fot. Szymon Gruchalski / Tour de Pologne

O ile po czwartkowym 28. miejscu na mecie w Karpaczu lider naszej reprezentacji Filip Gruszczyński był zadowolony ze swojej postawy na trasie 83. Tour de Pologne, to już w piątek, pomimo bycia najlepszym Polakiem na trasie 5. etapu, 21-latek nie ukrywał swojego pewnego rozczarowania związanego z końcowym wynikiem. 36. lokata nie spełniła oczekiwań młodego kolarza, ale ten cały czas podkreśla, że najważniejszy dzień jeszcze przed nim – w Bukowinie Tatrzańskiej będzie bowiem można solidnie awansować w klasyfikacji generalnej.

Niestety po zakończeniu 5. etapu 83. Tour de Pologne dłuższą chwilę przyszło nam poczekać, aż w wynikach mogliśmy zobaczyć kto był najlepszym z Polaków na trasie odcinka z metą na Kocierzu. Ostatecznie tytuł takowego i prawo do wyjścia do dekoracji wywalczył Filip Gruszczyński, a zatem 21-latek jadący w kadrze Polski. Ten metę przeciął na 36. miejscu ze stratą 49 sekund do zwycięskiego Jana Christena. Jak wyglądała ta końcówka z perspektywy naszego młodego reprezentanta?

Dzisiejszy podjazd na metę nie był łatwy, poszedłem ile mogłem, to była ciężka ścianka. Niestety zabrakło nóg, także ta pozycja najlepszego Polaka jest taka słodko-gorzka. To nie był dobry dzień

— mówił Filip Gruszczyński.

21-letni Polak na co dzień ściga się w barwach węgierskiego MBH Bank CSB Telecom Fort, a zatem drużyny z 2. dywizji, do której trafił z włoskiego Biesse – Carrera – Premac, w którym spędził 2 pierwsze lata w kategorii orlika. Jeden z dziennikarzy zapytał zatem, czy istnieje duża różnica pomiędzy jazdą dla jednego z World Teamów, a ściganiem się, w jak to określił, „drugiej lidze”.

Niekoniecznie. Jako ekipa 2. dywizji ścigamy się w fajnych wyścigach, także to nie jest tak, że jest to duży przeskok. Różnicą jest to, że tutaj jadę w roli lidera, co czynię pierwszy raz w tym sezonie. Zawsze to ja wspieram chłopaków z drużyny klubowej, tutaj mam pierwszy raz okazję powalczyć jako lider. Na pewno jest to inne ściganie niż byłem przyzwyczajony w zeszłym roku, gdy rywalizowałem w kategorii do lat 23, ale jeśli by porównać ten wyścig do np. Tour of the Alps, to nie jest to duża różnica

— mówił Filip Gruszczyński zauważając, że jeszcze rok temu jego kalendarz zawierał przede wszystkim wyścigi dla orlików, w których ten zresztą wykręcał naprawdę świetne wyniki niejednokrotnie poprawiając historyczne rekordy bądź osiągając rezultaty, jakich nie widzieliśmy od dekad – więcej o tym temacie przeczytają Państwo pod tym linkiem. Wracając tymczasem do 83. Tour de Pologne, 21-letni Polak został zapytany o to, czy większa strata nie będzie dla niego przepustką do tego, by w sobotę np. spróbować wcześniejszego ataku i odrabiania strat poprzez obecność w jakiejś groźnej akcji ofensywnej.

Dopiero zacznę o tym myśleć, gdy zobaczę jak wygląda sytuacja w klasyfikacji generalnej, ale pewnie spróbujemy skorzystać na tym, że jestem gdzieś nieco dalej. Jeśli tylko będą nogi, bo od tego wszystko zależy, to może i spróbuję gdzieś jako nasz reprezentant coś podziałać. Może rywale mnie zlekceważą i będzie łatwiej odjechać? Kto wie, może tak trzeba będzie spróbować powalczyć

— kontynuował reprezentant Polski, któremu w tym momencie przedstawiłem fakt, że ten awansował o jedno miejsce w klasyfikacji generalnej, aczkolwiek jego strata do lidera wynosi obecnie minutę i 26 sekund, a od czołowej „20”, która była takim celem naszego selekcjonera Andrzeja Sypytkowskiego, 21-latka dzieli 35 sekund. Czy ten delikatny awans może być choć delikatną osłodą nieudanego dnia w ramach 83. Tour d Pologne?

Jest bliżej jeśli chodzi o pozycje, ale dalej, jeśli chodzi o czas. Chyba jednak bilans jest zatem na minus. Wszystko jest cały czas do odrobienia. Jutro myślę, że straty na mecie będą duże i wszystko zależy od tego czy uda się jutro przyjechać z najlepszymi – sądzę, że 1. grupa będzie liczyła mniej niż 20 osób, a różnice będą większe niż pół minuty między grupami, bo jest to taki pierwszy i jedyny etap, gdzie góry są przez cały dzień. Liczę zatem na nieco lepszy dzień, bo dzisiaj czegoś zabrakło

— zakończył Filip Gruszczyński, po którym przed mikrofonami i dyktafonami miejsce zajął jeszcze Radosław Frątczak. 23-letni reprezentant Polski na metę przyjechał dużo później, ale i nie było co się temu dziwić – rola kolarza, który na co dzień ściga się w barwach Wibatech Lubelskie Perła Polski, jest w ramach 83. Tour de Pologne zupełnie inna. Będący sprinterem zawodnik meldował się dzień po dniu w odjazdach na płaskich etapach, a kolejne wygrywane premie zapewniły mu już tytuł najaktywniejszego kolarza całego wyścigu. By jednak przypieczętować ten triumf, trzeba teraz zmieścić się w limicie czasu podczas 6. etapu prowadzącego przez podjazdy wokół Bukowiny Tatrzańskiej.

Sytuacja w klasyfikacji najaktywniejszego jest o tyle klarowna, że wystarczy tylko dojechać do mety jutro. To będzie morderczy dzień. Co nam zostało? Jak najbardziej pomóc Filipowi w tych początkowych fazach etapu, jak najlepiej go ustawić, jak najbezpieczniej i na tym się moja rola skończy oraz pozostałych chłopaków-sprinterów z naszej kadry. Potem jutro już jak najdłużej w kołach i bezpiecznie. Myślami jestem już nieco na czasówce, gdzie stanę na starcie w tym stroju, ale jest jeszcze ta mordercza sobota. O czym myślę? By jak najdłużej wytrzymać z tymi grupkami, grupettami, żeby się zmieścić w limicie czasowym. Myślę o tym, bo mogę mieć gorszy dzień, mogę się źle poczuć, zawsze coś może się wydarzyć. Nie zakładam jednak, że będzie aż tak źle. O ile bowiem na podjazdach będziemy sobie regulować tempo tak, by nic się nie wydarzyło, to na płaskim i zjazdach będziemy być może wręcz nadrabiać do czołówki

— obszernie opowiadał Radosław Frątczak.

Start ostry do 6. etapu 83. Tour de Pologne nastąpi w sobotę o 13:20. Na kolarzy czeka 125,5 kilometra zawierające aż 2850 metrów przewyższenia. Przebieg rywalizacji, od startu do mety, pokażą kamery telewizyjne, a transmisje w poszczególnych stacjach zaplanowane są w następujących godzinach: 13:15-16:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max / Player), 12:30-17:25 (TVP Sport / sport.tvp.pl) oraz 15:15-17:00 (TVP 1).

Na Kocierzu rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
Poprzedni artykułMiliony ściśniętych kciuków – zapowiedź 8. etapu Tour de France Femmes 2026
Następny artykułTour de France Femmes 2026: Wielkie liczby Katarzyny Niewiadomej na Mont Ventoux
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
roni
roni

Niech nasi kolarze spojrzą wreszcie w kierunku naszych kolarek i wezmą z nich przykład !