W niedawno zakończonym Tour de l’Avenir najlepszym z Polaków okazał się być Filip Gruszczyński. Czy jego 17. miejsce w klasyfikacji generalnej było wynikiem przełomowym dla kariery 20-latka i historii naszego kolarstwa? Zapewne nie, ale mimo to warto docenić ten, a także kilka innych tegorocznych rezultatów młodego kolarza.
Sylwia Grzeszczak w swoim muzycznym hicie śpiewała by cieszyć się z małych rzeczy i właśnie taki charakter będzie miał ten tekst. Nie mam bowiem zamiaru zakłamywać, że jesteśmy świadkami wiekopomnych wydarzeń i wyrastania w Polsce talentu na miarę Tadeja Pogačara, ale chciałbym docenić świetny sezon w wykonaniu 20-letniego Filipa Gruszczyńskiego. Młody zawodnik, który jeszcze jako junior zdecydował się na wyjazd do Włoch, a który to w zeszłym sezonie jako pierwszoroczny orlik odbył staż w Cofidisie, w ten rok wszedł jako zawodnik włoskiego Biesse – Carrera – Premac. Wiadomo było zatem, że w jego kalendarzu znajdą się liczne wyścigi w Italii, które uzupełni program startów reprezentacyjnych. Czas pokazał, że 20-latek ściga się w tym roku naprawdę sporo, a jego wyniki są pod pewnymi względami najlepszymi od dekad w polskim kolarstwie.
Gdybym miał wskazać najważniejsze etapówki dla kolarzy do lat 23, to bez wątpienia wyliczyłbym przede wszystkim Tour de l’Avenir, Giro d’Italia Next Gen, Giro Ciclistico della Valle d’Aosta – Mont Blanc, Ronde de l’Isard czy Wyścig Pokoju. W trzech pierwszych z nich udział w tym roku wziął Filip Gruszczyński, a każdy z tych startów zakończył się najlepszym od dekad polskim wynikiem w tychże imprezach.
Zacznijmy od tego, co najświeższe – 17. miejsca w Tour de l’Avenir. Ambicje zapewne były jeszcze większe, aczkolwiek warto wspomnieć, że tylko dwóch spośród sklasyfikowanych wyżej zawodników nie jeździ obecnie dla World Teamu, Pro Teamu bądź ich developmentu. Wróćmy jednak do polskiej historii, a tu by znaleźć równie dobry wynik biało-czerwonego trzeba by się cofnąć aż do 1980 roku – wówczas 10. był Czesław Lang, a 17. miejsce zajął Jan Krawczyk. Tak, przez 45 lat żaden Polak nie był równie wysoko – teraz pozostaje mieć nadzieję, że na poprawę rezultatu Filipa Gruszczyńskiego nie przyjdzie nam czekać równie długo, a kto wie – może to właśnie 20-latek już za rok przebije własny wynik?
Drugą najważniejszą imprezą dla kolarzy do lat 23 wydaje się być Giro d’Italia Next Gen, a tu Filip Gruszczyński był jeszcze wyżej – czerwcową rywalizację ukończył bowiem na 11. miejscu w klasyfikacji generalnej. To 3. najlepszy wynik w historii polskiego kolarstwa, a lepsze rezultaty biało-czerwoni osiągnęli wyłącznie w 1977 roku, kiedy to 6. był Edward Barcik, a 8. miejsce zajął Bronisław Ebel.
Warto też wspomnieć 10. lokatę Filipa Gruszczyńskiego w tegorocznym Giro Ciclistico della Valle d’Aosta – Mont Blanc – niezwykle trudnym, poprowadzonym niemal wyłącznie w wysokich górach wyścigu dla kolarzy do lat 23. Co prawda w bazie ProCyclingStats brakuje nieco danych historycznych, ale na bazie dostępnych wyników okazuje się, że to najlepszy polski rezultat w przeszło 60-letniej historii tego wyścigu.
20-letni zawodnik ma za sobą naprawdę udany sezon, który warto docenić. Oczywiście, jak każdy kibic chciałbym jeszcze więcej, bardziej i lepiej, ale nie zmienia to faktu, że kariera Filipa Gruszczyńskiego idzie w dobrą stronę i można teraz mocno trzymać kciuki za z jednej strony poprawę dotychczasowych wyników w kolejnych latach, z drugiej zaś za angaż w jednym z większych zespołów, co bez wątpienia pozwoliłoby na dalszy rozwój jego talentu.









Brawo dobrze sie zapowiada