Fot.: Tour de France™

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) okazał się triumfatorem 10. etapu tegorocznej edycji Tour de France (2.UWT). Słoweniec wygrał na solo, umacniając się tym samym na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. 

W poniedziałek kolarze odpoczywali od ścigania, natomiast na wtorek organizatorzy przygotowali dla nich wymagający odcinek, z wieloma górskimi premiami. Mocno pofałdowana trasa sprzyjała zarówno ucieczce, jak i faworytom do zwycięstwa w końcowej klasyfikacji. Ciekawie zapowiadały się zwłaszcza podjazdy 1. kategorii – Puy Mary-Pas de Peyrol (7,8 km ; 6%) oraz Col de Pertus (4,4 km ; 8,5%). Finiszowe metry również były zlokalizowane na wzniesieniu.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:15. Na starcie nie pojawił się Matteo Trentin (Tudor Pro Cycling Team). Temperatura wynosiła 31 stopni Celsjusza. Zgodnie z przewidywaniami już na samym początku byliśmy świadkami licznych skoków, ale ekipy NSN Cycling Team, Lidl-Trek oraz XDS Astana Team chciały doprowadzić cały peleton do lotnego finiszu. Swojej szansy szukali m.in.: Alex Kirsch (Cofidis), Joshua Tarling (Netcompany INEOS), Felix Engelhardt (Team Jayco AlUla) i Javier Romo (Movistar Team). Rower musiał zmieniać Mads Pedersen (Lidl-Trek). Duńczyk sprawnie powrócił jednak do peletonu. Ataku spróbował również Ben O’Connor (Team Jayco AlUla), ale Australijczyka również dogoniono. Tempo dyktował Quinn Simmons (Lidl-Trek). W głównej grupie doszło do chwilowego podziału, ale błyskawicznie wszystko się zjechało.

Z peletonu odpadł za to Tim Merlier (Soudal Quick-Step). Wielkimi krokami zbliżał się lotny finisz Lacapelle del Fraisse. Triumfował tam Mads Pedersen, który minimalnie wyprzedził Maxa Kantera (XDS Astana Team), a trzeci był Biniam Girmay (NSN Cycling Team). Tym samym Duńczyk powiększył swoją przewagę w klasyfikacji punktowej. Grupka z Merlierem traciła już 1 minutę i 40 sekund.

Wkrótce z przodu uformowała się nam ponad 10-osobowa grupka, w której jechali m.in.: Richard Carapaz (EF Education-EasyPost), Ewen Costiou (Groupama-FDJ United), Alex Aranburu (Cofidis), Michał Kwiatkowski Tobias Foss (Netcompany INEOS) czy też Pablo Castrillo (Movistar Team). Ta grupka została jednak dogoniona. Temperatura wzrosła do 32 stopni Celsjusza. Oczywiście pojawiały się kolejne skoki. 

Finalnie na czele utworzyła się nam około 30-osobowa ucieczka dnia, w której jechali m.in.: Alex Baudin Ben Healy (EF Education-EasyPost), Sergio Higuita Harold Tejada (XDS Astana Team), Thymen Arensman Kévin Vauquelin (Netcompany INEOS), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Mathieu van der Poel i Ramses Debruyne (Alpecin-Premier Tech), Ben O’Connor Luke Plapp (Team Jayco AlUla), Jonas Abrahamsen (Uno-X Mobility), Javier Romo (Movistar Team), Georg Zimmermann (Lotto Intermarché), Ion Izagirre (Cofidis), Romain Grégoire Clément Braz Afonso (Groupama-FDJ United), Marc Hirschi (Tudor Pro Cycling Team) czy też Jordan Jegat (TotalEnergies). Niestety doszło też do kraksy w peletonie, w której uczestniczyli m.in. Kamil Gradek (Bahrain-Victorious) i Lennert Van Eetvelt (Lotto Intermarché). Wszyscy zawodnicy uczestniczący w kraksie wrócili na swoje rowery. 

Na szczycie podjazdu 3. kategorii Côte de Pailherols (3 km ; 7,2%) jako pierwszy pojawił się Valentin Paret-Peintre. Mechaniczne problemy miał Kévin Vauquelin. Na zjeździe od czołówki odskoczyli z kolei Harold Tejada Javier Romo. Kolumbijczyk i Hiszpan nadrobili 40 sekund nad grupą pościgową, natomiast peleton tracił 1,5 minuty. Do mety pozostały 92 kilometry. Peleton prowadziła grupa UAE Team Emirates-XRG, która absolutnie nie zamierzała odpuszczać.

Za czołową dwójką w pogoń ruszyli Ben HealySergio Higuita oraz Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step). 76 kilometrów przed metą ta grupka traciła do prowadzącej dwójki 22 sekundy, a peleton nadal tracił 1,5 minuty. Van der Poel został dogoniony przez główną grupę. Następnie na solo z czołówki ruszył Javier Romo. Problemy miał za to Higuita, który jakiś czas później został „wchłonięty” przez peleton. Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie.

Na 69 kilometrów do mety z przodu jechał Romo, za którym podążali już Paret-Peintre, Baudin i Debruyne. Hiszpan zameldował się jako pierwszy na szczycie podjazdu 2. kategorii Col de la Griffoul (5,9 km ; 6,7%). Po 3 punkty sięgnął tam Paret-Peintre, który w wirtualnej klasyfikacji górskiej plasował się na 3. pozycji. Dogonieni przez peleton zostali Healy, Vervaeke, Braz Afonso, Tejada czy też Plapp.

Nie było czasu na odpoczynek, ponieważ wkrótce kolarze rozpoczęli wspinaczkę na premię górską 3. kategorii – Col de Prat de Bouc (3,1 km ; 6,5%). Peleton prowadził Tim Wellens (UAE Team Emirates-XRG). Jako pierwszy na szczycie pojawił się oczywiście Javier Romo, a jeden punkt do swojego dorobku dopisał Valentin Paret-Peintre. Peleton tracił w tym momencie około 55 sekund.

Jakiś czas później Paret-Peintre, Baudin i Debruyne zostali dogonieni przez główną grupę. Przed peletonem jechał już tylko Romo. Na 50 kilometrów do mety Hiszpan miał około 50 sekund zapasu. Romo triumfował jeszcze na premii górskiej 3. kategorii Côte de Murat (5,2 km ; 5,3%). Peleton mocno się do niego zbliżał. Finalnie Hiszpana dogoniono na 38 kilometrów przed metą. Na samotny atak zdecydował się wtedy Richard Carapaz.

Panowie wspinali się na premię górską 1. kategorii Puy Mary-Pas de Peyrol (7,8 km ; 6%). Goniła ekipa UAE Team Emirates-XRG, a konkretniej Felix Großschartner. Ekwadorczyk miał 25 sekund przewagi, a w grupie faworytów pozostało około 35 zawodników. Wkrótce odpadł z niej Thymen Arensman. Carapaz powiększył swoją przewagę do 35 sekund, a tempo dla lidera wyścigu zaczął dyktować Adam Yates. Na czele pojawili się też zawodnicy Decathlon CMA CGM Team.

Na szczycie jako pierwszy pojawił się Carapaz, który zdobył tam 10 punktów do klasyfikacji górskiej. Na zjeździe mieliśmy niestety kraksę – w grupie faworytów. Uczestniczyli w niej Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike) oraz Chris Harper i Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Wyglądało na to, że najbardziej z tej trójki ucierpiał Harper.

Tempo w grupie faworytów dyktował Nicolas Prodhomme (Decathlon CMA CGM Team). Carapaz powiększał swoją przewagę. W pewnym momencie wynosiła już ona 55 sekund. Do mety pozostało 20 kilometrów. Ekwadorczyk pojawił się na podjeździe 1. kategorii – Col de Pertus (4,4 km ; 8,5%). Z grupy faworytów odpadł m.in. Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike). Tempo dyktowali z kolei Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike) i Adam Yates. Wkrótce Brytyjczyk zakończył swoją pracę. Kontakt z najlepszymi zawodnikami stracił Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility). Ekwadorczyk tracił swoją przewagę, a na atak zdecydował się Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Słoweniec szybko zbliżał się do Carapaza, dogonił go, a następnie ruszył na solo w kierunku mety.

Słoweniec jechał 10 sekund przed Carapazem, a tuż za Ekwadorczykiem była kilkuosobowa grupka pościgowa (Vingegaard, Evenepoel, Lipowitz, Seixas, Ayuso i Skjelmose). Nie było w niej Isaaca del Toro (UAE Team Emirates-XRG). Przed zawodnikami była jeszcze wspinaczka 3. kategorii – Col de Font de Cère (3,1 km ; 5,8%). Carapaz został dogoniony przez grupkę Vingegaarda, która traciła do Słoweńca 16 sekund. Zmęczony Ekwadorczyk szybko odpadł od tej grupki.

Pogačar podczas wspinaczki powiększał nieco swoją przewagę. Wynosiła ona już 25 sekund, natomiast grupka z Del Toro traciła ponad minutę. Problemy w grupce pościgowej miał Remco Evenepoel. Słoweniec wjechał na finałowe 3 kilometry wtorkowej rywalizacji. Grupka z Vingegaardem traciła 32 sekundy, Evenepoel jechał ze stratą 41 sekund, natomiast Del Toro tracił 1 minutę i 17 sekund. Belg nieco zbliżał się do grupki Duńczyka. Pogačar wjechał na ostatni kilometr. Evenepoel zdołał dojechać do grupki Vingegaarda.

Ostatecznie z kolejnego zwycięstwa etapowego mógł się cieszyć Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), który umocnił się oczywiście na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Na drugiej pozycji na metę wjechał Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe), który zyskał trochę mocy w końcowej fazie wyścigu. Etapowe podium uzupełnił z kolei Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team). Z sił opadł za to Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), który mocno cierpiał w samej końcówce i ostatecznie zameldował się na mecie dopiero na 7. miejscu. Do zakończenia zmagań pozostało jedenaście etapów.

Wyniki 10. etapu Tour de France 2026:


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułUla Sipko: „Razem z Martyną, Mają i Elizą pojechałyśmy w imieniu Polski” [wywiad]
Następny artykułTadej Pogačar: Chciałem uhonorować żółtą koszulkę w Dzień Bastylii
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
38 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Albert
Albert

Jonas na koniec będzie poza podium.

Don
Don

Pytanie do love_velo: Czy takie właśnie etapy(profil), podjazdy krotkie, niezbyt strome miałeś na myśli kiedy pisaleś, żeby było mniej gór? Jeśli tak,sam widzisz, że nic się nie zmieniło no może poza tasowaniem za plecami Pogacara.

Maciej
Maciej

Zwycięzca nawet nie zmęczony ale za to kolega z drużyny bez białej koszulki 🙂

Marcraft
Marcraft

Odrodzenie Remco Evenepoela. Będzie ciekawa walka o 2. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Grzesiek
Grzesiek

Nie potrzeba alpejskich, dwudziestokilometrowych podjazdów, aby etap był ciekawy. Profile klasyczne albo ściganie w Masywie Centralnym i Jurze i mamy ściganie do mety.
Pisalem w kwietniu ze Vini wygra Giro, ale nie będzie nawet na podium TdF.
Wielu się oburzyła, ale zdania nie zmieniam. Co więcej zastanawiam się czy Wiggins nie ma racji, że młodzi zajadą Duńczyka i ten pewnego dnia po prostu nie przystąpi do etapu.
Widać już na kolejnym finiszu, że jest wyjechany, a to najlepiej nie zwiastuje na dalsze etapy o takim profilu jak dziś.
Remas pokazał jaja i mistrzowską regenerację 🙂

Mikołaj
Mikołaj

No vinigor w tej końcówce. Będzie jeszcze ciekawe chodź szkoda że Tadek jest no jaki jest. Nie do dogonienia.

Asphyx
Asphyx

A co tu ciekawego? Nadal twierdzę,że tadej zabija wyścigi, kogo obchodzi drugie miejsce,szkoda czasu na oglądanie, niestety ☹️

Łukasz
Łukasz

W domach hateboyów spociły się skronie na widok „słabości” Pogiego. Już podniecenie spowodowało przyspieszone bicie serc a tymczasem słoweński lis depnął w korbę i poszedł jak po swoje. Powoli zbliża się do 30 tki wygranych etapów na TdF. Czego dokona jeszcze ten kosmita? Na pewno przyniesie radość fanboyom i żółć dla hateboyów.
Szacun dla Remasa, któremu od jakiegoś czasu coraz bardziej kibicuję. Zagotował się, by pokonać słabość i zaatakować skutecznie drugie miejsce. Lipo to może mu ewentualnie boa w butach przykręcić.

Olo
Olo

Widać ze Tadek ma ochote wlepić 10min drugiemu w tym wyścigu 😀

Marcin
Marcin

Tadej jak tak dalej będzie kręcił to nie tylko dogoni mercxa induraina hinault i anquetila ale może i postraszy za niedługo legendę TdF, samego Lance’a Armstronga! Pięknie jest bić rekordy. Póki co Lance jest mistrzem tego wyścigu.

Alek
Alek

Obrzydliwe

kokospoko
kokospoko

Jonas sie wycofa z tego wyscigu, jest zlamany i bez sil.

szczebelek
szczebelek

Znowu Tadej dołożył Viniemu ciekawe czy teraz stwierdzi w wywiadzie, że ma formę życia i wygra TDF ?

Ricky
Ricky

Policzył ktoś może ile razy Darek Baranowski powiedział dziś „dzień Bastylii” ;)?

Borys
Borys

Pan Tadeusz wyjaśnił wszystkich przepotężnie.

four40
four40

Jonas widać że bardzo zmęczony. Na Giro wg mnie też nie wyglądał super ale tam rywale innego kalibru więc wydawało się że jest w formie. Myślę że w wysokich górach jednak odejdzie reszczcie. Oczywiście Tadek poza zasięgiem 🙂. Patrzymy wg mnie na najlepszego kolarza w historii więc nie mówcie że zabija kolarstwo. Czy to jego wina że jest najlepszy? Chcemy oglądać najlepszych czy wyścig przeciętnych? Oglądam kolarstwo od czasów Jaskóły i bywały sezony gdzie wszyscy byli na podobnym poziomie i wcale wyścigi nie były ciekawsze. W wysokich górach wszyscy się na siebie oglądali nikt nie atakował. Frustrujące to było.
A co do Remco to takie etapy mu bardziej pasują. Właśnie takie podjazdy nie za strome, jak dzisiaj ostatni i wtedy kiedy na Lipowitza krzyczał. Uważam że na pierwszym dużym podjeździe w Alpach spłynie a Lipo i inni mu odjadą.

Ricky
Ricky

Wygląda na to się, że sprawa 2 miejsca jednak nie jest tak przesądzona, jak się wielu (w tym również mnie) jeszcze chwilę temu wydawało… Co prawda dalej bym pewnie obstawiał Jonasa, ale Remco może to skubnąć.

Sheva
Sheva

Tadek poszedl do przodu niemiłosiernie i o ile gdzieś nie zaliczy gleby to pewnie ciężko będzie myśleć o jakiejś walce z nim. Co do Jonasa to akurat na końcówkę już brakło sił, bo dzisiaj cały czas niemal ciągnął wszystkich w pogoń za Pogacarem (A jak taki egoistyczny bufon jak Ayuso to zauważył i kilka razy w wywiadzie zaznaczył, to już coś jest na rzeczy 😁).Także nic nadzwyczajnego że się Vini zajechał i mu dołożyli na finiszu. Lekko nie było skoro Del Toro też etap sponiewierał a dziś nie pracował. Remco zaliczył zmartwychwstanie ale tylko dlatego, że górka się skończyła, bo przy dłuższym podjeździe myślę że nie będzie come backu. Ogólnie jest ciekawie.

Rołdi
Rołdi

O Amstrongu też pisali, że jest najlepszym w historii i że ma wyjątkowy organizm. Nie ździwię się jak za jakiś czas będzie następna afera dopingowa. Tylko, że wtedy kolarstwo już się nie pozbiera…

Tajfun
Tajfun

Król

Mmonet
Mmonet

Remas super walka, brawo. Jak za dużo w weekend nie straci to ma czasówkę po dniu wolnym. A wiemy jak Remas rządzi w tej dziedzinie. Tak więc trzymam kciuki za niego.

love_velo
love_velo

Aby odpocząć od emocji wyścigu… z okazji francuskiego święta, polecam francuski komiks..jest w nim postać Obelixa, który od czasu zdarzenia w dzieciństwie znajduje się pod stałym działaniem magicznego napoju i z tego powodu posiada nadludzką moc.
Ulubioną rozrywką Obeliksa jest spuszczanie łomotu napotkanym Rzymianom.

Wojtek
Wojtek

Jonas jest do pokonania w tym roku. Bravo Remco, atakuj do końca!

Znawca
Znawca

@Mmonet to nie jest płaska czasówka, a na ostatniej tego typu w Nicei jak był w życiowej fornie i Jonas i Tadej mu trochę dołożyli. Do tego jest dość krótka, Seixas, Ayuso i Lipowitz dobrze jeżdżą na czas, więc akurat za wiele to on tam nad pierwszą piątką nie nadrobi, o ile w ogóle. Del Toro nie liczę, bo po dzisiejszym kryzysie i konieczności pracy na rzecz Pogacara nie sądzę, żeby liczył się ostatecznie w walce o podium.

Arnaud
Arnaud

Fajfun, padaj na kolana przed królem!

Mario
Mario

Remco w trzecim tygodniu w górach spadnie na 4-5. Jak przyjdą długie podjazdy to nie utrzyma koła/ miejsca. Jonas zmęczony, ciekawe czy ukończy.

Alan
Alan

Ludzie piszą, że Tadej zabija kolarstwo, ja powiem więcej „zabija” siebie i kolarstwo. Jak to wszystko wyjdzie na jaw (oby tak było) to okaże się, że jest złamanym człowiekiem bez kręgosłupa moralnego, podobnie jak Lance. Pamiętam jako dzieciak i nastolatek, oglądałem z moim Ś.P. tatą TDU co roku, emocjonując się każdym etapem i zwycięstwami Armstronga. Pamiętam co czułem jak afera z dopingiem wyszła na jaw i moje gigantyczne rozczarowanie i żal. Żałowałem mnie i taty, kolarzy, kibiców i wszystkich ludzi związanych z organizacją tego wyścigu. Przez kolejne lata po aferze nie oglądałem już wyścigu. Wróciłem ok 3 lata temu, trochę z powodu taty, żeby podtrzymać tę czystą pasję, którą zaszczepił mi w przeszłości i mając nadzieję, że będzie lepiej. Ale jak to ma tak znowu wyglądać, że jeden „nadczłowiek” jest tak bardzo wyraźnie lepszy od innych to nie mam już złudzeń.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Ciekawe czy pan czempion poważy się na pobicie rekordu Armstronga i narazi na dociekliwość mściwych gospodarzy, dla których taka zniewaga może okazać się wystarczająca by zacząć drążyć temat jak w przypadku wielkiego poprzednika? Chociaż tym razem byłby to koniec dla całej dyscypliny i nikt raczej sobie na to nie pozwoli. No i nie uważam, też, że przyjmuje coś co jest obecnie nielegalne lub wykrywalne.

love_velo
love_velo

Don
…sadzę, że takie etapy są bardziej dynamiczne i mają potencjał do zwrotów akcji (vide Remco Evenepoel).
Za chwilę zobaczymy przebieg etapów górskich i mam nadzieję, że będą emocjonujące dla szerokiego kręgu kibiców, w tym dla mnie.

Co do tego etapu, to powiedziałbym, że Pogacar pokazał …swój kompleks pokonanego przed 2 laty i był napędzany lękiem przed ponowną przegraną na tej górze.

W wywiadzie, powiedział że dotarło do niego „buczenie” i prowokacyjnie odniósł się, że hejterscy kibice „dodają mu sił”. To przygotowana formułka.

Moim zdaniem „radość” i „team spirit” jest na pokaz, a „wskazówka stresu jest na czerwonym” i poszukują „wroga”, żeby mieć motywację.

Valgren powiedział (tłumaczenie AI) :
„Myślę, że posuną się na całość i spróbują jeszcze raz pochować Jonasa, aby naprawdę ugotować go mentalnie” . To prawie tak, jakby Pogačar myślał: „To był ostatni raz, kiedy mnie pokonał, ale teraz pokonam go jeszcze bardziej dobitnie”. To mój rodzaj strachu o jutro”.

szczebelek
szczebelek

Nikomu nie robiło problemów, że pewien Brytyjczyk wygrał cztery razy TDF, a za jego sukcesami stały leki na astmę z resztą ta aferka spowodowała upadek sportowy SKY przecież wszystko było legalne oprócz moralności 🤣

Don
Don

Do love_velo. Mnie też etap sie podobał i tu pełna zgoda, że tekie etapy być powinne ale to jest wielki tour z bogatym ukształtowaniem terenu i mając na względzie atrakcyjność są wartoscią dodaną przy czym z długich podjazdów nie należy rezygnować, absolutnie. Twierdzę jednak, że etapy takie jak wczorajszy nie zrobią rewolucji w GC, przewyższenie było jednak jeśli nie górskie to z tendencją do górskiego, preferujące dynamicznych kolarzy, z resztą wyniki końcowe to potwierdziły.
Co do kompleksu Pogacara uważam, że nie masz racje, on chce po prostu wygrywać, a co do ducha zespołu nie widzę nic sztucznego . Dziwi cie , że na takim poziomie przygotowania fizycznego na jakim jest aktualna czołówka wraz zapleczem zawodnicy prowadzą wojnę psychologiczną? A czym jak nie wojną psychologiczną były zapowiedzi Viniego, ze „czuje, że ten sezon bedzie należał do niego, że może wygrać i GdI i TdF” ? To są zwyczajne zabiegi mające na celu zasianie niepewności w szeregach przeciwnika.Co do buczenia (również wydawało mi się , że go słyszę) to uwazam, że nie wpisuje się w kulturę kolarską, można mieć swoich faworytów ale szacunek należy się każdemu. Pogacar nie zrobił absolutnie niczego co zasługiwałoby na buczenie.

Don
Don

Majkel Wanturnałt, ostatnim zdaniem właściwie podważyłeś wszystko co napisałeś wcześniej.

Roman
Roman

Już kiedyś w peletonie był taki kolarz, który wszystkich zostawiał w tyle – wszyscy podziwiali go przez lata itd itd ale do czasu, bo Lance był po prostu oszustem…historia z pogaczarem będzie miała taki sam koniec. Szkoda kolejnego Tour de France gdzie nie ma rywalizacji tylko jest nieuczciwa dominacja…

Don
Don

Roman, wskaż jedną różnicę między EPOką Armstronga i współczesnością . Napisz co ci się najbardziej rzuca w oczy między Armstrongiem i Pogacarem ?

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Don
Nie do końca. Mogą istnieć takie środki/terapie itp dające w skrócie niesprawiedliwą przewagę, a które nie są jeszcze wpisane na listę substancji zabronionych lub nie ma jeszcze metod ich wykrywania. To miałem na myśli.

Don
Don

Do Majkel Wanturnałt., to zrozumiale tylko, że sportowiec czy raczej jego sztab dysponuje listą środkow zakazanych w czasie rzeczywistym i nikomu nie bedzie się odbierać tytułów po latach bo lista została uzupełniona o dodatkowe substancje. W czasie realnym zawodnik jest czysty.

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Tadej jest niewiarygodnym kolarzem, prawdopodobnie najlepszym w historii, bo Armstrong nie był tak wszechstronny, a Słoweniec jedynie płaskie etapy jak stół, oddaje sprinterom. Jednak czuję od niego dziwną energię, wiele razy to co robił i mówił wydawało się nieszczere i pod publiczkę, oczywiście to są jedynie moja odczucia. Podczas oglądania tegorocznej edycji Giro na etapie, który dzięki życzliwości Jonasa wygrał Sepp Kuss, od razu pomyślałem sobie, że Pogacar będzie chciał się przypucować fanom i zrobi to samo na Wielkiej Pętli i już na drugim etapie szalona radość, fikołki na mecie, wielki Tadeusz oddaje zwycięstwa kolegom z drużyny, co za team spirit. Do mnie zupełnie te pajacowanie nie przemówiło, mimo tego, iż nasz wspaniały Rafał Majka tak pozytywnie wypowiada się o Tadeju, jakoś nie mogę się przekonać do tego gościa, oglądając fenomenalny serial Netflixa o TdF też nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Jednak sportowcem bez żadnych wątpliwości jest legendarnym i na szosie wyczynia rzeczy niesamowite.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

@Don
Można teoretyzować, że stare próbki po latach zostaną przebadane z wykorzystaniem nowych metod wykrywania substancji zakazanych i korony pospadają. W drugim przypadku coś co nie jest jeszcze zakazane rzeczywiście nie może być powodem odebrania tytułów. Chociaż czasami w życiu jednak prawo działa wstecz.

@Marek Aureliusz Junior
Widzę, że nie jestem sam w moich uczuciach co do owego czempiona.