Fot.: Tudor Pro Cycling Team / Sprint Cycling Agency

Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team) okazał się triumfatorem 14. etapu tegorocznej edycji Vuelta a España. Wszystko rozstrzygnęło się na finałowym podjeździe Sierra de la Pandera, gdzie sytuacja zmieniała się, jak w kalejdoskopie. Prowadzenie w generalce utrzymał Enric Mas (Movistar Team). 

Na sobotę organizatorzy przygotowali dla zawodników wymagający odcinek z metą na podjeździe 1. kategorii – Sierra de la Pandera (11,8 km ; 7,5%). Mogliśmy się zatem spodziewać kolejnych ciekawych rozstrzygnięć w kontekście walki o klasyfikację generalną, a duże nadzieje związane z tym etapem miał m.in. lider wyścigu – Enric Mas (Movistar Team). Łącznie do pokonania było 154,5 kilometra.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:35. Na starcie nie pojawił się Moritz Kretschy (NSN Cycling Team). Zgodnie z przypuszczeniami wielu zawodników walczyło o to, aby zabrać się do ucieczki dnia. W międzyczasie pojawił się komunikat, iż wyścig opuścił Hugo Houle (Alpecin-Premier Tech). Finalnie ucieczkę utworzyło aż 45 zawodników, a w tym gronie znaleźli się m.in.: João Almeida i Kevin Vermaerke (UAE Team Emirates-XRG), Raúl García Pierna i Pablo Castrillo (Movistar Team), Steven Kruijswijk i Jørgen Nordhagen (Team Visma | Lease a Bike), David de la Cruz, Xabier Mikel Azparren, Walter Calzoni i Milan Vader (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Embret Svestad-Bårdseng (Netcompany INEOS), Pello Bilbao i Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Patrick Konrad (Lidl-Trek), Clément Berthet i Guillaume Martin (Groupama-FDJ United), Valentin Paret-Peintre i Filippo Zana (Soudal Quick-Step), Koen Bouwman i Finlay Pickering (Team Jayco AlUla), Georg Steinhauser (EF Education-EasyPost), Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team), Lorenzo Fortunato i Cristián Rodríguez (XDS Astana Team), Mario Aparicio (Burgos Burpellet BH), Juan Guillermo Martinez (Team Picnic PostNL) czy też Iván Ramiro Sosa (Equipo Kern Pharma).

110 kilometrów przed metą ucieczka miała 3 minuty przewagi nad peletonem. Dwadzieścia kilometrów później przewaga wzrosła do 3,5 minuty. Tempo dyktowała ekipa Movistar Team. Temperatura dochodziła do 35 stopni Celsjusza. Wkrótce ucieczka rozpoczęła wspinaczkę na Puerto de los Villares (2. kategoria – 10,5 km ; 5,5%). Pojawił się komunikat, że z dalszej rywalizacji zrezygnował Jordan Labrosse (Decathlon CMA CGM Team). 65 kilometrów przed metą peleton tracił do ucieczki 3 minuty i 50 sekund. Na szczycie jako pierwszy zameldował się Santiago Buitrago, który umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji górskiej.

W międzyczasie wyścig opuścił Oliver Peace (Team Picnic PostNL), a w peletonie doszło do kraksy, w której uczestniczyli m.in. Thomas Gloag (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) i Chris Hamilton (Team Picnic PostNL). Na około 53 kilometry do mety z czołówki zaatakował Kevin Vermaerke. Amerykanin jechał kilkadziesiąt sekund przed towarzyszami z ucieczki, a peleton miał już sporą stratę (sięgającą ponad 5 minut). Tempo dyktował tam Orluis Aular (Movistar Team).

Później pojawiła się informacja, że wyścig opuścił Christophe Laporte (Team Visma | Lease a Bike). Na lotnej premii Castillo de Locubín najlepszy okazał się Kevin Vermaerke. Amerykanin zgarnął tam 20 punktów do klasyfikacji punktowej. Peleton całkowicie odpuścił, jadąc ze stratą ponad 8 minut.

Rozpoczęła się wspinaczka na premię górską 2. kategorii Puerto de Locubín (8,8 km ; 5%). Vermaerke jechał 1 minutę i 45 sekund przed grupą pościgową. Problemy w peletonie miał m.in. Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike). Pracowali zawodnicy Movistar Team. Z grupy pościgowej odpadł m.in. Steven Kruijswijk. Na szczycie po 5 punktów do klasyfikacji górskiej i 6 sekund bonifikaty czasowej sięgnął Vermaerke.

Grupa pościgowa traciła do Amerykanina już tylko 55 sekund, a peleton zmniejszył stratę do nieco ponad 7 minut. W pewnym momencie za Amerykaninem utworzyła się niewielka grupka, w której jechali Steinhauser, Berthet, Fortunato i Paret-Peintre. Zaatakował z niej Georg Steinhauser, który szybko dogonił zawodnika UAE Team Emirates-XRG. Pozostała trójka traciła około 20 sekund, a większa grupa pościgowa jechała ze stratą 35 sekund. Do mety pozostało zaledwie 14 kilometrów. 3-osobowa grupka została wchłonięta.

Panowie byli już na finałowym podjeździe 1. kategorii – Sierra de la Pandera (11,8 km ; 7,5%). W peletonie jechało około 25 zawodników. Steinhauser jechał na solo. Vermaerke opadał z sił. Dojechał do niego Guillaume Martin, który bez większych problemów go przegonił i po pewnym czasie dogonił również Steinhausera. W grupce pościgowej aktywny był Mario Aparicio. Peleton tracił 7 minut i 20 sekund. Tempo dyktował tam Iván Romeo (Movistar Team).

Na finałowym podjeździe dużo się działo. 5,5 kilometra przed metą na czele mieliśmy już większą grupkę, w której jechali Aparicio, Buitrago, Martin, Paret-Peintre, Zana, Steinhauser, Brenner, Sosa, Calzoni i Cristián Rodríguez. Zaatakował z niej Mario Aparicio.

Swoją pracę w peletonie zakończył w międzyczasie Juan Felipe Rodriguez (EF Education-EasyPost). Peleton tracił około 6 minut, a widoczny był tam m.in. Harold Tejada (XDS Astana Team). Po aktywnej jeździe we wcześniejszej fazie sobotniego odcinka kryzys miał Guillaume Martin. Aparicio dzielnie walczył, ale 3,5 kilometra przed metą tuż za nim byli Brenner, Buitrago, Paret-Peintre i Cristián Rodríguez. Aparicio opadł z sił i został z tyłu. Wkrótce na czele jechał Santiago Buitrago. Walkę próbował z nim nawiązać Marco Brenner.

Sporo działo się również w peletonie, gdzie zaatakował Richard Carapaz. Za nim jechali Gall, Mas oraz Roglič. 2,5 kilometra przed metą Brenner jechał na czele z Buitrago. Carapaz został dogoniony przez grupkę lidera. 1,6 kilometra przed metą do gry wrócili Sosa i Cristián Rodríguez, którzy dołączyli do Brennera i Buitrago. Grupa z liderem traciła około 5 minut.

W końcowej fazie na atak zdecydował się Santiago Buitrago. Zareagował Marco Brenner. Niemiec zdołał dogonić Kolumbijczyka i na końcowych metrach okazał się lepszy, dzięki czemu mógł się cieszyć z etapowego zwycięstwa! Na drugim miejscu przyjechał Buitrago, a trzeci był Cristián Rodríguez. Jeśli chodzi o faworytów, to Mas wjechał na metę razem z Gallem, a Roglič i Carapaz zanotowali finalnie straty. Liderem generalki pozostał Enric Mas. Do zakończenia zmagań pozostało siedem etapów.

Wyniki 14. etapu Vuelta a España 2026:


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułZLM Tour 2026: Danny van der Tuuk na podium, Lionel Taminiaux z etapem
Następny artykułTeam Visma | Lease a Bike przedłuża kontrakt z kolejnym ważnym zawodnikiem
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
maciek
maciek

w tym roku mamy jakby dwie Vuelty,jedna z Tadejem,druga bez niego

Alek
Alek

Krok po kroku Mas dokłada żeby mieć bezpieczną przewagę na ITT. Wiadomo, mityczny 3 tydzień, ale dobrze to dla niego wygląda. Kto z tej trójki nie wygra to będę zadowolony.

Roadbiker
Roadbiker

Bez Tadeja nawet etapy kończą się później

MaciekSatan
MaciekSatan

🛌

Ricky
Ricky

Zdaje się, że Mas już tego nie wypuści z rąk. Nie wiem jak Roglic musiałby pojechać czasówkę aby jeszcze ulepić z tego zwycięstwo…

Arnaud
Arnaud

Wrzucanie emotek sugerujących, że z nudów można zasnąć, nie zmieni tego, że dla normalnego kibica wyścig jest o niebo ciekawszy, odkąd nie jedzie w nim TadekSatan 👿 😉.