Rafał Majka (BORA-hansgrohe) zajął bardzo dobre, czwarte miejsce na królewskim odcinku 77 edycji Tour de Pologne. Oto co powiedział po przekroczeniu linii mety w Bukowinie Tatrzańskiej.
Czuję lekki niedosyt, szacunek dla Remco. Wiedzieliśmy, że jak już pojedzie to nikt go nie dogoni. Zabrałem się z mocną czołówką, to ja zaatakowałem.
Do młodego Remco nie mieliśmy dziś żadnych szans. Tegoroczne Tour de Pologne naszpikowane jest samymi gwiazdami. Ja jestem tu gdzie jestem, zawsze pokazuję się z dobrej strony. Chciałem być dziś na podium, ale z czwartego miejsca też jestem zadowolony. Jutro kolejny etap sprinterski.
Zapytany o dzisiejszego zwycięzcę etapowego powiedział:
Długa kariera kolarska przed nim, miejmy nadzieję że będzie tak mocny jak jest, życzę mu tego. Kolarstwo się robi coraz cięższe i trzeba być bardziej przygotowanym, nie tylko trenować, ale też mieć czas na wypoczynek.
Rafał nie kryje zadowolenia ze swojej formy:
Jestem zadowolony z tego, że jestem w dobrej formie przed Giro i jadę jak równy z równym z takimi kolarzami jak Simon Yates, Jacob Fulgsang. Jestem na dobrej drodze.
Zwycięzca Tour de Pologne z 2014 roku zwraca uwagę na dużą nerwowość w peletonie, po wznowieniu ścigania:
Dziś było mocne tempo, to było ściganie „na gazie”, po przerwie jest bardzo ciężko i nerwowo. Zawsze taką nerwowość czuje się na początku sezonu, ale dziś ta nerwowość jest jeszcze większa. Dzisiejsza kraksa była nie przez to, że kolarze są zmęczeni, a przez to że jak jest wąska droga i wszyscy się pchają do przodu.
Jutro ostatni odcinek, ale Rafał przewiduje, że o zwycięstwo powalczą sprinterzy.
Jutro sprinterki etap, jedziemy na Pascala Ackermanna.
Z Bukowiny Tatrzańskiej – Marek Bala









