Podejrzewam, że w Polsce mało kto w tych dniach wsiada na rower… chociaż muszę przyznać, że w przeszłości sam wyjechałem 2-3 razy na trening przy minus 18stC, a jak było minus 10stC to w juniorach nawet i dystans jeździłem uznając, że to w miarę ciepło. Tyle, że może 20 lat temu to była norma i szkoda było się rozczulać nad sobą bo do dziś bym tak został siedząc w domu i patrząc przez okno na pogodę…

Na Lazurowe też zawitała zima. Alpy Nadmorskie pokryte od dziś śniegiem, nad morzem w ciągu dnia 11stC. Źle nie jest, zimno, ale udało mi się dojechać nawet na 900m, tak wiec spokój, byle znów się nie rozpadało.

W kolejnym miesiącu najczęściej będę podjeżdżać Col d’Eze czyli podjazd czasówki kończącej tegoroczny Paris Nice. Trochę przyspieszyłem w porównaniu do zeszłego roku z przygotowaniami ale nie jadąc TdF to nawet lepiej. Nawet jeśli 6watt/kg na ostatnim teście na szosie to już dobrze, trzeba do tego dołożyć jeszcze mnóstwo pracy nad wytrzymałością progową by na dużych górach od kwietnia było tak jakbym chciał.

Źródło: www.sylwesterszmyd.pl

Poprzedni artykułTom Boonen: „Ten sukces będzie jednym z wielu w tym roku”
Następny artykułMarcel Kittel: „To był najtrudniejszy dzień w moim życiu”
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze