 21 lipca: Monako > Nicea (33,7 km | 728 m)

Po raz pierwszy od 35 lat Wielką Pętlę zwieńczy etap jazdy indywidualnej na czas, rozgrywany na szosach doskonale znanych rezydentom Monako i Nicei. Podobnie jak przed laty w Wyścigu w stronę słońca, podczas zmagań z tykającym zegarem kolarze pokonają nieregularne La Turbie (8,1 km, śr. 5,6%) i Col d’Eze (1,6 km, śr. 8,1%) oraz techniczny zjazd, a w dystansie 33,7 kilometra zawiera się 728 metrów przewyższenia.

Wszystkie trudności umieszczone na trasie tej czasówki sprawiają, że w żadnych okolicznościach nie będzie to parada, a jeszcze przed rozpoczęciem 111. edycji Tour de France niebezpodstawnie można mieć nadzieję, że gra o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej toczyć się będzie do momentu, kiedy zegar zatrzyma się za ubranym w żółty kombinezon zawodnikiem.

Pogoda

Do 27 stopni Celsjusza, umiarkowane zachmurzenie, bez szans na opady deszczu. Dla wcześnie startujących kolarzy wyższa temperatura (ok. 27 stopni), ale silniejszy wiatr ze sprzyjającego kierunku (SE, do 12 km/h). Dla czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej temperatura bliższa optymalnej (ok. 24 stopni), ale słabszy wiatr w plecy (E, do 8 km/h).

AKTUALIZACJA: według najbardziej aktualnych prognoz może padać podczas startu pierwszych zawodników.

Faworyci

Czy dziś Tadej Pogačar będzie musiał unieść w górę obie dłonie, by dokończyć wyliczankę?

Można wzruszać się wywiadami udzielanymi przez Mateja Mohoriča czy Victora Campenaertsa, ale wczorajsze słowa lidera 111. edycji Wielkiej Pętli o tym, że etap nie poszedł po jego myśli, więc go wygrał, zapadną w pamięć na równie długo. Niedziela to jednak nowy dzień, w erze sprzed dubletu Giro-Tour Pogačara prawdopodobnie już ostatni, a aspiracje związane z finałowym odcinkiem jazdy indywidualnej na czas od początku miały być wysokie. Musiały takie być, ponieważ chociaż ugruntowana hierarchia na szczycie klasyfikacji generalnej przemieniła potencjalny hit w pojedynek o charakterze niemal czysto prestiżowym, Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike) i Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) ciągle mają sobie i innym coś do udowodnienia. Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) niczego udowadniać już nie musi, ale płonie w nim żar, podobnie jak w Matteo Jorgensonie (Visma | Lease a Bike) i kilku innych kolarzach, niepogodzonych z koniecznością zadowalania się resztkami.

Wierzę Tadejowi Pogačarowi (UAE Team Emirates) kiedy mówi, że nie będzie dziś ryzykował na zjeździe – ostatecznie w bardzo głupi i zupełnie niepotrzebny sposób mógłby tam przegrać znacznie więcej, niż jedną edycję Tour de France. Nie oznacza to jednak, że na odcinku pomiędzy startem a drugim punktem pomiaru czasu 25-letni Słoweniec nie spróbuje niedzielnego etapu wygrać, a sprzyjać mu będą kosmiczna forma, charakterystyka trasy, znajomość terenu i słynący z supermocy żółty kombinezon.

Nie zapominam oczywiście, że mistrzem świata w tej dyscyplinie jest Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) – typowałam go na zwycięzcę przy okazji pierwszej czasówki tegorocznej Wielkiej Pętli. Wówczas 24-letni Belg nie pokonał jednak Pogačara w miażdżący sposób na faworyzującej go trasie, a niewiele posiadamy danych na temat tego, jak sprawdza się po bitych trzech tygodniach intensywnej rywalizacji. Być może Evenepoel specjalnie przygotowywał się na ten dzień wiedząc, że to jego największa szansa na odwrócenie hierarchii w klasyfikacji generalnej wyścigu, a niepowodzenie wczorajszego planu tylko dodatkowo go zmotywuje. Jest jednak równie prawdopodobne, że lider drużyny Soudal Quick-Step szczyt formy ma już za sobą, a niemożność nawiązania walki z Vingegaardem i Pogačarem pozbawi go chęci podjęcia koniecznego ryzyka.

Formie Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike) brakuje stabilizacji i są dni, kiedy Duńczyk wyraźnie się ze sobą męczy, ale po wczorajszym etapie zdaje się znajdować w bardzo dobrym miejscu pod względem mentalnym. Podczas ubiegłorocznego Tour de France lider Vismy udowodnił, na co go stać w jeździe indywidualnej na czas, i co prawda powtórzenie tego rezultatu nie będzie w tę niedzielę realistycznym celem, ale Vingegaard nie ma również zwyczaju spadać poniżej określonego poziomu. Pagórkowata część trasy odpowiada jego charakterystyce, dlatego jeśli na pierwszych dwóch pomiarach czasu będzie blisko Evenepoela, może znaleźć dodatkową siłę i motywację, by mieć ostatnie słowo w ich korespondencyjnym pojedynku.

Pisząc to, doskonale zdaję sobie sprawę, że każdy z kolarzy czołowej trójki klasyfikacji generalnej ma naprawdę dobre powody, by nie podejmować nadmiernego ryzyka na ostatnim odcinku dzisiejszej czasówki. Różnica poziomów wydaje się być tak duża, że zaledwie uchyla to drzwi pozostałym uczestnikom wyścigu głodnym etapowego sukcesu, ale są w ich gronie zawodnicy z historią udowadniającą, że wystarcza im najmniejszy prześwit. Do głowy przychodzą trzy nazwiska: João Almeida (UAE Team Emirates), Matteo Jorgenson (Visma | Lease a Bike) i Ben Healy (EF Education-EasyPost).

Z uwagi na skumulowany wysiłek i profil trasy, typowi specjaliści zdają się być na przegranej pozycji, ale na solidny występ wieńczący 111. edycję Tour de France liczyć będą Kevin Vauquelin (Akrea-B&B Hotels), Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale), Wout van Aert (Visma | Lease a Bike), Nelson Oliveira (Movistar), Matteo Sobrero (Red Bull-BORA-hansgrohe) i Victor Campenaerts (Lotto Dstny).


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułTadej Pogačar: „Jonas to prawdziwy wojownik”
Następny artykułJonas Vingegaard: „Miałem nadzieję, że Tadej odstąpi mi to zwycięstwo etapowe”
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
marcin
marcin

kogo obstawiacie do 10 miejsca w generalce?

Grzegorz
Grzegorz

Santiago z Kolumbi powinien odrobic do Wlocha Ciccione