fot. UAE Team Emirates

Tadej Pogačar po raz piąty podczas tegorocznego Tour de France sięgnął po zwycięstwo etapowe. Słoweniec nie planował tego sukcesu i na mecie wyraźnie podkreślał, że po skorzystał z pracy rywali.

UAE Team Emirates miało proste założenia na 20. etap tegorocznego Tour de France – odpuścić odjazd i na spokojnie przejechać alpejski odcinek broniąc prowadzenia w klasyfikacji generalnej dla Tadeja Pogačara. Dodatkowo o etap powalczyć jeden z pomocników i tak się stało – Marc Soler znalazł się w odjeździe. Wszystko zburzyła jednak taktyka Soudal Quick-Step, albowiem belgijska grupa pracując na rzecz Remco Evenepoela skasowała ucieczkę i otworzyła drogę do kolejnego zwycięstwa dla Tadeja Pogačara.

Naprawdę podobał mi się ten etap, chociaż nie wszystko poszło zgodnie z planem. Byłem bardzo zaskoczony, że grupa rozpadła się na kawałki już na Col de Braus, jednym z moich ulubionych podjazdów treningowych w tym regionie. Zespół wykonał wówczas świetną pracę, wypuściliśmy niegroźny odjazd z Solerem, układ dla nas był idealny. Staraliśmy się maksymalnie zwalniać i dotrzeć na metę w dużej grupy, ale Soudal Quick-Step chciał spróbować zgubić Jonasa bądź nawet wygrać etap. Ten trafił w moje ręce. To zwieńczenie idealnego Touru. Nie uwierzyłbym przed startem, że skończę z aż takim dorobkiem. To niesamowite, jestem taki szczęśliwy. Teraz mam nadzieję na dobre świętowanie z kolegami z drużyny

— opowiadał lider 111. Tour de France.

Tadej Pogačar wypowiedział się także na temat swojego głównego konkurenta, czyli Jonasa Vingegaarda. Zdaniem zawodnika UAE Team Emirates 27-letni Duńczyk powiesił poprzeczkę naprawdę wysoko, a to w jakim stylu zdołał walczyć pomimo poważnego upadku w kwietniu zrobiło na Słoweńcu spore wrażenie.

Jonas miał kilka trudnych dni, ale dziś pokazał, że niełatwo go złamać. To prawdziwy wojownik. Dał dzisiaj z siebie wszystko, jechał bardzo dobrze i był bardzo mocny. To był wspaniały pojedynek

— podkreślał Tadej Pogačar.

Słoweniec ma jeszcze szanse na szósty etapowy triumf, albowiem dziś przed kolarzami jazda indywidualna na czas z Monako do Nicei. Podczas pierwszej tego typu próby lepszy od 25-latka był tylko Remco Evenepoel, który między Nuits-Saint-Georges a Gevrey-Chambertin wygrał o 12 sekund. Jak będzie w niedzielę i czy to zaspokoi apetyt Tadeja Pogačara?

5 etapów to zdecydowanie więcej niż myślałem. Tak naprawdę do pełni szczęścia wystarczyłby jeden lub w ogóle tylko żółta koszulka, ale tak właśnie jest, podczas wyścigu nie wypuszcza się okazji. Czy nadal chcę jutro wygrać? Zobaczymy, czy mam naprawdę dobre nogi… Przede wszystkim muszę bezpiecznie dotrzeć do Nicei. To dość niebezpieczna próba czasowa. Może postawię na radość przed zgromadzoną publicznością?

— głośno myślał Tadej Pogačar.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułZmarł Mieczysław Żelaznowski
Następny artykułPierwszy dzień nowej ery – zapowiedź 21. etapu Tour de France 2024
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze