Za nami Mistrzostwa Świata w kolarstwie torowym – Szanghaj 2026, które były dla sportowców nie tylko okazją do walki o medale tego czempionatu, ale i pierwszym aktem walki o kwalifikacje olimpijskie do Los Angeles 2028. Te nie przyniosły nam dobrych wieści w kontekście tego, ilu polskich przedstawicieli możemy się spodziewać za 2 lata na igrzyskach olimpijskich.
Rozpoczęły się kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich – Los Angeles 2028 dla kolarstwa torowego. Pierwszą z imprez, która wchodziła w skład procesu walki o miejsca na najważniejszej imprezie czterolecia, były Mistrzostwa Świata w kolarstwie torowym – Szanghaj 2026. Poza tym czempionatem, oczka do rankingu olimpijskiego zbierać będzie można także w ramach:
- mistrzostw świata 2027;
- mistrzostw kontynentalnych 2027 i 2028;
- Pucharu Świata 2027 i 2028 (najlepsze 2 występy w każdym z lat).
W sumie do zdobycia jest 190 miejsc – po 95 dla panów i pań, które przypadają na 6 konkurencji – sprint drużynowy, sprint indywidualny, keirin, wyścig drużynowy na dochodzenie, madison oraz omnium. Każda z federacji może wysłać do Los Angeles maksymalnie 8 sportowców, o ile ci spełnią warunki kwalifikacyjne. Jak one brzmią i czy Polacy mają szanse je spełnić? Przyjrzyjmy się dokładniej.
Sprint drużynowy
Listę konkurencji w dokumencie opisującym zasady kwalifikacji otwiera sprint drużynowy, do którego zakwalifikuje się po 8 drużyn męskich i żeńskich plasujących się najwyżej w rankingu, do którego punkty zbierać można we wcześniej wymienionych imprezach. Każda z nacji, która uzyska kwalifikacje, uzyskuje miejsce dla trójki sportowców, którzy mogą w efekcie wystąpić nie tylko w sprincie drużynowym, ale także (po spełnieniu pewnych warunków) w sprincie indywidualnym oraz keirinie.
Jeśli chodzi o polskie szanse na wyjazd, to podczas Mistrzostw Świata w kolarstwie torowym – Szanghaj 2026 nasze panie zajęły 9. miejsce, panowie zaś nie wzięli udziału. W przypadku mężczyzn to oznacza, że drzwi do olimpijskich zmagań są już niemalże zamknięte, ale i kobiety będą miały bardzo ciężko – już teraz jesteśmy poza top8, a że do rankingu wchodzą mistrzostwa kontynentalne, to na tych zapewne dużo lepiej zapunktują plasujące się obecnie za nami kadry USA, Malezji, Meksyku czy Japonii. Na ten moment zapowiada się na to, że biało-czerwonych zabraknie w tej konkurencji.
Sprint i keirin
W obu wyżej wymienionych konkurencjach wystąpi po 30 sportowców – 16 będzie pochodziło z drużyn, które uzyskają kwalifikacje, pozostała 14 zostanie zaś uzupełniona z rankingu indywidualnego dla tych zawodników i zawodniczek, którzy nie wywalczą awansu wraz ze swoimi zespołami – przy czym każdy z kontynentów musi mieć co najmniej 1 przedstawiciela i przedstawicielkę. W przypadku panów po 5. miejscu w sprincie i 5. lokacie w kerinie podczas światowego czempionatu, dość spokojny o awans może być Mateusz Rudyk – o ile ominą go kontuzje czy inne losowe zdarzenia, to ten powinien bez problemu zapewnić sobie bilet do Los Angeles. Niestety dużo gorzej wygląda sytuacja u pań – w Szanghaju o punkty walczyła wyłącznie Nikola Sibiak, która była 31. w sprincie i 27. w keirinie, co nie zbliżyło polski do olimpijskiego wyjazdu.
Wyścig drużynowy na dochodzenie
Podczas Igrzysk Olimpijskich – Los Angeles 2028, do rywalizacji przystąpi po 8 drużyn pań i panów, a każda z federacji może zabrać do rywalizacji czwórkę sportowców. Niestety w tym gronie na 99,9% zabraknie biało-czerwonych – nasz męski zespół nie brał udziału w czempionacie w Szanghaju, panie zaś 15. lokatą znacząco zmniejszyły swoje szanse na taki wyjazd.
Madison
W madisonie zaprezentuje się 14 par – 8 z nich będzie wynikało z kwalifikacji do wyścigu drużynowego na dochodzenie, pozostałe 6 zaś awansuje z rankingu. Zważywszy na to, że awans poprzez rywalizację na 4 kilometry wydaje się być dla reprezentantów Polski poza zasięgiem, warto spojrzeć na sytuację w samym madisonie, a i tu niestety w Szanghaju nie było najlepiej. Nasza męska para zajęła 16. miejsce, panie zaś uplasowały się na 15. pozycji. Cały czas warto mieć w pamięci jednak to, że europejska ścieżka do wyjazdu na igrzyska jest nieco trudniejsza – czempionat Starego Kontynentu jest punktowany tak samo, jak zawody w Afryce, Amerykach czy Azji, a zatem by myśleć o bilecie do Los Angeles trzeba się realnie plasować w okolicach najlepszej „10” świata bądź liczyć na solidne zdobycze podczas Pucharów Świata. Na ten moment wyjazd naszych par wydaje się być jednak niezbyt prawdopodobny.
Omnium
W omnium zobaczymy 19 sportowców każdej z płci – będzie to najlepsza „6” z rankingu madisona, a także pozostała 13 wyłoniona z rankingu dla tej konkurencji. Tu jednak istnieje pewne obostrzenie – każdy z kontynentów musi posiadać minimum 1 przedstawiciela, co oznacza, że realnie walka toczy się o nieco mniej miejsc z perspektywy europejskiego sportowca. Jeśli chodzi o nasze szanse, to po nieobecności Polki na starcie omnium w Szanghaju, te obecnie wydają się być bardzo niewielkie. Nieco lepiej jest u panów – 12. lokata Daniela Staniszewskiego może dawać nadzieje na awans, aczkolwiek droga do niego będzie wymagała dużej regularności i nie ominięcia żadnej z kluczowych imprez.
Wniosek
Na ten moment dość spokojny o wyjazd na Igrzyska Olimpijskie – Los Angeles 2028 w przypadku naszych kolarzy i kolarek torowych może być wyłącznie sprinter Mateusz Rudyk. Pewien krok w stronę takiego wyjazdu wykonał także w kontekście omnium Daniel Staniszewski, w przypadku pozostałych konkurencji zaś być może nie można jeszcze mówić o przegranej sprawie, ale z pewnością sytuacja jest obecnie mniej lub bardziej trudna. Jeszcze w Paryżu świętować mogliśmy srebrny medal Darii Pikulik, tym razem zaś istnieje szansa, że w Stanach Zjednoczonych nie zaprezentuje się nawet żadna biało-czerwona. Do końca kwalifikacji pozostaje jeszcze 1 światowy czempionat, 2 kontynentalne, a także Puchary Świata.









