fot. Le Tour de France

Jonas Vingegaard wciąż nie zdradził swoich planów na końcówkę sezonu 2022. Duńczyk czeka na kolejny start od wygranego przez siebie Tour de France.

Przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest na szczęście żadna kontuzja, a chęć regeneracji po męczącym – zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym, wyścigu. Od tamtego momentu Vingegaard na szosie można było zobaczyć tylko podczas Etten-Leur – jednego z kryteriów po Tour de France.

Początkowo Duńczyk planował wystąpić m.in. w Clasica San Sebastian, Vuelta a Espana, a być może także w mistrzostwach świata, ale ostatecznie nie wystartował (lub wiadomo, że nie wystartuje) w żadnym z tych wyścigów. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zobaczymy go na szosie po raz kolejny.

Na razie nie możemy niczego powiedzieć. Jonas ma za sobą udane treningi, za dwa tygodnie podejmiemy decyzję, co do kolejnych kroków. Jego kolejnym wielkim celem pozostaje Il Lombardia

– taką odpowiedź otrzymali dziennikarze La Gazzetta dello Sportktórzy pytali o plany Duńczyka na najbliższe tygodnie. Z kolei SpazioCiclismo informuje, że wciąż bardzo możliwy jest jego start w Giro dell’Emilia (1 października). Wygląda jednak na to, że na konkretniejsze informacje dotyczące pogromcy Tadeja Pogacara będzie trzeba jeszcze trochę poczekać.

 

Poprzedni artykułVuelta a Espana 2022: Kryzys Evenepoela. Triumf Carapaza
Następny artykułSzczyt szczytów – zapowiedź 15. etapu Vuelta a España 2022
Bartek Kozyra
Magister politologii, ale bardziej niż polityka pasjonuje go sport. Trenował kolarstwo w Krakusie Swoszowice i biegi średnie w Wawelu Kraków, ale ulubionego sportowego wspomnienia dorobił się startując na 60 metrów w Brzeszczach. W 2017 roku na oczach biegnącej chwilę wcześniej Ewy Swobody wystartował sekundę po wystrzale startera, gdy rywale byli daleko z przodu. W pisaniu refleks również nie jest jego mocną stroną, ale stara się nadrabiać jakością. W liceum wygrał finał międzyklasowego turnieju z drużyną Kacpra Krawczyka.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Janek
Janek

I tak się prowadzi grandtourowca. Tadej ma koszmarnych trenerów. Monumenty… i wyścigi od lutego do października. Wyrzucić te ofermy z jego otoczenia