Fot.: Tour de France™

Choć peleton 81. edycji Vuelta a España do Hiszpanii ma jeszcze kawałek drogi, to nim do niej dotrzemy, na zawodników czekają 2 trudne etapy. Pierwszy z nich, rozgrywany w całości na francuskiej ziemi, zafiniszuje na wysokości aż 1938 metrów nad poziomem morza, a największym pytaniem wydaje się być czy Tadej Pogačar zdecyduje się oddać czerwoną koszulkę uciekinierom, czy też jednak będzie chciał ją dzierżyć od początku do końca wyścigu.

Vuelta a España 1994 i zwycięstwo Tony’ego Romingera – oto ostatni wielki tour, w którym od premierowego do finałowego etapu mieliśmy tylko jednego lidera klasyfikacji generalnej. Wcześniej w powojennej przeszłości to samo miało miejsce jeszcze tylko podczas Giro d’Italia 1990 (Gianni Bugno), Vuelta a España 1977 (Freddy Maertens) i Giro d’Italia 1973 (Eddy Merckx), a zatem mówimy tu o zdarzeniu naprawdę wyjątkowym. Po cóż przytaczam ten fakt? Otóż po zwycięstwie w otwierającej tegoroczne zmagania w hiszpańskiej trzytygodniówce jeździe indywidualnej na czas i dzięki obronie koszulki podczas finiszu w Manosque, Tadej Pogačar staje przed naprawdę sporą szansą na to, by pójść w ślady wyżej wymienionych kolarzy. W poniedziałek Vuelta a España wjeżdża bowiem w góry, a meta na Font Romeu ulokowana jest na aż 1938 metrach nad poziomem morza, a to oznacza, że mistrz świata wjedzie w teren, w którym nie ma sobie równych. Jedynym pytaniem, jakie można sobie zadawać jest wyłącznie to, czy ten będzie chciał jechać w czerwonym trykocie aż do samej mety, czy też jednak 3. etap zostanie oddany uciekinierom – a ci z pewnością będą bardzo nakręceni perspektywą wygranej etapowej, a także przejęcia koszulek liderów klasyfikacji generalnej oraz górskiej. O ile bowiem początkowe 130 kilometrów poniedziałkowego odcinka będzie płaskie, o tyle finał otworzy przed solidnymi góralami okazję do stoczenia pojedynku ramię w ramię.

Oto, co na temat 3. etapu Vuelta a España 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 3 (24.08, poniedziałek): Gruissan-Aude > Font Romeu (174,0 km | 2676 m)

Peleton pozostanie we Francji również trzeciego dnia, ale przeniesienie go do departamentu Aude oznacza, że już w poniedziałek dojdzie do pierwszego starcia w wyższych górach.

Konstrukcja etapu prowadzącego z położonego na obrzeżach Narbony Gruissan na Font Romeu jest nieskomplikowana: dwie trzecie niemal zupełnie płaskie, w końcówce długa i dość mozolna wspinaczka na 1. kategorii Col de Mont-Louis (19,4 km, śr. 4,8%) z poprawką na Font Romeu (9,9 km, śr. 4,9%).

Pogoda

Kolarzy na starcie przywita 27 stopni Celsjusza i słoneczne niebo. W Ille-sur-Têt, u podnóża finałowej wspinaczki, ma być nawet jeszcze cieplej, ale wjazd do Font Romeu przyniesie znaczące ochłodzenie – na szczycie spodziewane jest zaledwie około 16 stopni Celsjusza, a dodatkowo od 16:00 prognozowane są tam opady deszczu. Taka zmiana może odegrać rolę w przebiegu rywalizacji.

Faworyci

Zakładając scenariusz, w którym Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) przyjechał na Vuelta a España by robić rzeczy wielkie, mistrz świata nie powinien odpuszczać poniedziałkowego odcinka. W dorobku Słoweńca cały czas brakuje bowiem nie tylko triumfu w klasyfikacji generalnej hiszpańskiej trzytygodniówki, ale i zwycięstwa w klasyfikacji górskiej tej imprezy, a także wygranej w klasyfikacji punktowej któregokolwiek z wielkich tourów. Dodatkowo przytoczony na początku tekstu fakt, iż od 32 lat żaden kolarz nie przejechał całego wielkiego touru od startu do mety w koszulce lidera może kusić 27-latka, który niewątpliwie lubi bawić się kolarstwem. Dodatkowo można też zauważyć, że dotychczasowy rekord wygranych etapów w ramach jednej trzytygodniówki przez Tadeja Pogačara wynosi 6 – tegoroczna trasa Vuelta a España wyraźnie sprzyja, by go poprawić, a już podczas 3. odcinka mistrz świata staje przed szansą na swój 2. sukces. Oczywiście to wszystko zakłada scenariusz, że Słoweniec ma nastawienie niczym kolarski kanibal, ale nie można tego wykluczać.

Zakładając opcję, że o wygraną etapową powalczy grupa faworytów, oprócz Tadeja Pogačara na takim finiszu znaleźć powinni się także inni zawodnicy myślący o klasyfikacji generalnej. Najdynamiczniejszymi z nich wydają się być Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), Oscar Onley (Netcompany INEOS), Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious) czy Léo Bisiaux (Decathlon CMA CGM Team).

Nie można jednocześnie wykluczać, że Tadej Pogačar nie myśli o przejechaniu całego wyścigu w czerwonej koszulce, a kolarze UAE Team Emirates-XRG odpuszczą ucieczkę. Walka o obecność w takowej powinna być bardzo zacięta, a do przodu ruszy wielu solidnych górali, dla których będzie to okazja do przejęcia trykotu lidera klasyfikacji generalnej. Patrząc po obecnych pozycjach w tym zestawieniu, wśród potencjalnych harcowników powinni się znaleźć tacy kolarze jak Finn Fisher-Black (Red Bull – BORA – hansgrohe, +0:14), Ramses Debruyne (Alpecin-Premier Tech, +0:31), Harold Tejada (XDS Astana Team, +0:40), Will Barta (Tudor Pro Cycling Team, +0:40), Milan Vader (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, +0:53), Guillaume Martin (Groupama-FDJ United, +0:56), Finlay Pickering (Team Jayco AlUla, +1:25) czy Andreas Leknessund (Uno-X Mobility, +1:41). Oczywiście lista kandydatów do takiego odjazdu jest zdecydowanie dłuższa, a wykluczać nie można nawet, że jeśli UAE Team Emirates-XRG odpuści ucieczkę, to znajdą się w niej także i ich kolarze – niewielkie straty mają tu chociażby Jay Vine (+0:18) i Pablo Torres (+0:31). Przed nami jeden z tych etapów, które będą ciekawe już od kilometra 0, a walka o obecność w odjeździe zapowiada się naprawdę pasjonująco.

Harmonogram

Start: 13:21
Prognozowany finisz: 17:15-17:40
Transmisja TV: 14:45-18:00 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player)


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułVuelta a España 2026: Pogačar przeprasza Van Aerta, Brennan z nadzieją na więcej [wypowiedzi]
Następny artykułVuelta a España 2026: Klasyfikacja generalna po 2. etapie. Niektórzy znów ponieśli straty
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Wonwan
Wonwan

Czas oddzielić kolarzy od tych co im się zdaje że nimi są. Wszystkie etapy wyścigów powinny się odbywać na wzniesieniach a sprinterzy, aby było bezpieczniej powinni ścigać się na torze.