Jonas Vingegaard wciąż nie zdradził swoich planów na końcówkę sezonu 2022. Duńczyk czeka na kolejny start od wygranego przez siebie Tour de France.
Przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest na szczęście żadna kontuzja, a chęć regeneracji po męczącym – zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym, wyścigu. Od tamtego momentu Vingegaard na szosie można było zobaczyć tylko podczas Etten-Leur – jednego z kryteriów po Tour de France.
Początkowo Duńczyk planował wystąpić m.in. w Clasica San Sebastian, Vuelta a Espana, a być może także w mistrzostwach świata, ale ostatecznie nie wystartował (lub wiadomo, że nie wystartuje) w żadnym z tych wyścigów. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zobaczymy go na szosie po raz kolejny.
Na razie nie możemy niczego powiedzieć. Jonas ma za sobą udane treningi, za dwa tygodnie podejmiemy decyzję, co do kolejnych kroków. Jego kolejnym wielkim celem pozostaje Il Lombardia
– taką odpowiedź otrzymali dziennikarze La Gazzetta dello Sport, którzy pytali o plany Duńczyka na najbliższe tygodnie. Z kolei SpazioCiclismo informuje, że wciąż bardzo możliwy jest jego start w Giro dell’Emilia (1 października). Wygląda jednak na to, że na konkretniejsze informacje dotyczące pogromcy Tadeja Pogacara będzie trzeba jeszcze trochę poczekać.
Info @Gazzetta_it – Still not decided Jonas Vingegaard scheduled for last part of the season. @JumboVismaRoad told us: "No news yet, he's training well and in the coming 2 weeks we decide the next steps. Still is @Il_Lombardia the big goal"
— Ciro Scognamiglio (@cirogazzetta) September 1, 2022








I tak się prowadzi grandtourowca. Tadej ma koszmarnych trenerów. Monumenty… i wyścigi od lutego do października. Wyrzucić te ofermy z jego otoczenia