Nawet Primoz Roglic (Jumbo-Visma) przyznał po wyścigu Tre Valle Varesine, że miał szczęście, zdobywając jubileuszowe pięćdziesiąte zwycięstwo dla swojej drużyny w sezonie 2019. Słoweniec skorzystał poniekąd z błędu organizatorów, którzy nie poprowadzili w odpowiedni sposób kolarzy, którzy dość szybkim zjeździe nie zauważyli ostrego zakrętu i pojechali w złym kierunku, pozbawiając się szans na wygraną.
Jeszcze 15 kilometrów przed metą wydawało się, że grupka w składzie z m.in. Danem Martinem (UAE Team Emirates), Vincenzo Nibalim (Bahrain-Merida), Eddiem Dunbarem (Team Ineos), Alejandro Valverde (Movistar), Michaelem Woodsem (EF Education First), Bauke Mollemą (Trek-Segafredo) i Davide Formolo (BORA-hansgrohe) powalczy o zwycięstwo w 99. edycji włoskiego klasyku Tre Valle Varesine. Jednak niespodziewanie kolarze ci zjeżdżający z prędkością ponad 60 km/h, nie skręcili w jeden z ostrych zakrętów i pojechali niewłaściwą drogą, zaprzepaszczając swoje szanse na prawdopodobne do tego momentu zwycięstwo.
W tym momencie na czele wyścigu pozostał samotny Luis Leon Sanchez z Astany, którego dogonił peleton z Primozem Roglicem, znakomicie atakującym na ostatnim kilometrze. W ten sposób kolarzom z wyżej wymienionej grupki pozostało tylko śmiać się, złościć, albo bić prześmiewcze brawa organizatorom Tre Valle Varesine.
– Jeśli organizatorzy prowadzą cię złą drogą, niewiele możesz zrobić. Szkoda, ponieważ to była silna grupa, składająca się z najlepszych kolarzy w tym wyścigu. Jeśli przedobrzy się z taką trasą jak ta, to wyścig staje się kryterium. I nie sądzę, że wyścig dla zawodowców powinien być takim właśnie kryterium. Nikt z nas tak naprawdę nie wiedział, dokąd jedzie. Szybko zorientowaliśmy się, że pojechaliśmy złą drogą, ale co możesz w takiej sytuacji zrobić?
– pytał retorycznie Dan Martin z drużyny UAE Team Emirates, który, co ciekawe, dzień wcześniej, po zapoznaniu się z książką wyścigu zamieścił na Twitterze, następujący tweet:
Quite possibly the most useless double page spread in a road book ever pic.twitter.com/QK2zezb5Il
— Dan Martin (@DanMartin86) October 8, 2019
Całkiem możliwe, że są to najbardziej bezużyteczne strony w książce wyścigu w historii
– napisał Irlandczyk.
Tymczasem nieco mniej żalu w sobie miał w sobie Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida), który po wzięciu prysznica, wyszedł do dziennikarzy, by porozmawiać.
– Niestety takie rzeczy mogą się zdarzyć, ale to naprawdę szkoda. Prędkość była wysoka, motocykl telewizyjny pojechał prosto i nie było niczego, co pokazywałoby, w którym kierunku jechać. Znam trochę te drogi i kiedy pojechaliśmy prosto, wiedziałem, że to niewłaściwa droga. Tre Valle Varesine to bardzo fajny wyścig, ale organizatorzy zaczęli bawić się trochę z trasą i to mogła nas ogłupić
– podsumował „Rekin z Messyny”.
Pełne sprawozdanie z wyścigu Tre Valle Varesine można przeczytać > TUTAJ.








